Jeszcze nie przebrzmiały echa rautów i radosnych grillów po wyroku TK w sprawie lustracji, a tu jak zły szeląg odzywa się prof. Kurtyka napomykając o liście 500 (niezbyt)-sprawiedliwych. Gorzej już być nie mogło. Ludzie się na wakacje chcą rozjechać, poopalać, poodpoczywać, słońcem się nacieszyć, a tu znowu ten demon rozliczenia z komunistyczną przeszłością powraca? Co to będzie, kto to będzie (na liście)? Już się zwarły szeregi antylustratorów i już nawałnica rusza, by zawczasu zająć teren. Na razie jednak "komentatorzy" strzelają tak w powietrze (jak policja rozpraszająca dziki tłum - tu: dzikich lustratorów), by dać znać, że czuwają, bo nie wiedzą, kogo zawczasu bronić (tzn. czyich życiorysów). To, że sprawa jest poważna nie budzi niczyich wątpliwości, wszak dla "lewo"-myślących Kurtyka to ktoś gorszy od McCarthy'ego, Reagana i Busha jr. razem wziętych, a skoro takie monstrum zapowiada taką listę, to mobilizacja musi być pełna. I jest, a jakże. Dzielni, oddani sprawie saperzy czekają, jak rozbroić bombę, tylko na razie nie mogą jej dokładnie zlokalizować.
Mówiąc natomiast całkiem serio, lista Kurtyki zapowiada się najciekawiej spośród wszystkich dotychczasowych prób rozliczenia się z agenturą. Sporządzona przez historyków (już słyszę te głosy "jakich historyków?!"), bez jakiejkolwiek politycznej kurateli (vide komisja Michnika z mrocznych początków legendarnej III RP). To już nie lista "szalonego Macierewicza" czy "sfrustrowanego Wildsteina". Będzie o czym rozmawiać w salonie24, prawda?


Komentarze
Pokaż komentarze (14)