Do tewj pory słyszeliśmy o tropicielach pedofilii w Sieci (i chwała im, że walczą z tego rodzaju przestępczością), ewentualnie o tropicielach stron faszystowskich (bo komunistycznych niekoniecznie, prawda) oraz tropcielach fałszerzy finansowych - nie słyszeliśmy jednak o tropicielach niewłaściwych treści. http://bognajanke.salon24.pl/13603,index.html
Oświadczenie PP. Janke traktuję jako deklarację nowego rodzaju Cenzury w Sieci, tj. usankcjonowanie (nie wiadomo, na jakich podstawach) prawa do "recenzowania" i "decydowania" co jest publikowalne w Siecie, co nie. Dziwię się też, że blogerzy przeszli nad nim do porządku dziennego. Biorąc pod uwagę to, że blogerzy byli w Sieci wcześniej, dużo wcześniej niż dziennikarze, ta dziennikarska uzurpacja wydaje się wyjątkowo zaskakująca i niebezpieczna. Zwłaszcza że przekonywali nas salonowcy, delberując o swojej "konstytucji salonowej", że chodzi im o elegancję słowa i jakość wypowiadanych myśli.
Dokąd zaszliśmy w tych "udoskonaleniach" dyskursu publicznego? Szanowni PP. Janke, to tak a ten dyskurs wyglądać, że Wy nam mówicie, co my możemy mówić?
Litości. Mamy rok 2007, a nie 1987.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)