PP. Igor Janke, Tomasz Wróblewski i in. odkrywają nagle, że Polska nie jest traktowana fair przez państwa tzw. starej UE (ściślej WE) i zastanawiają się, co właściwie z tego wynika. Może to, że taka o prostu jest UE?
Nie no, taka odpowiedź byłaby przecież za prosta. Wmawiano polskim obywatelom, że wchodzimy do klubu, gdzie panują zasady niemalże jak wśród muszkieterów, że nie ma mowy o jakichkolwiek "dominacjach", o jakichkolwiek "naciskach", czy - broń Panie Boże, nacjonalizmach (jeśli już to raczej Polaków z góry upominano, by nie wyjeżdżali w debacie publicznej ze swoimi fobiami (antyniemieckimi, antyrosyjskimi itp.)). Gdy prezydent Francji napominał nas, żebyśmy siedzieli cicho - część publicystów traktowała to jako niemalże bon mot, coś jak żart rzucony w dyskusji dla rozładowania napięcia. Teraz, gdy głosy nie tylko krytyczne, ale niemalże obraźliwe (na zasadzie "możecie się wynosić, jak się wam nie podoba") zaczęły padać coraz częściej, publcyści, politolodzy i analtycy zachodzą w głowę, co jest nie tak? No, co jest nie tak? Nic. Taka jest UE. Taki klub sobie wybraliśmy, Panie i Panowie.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)