Czy dziennikarz może się czegoś nauczyć od blogera? Dziennikarz powie, skądże znowu, ludzie, dajcie spokój. Bloger powinien powiedzieć: czemu nie?
Czego mógłby się nauczyć dziennikarz od blogera? Przede wszystkim tego, że świat się nie kończy na murach redakcji, w której się pracuje oraz tego, że "ludzie", to nie tylko grono innych dziennikarzy oraz najbliższych znajomych. Bloger ma większą "swobodę ruchu" i - co gorsza (dla dziennikarzy) - swobodę wypowiedzi. Nie krępuje go żaden kaganiec wydawcy, redaktora naczelnego czy "polityki wydawniczej" firmy. Bloger może być dziś tu, jutro gdzie indziej - dziennikarz, chcąc nie chcąc, bywa przyspawany swoimi zobowiązaniami do takich lub innych miejsc i do takich czy innych przełożonych. Dziwne więc, że dziennikarze uważają blogerów za osobników "gorszego rodzaju" w materii języka.
Prof. Sadurski twierdzi uparcie, że publikowanie w Sieci od razu czyni z nas publicystów. Niekoniecznie. Nie każdy tekst jest publicystyką i nie do każdego bloga chcemy wracać. Sam fakt opublikowania on-line to za mało dla potencjalnego czytelnika - musi bowiem być jeszcze pewien "magnetyzm myśli". Czyjeś wypowiedzi muszą na nas robić wrażenie, a przecież nie każdy publikujący w Sieci nas "magnetyzuje". Są nawet ludzie, którzy nas wprost odrzucają tym, co piszą.
Dobrze, ale co to jest ten magnetyzm? To pewnie styl. W ramach szeroko rozumianego freestyle'u :)


Komentarze
Pokaż komentarze (1)