Dlaczego nasi publicyści nie widzą socjalistycznej Europy? Roger Scruton w wywiadzie udzielonym "Rzeczpospolitej" mówi o niej wprost:
"Proces integracji niesie ze sobą gigantyczne ilości rozmaitych regulacji prawnych i w praktyce powoduje, że jesteśmy coraz mniej konkurencyjni na globalnym rynku. Obecnie mamy do czynienia z powrotem do socjalizmu, z przepisami, które krępują ludzką przedsiębiorczość. Sami zaciskamy sobie pętlę na szyi."
A na "dramatyczne pytanie" P. Zychowicza dot. losu unijnych urzędników mówi też, że po prostu należałoby im przestać płacić wynagrodzenia. Niechby ktoś tak w Polsce wystartował z takimi tezami. No, jeszcze gdyby takie herezje wypisywał bloger, to pal diabli, ale na przykład minister spraw zagranicznych? Niebiosa i ziemia by się zatrzęsły. No tak, ale zaraz usłyszymy, że Scruton to konserwatysta, więc nie rozumie problemów współczesnej Europy, nie widzi rzeczywistości społeczno-politycznej w jej różnorodności i skomplikowaniu.
I jeszcze ostatnia wypowiedź z wywiadu:
"Obecnie w Polsce jest rząd konserwatywny. Właśnie dlatego europejska biurokracja i elity nigdy go nie zaakceptują i będą się starały go marginalizować. Tak było z Austrią, a teraz jest z Polską i do pewnego stopnia z Czechami. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Wynika to z ich naturalnego instynktu. Panicznie boją się konserwatystów, bo wiedzą, że któregoś dnia mogą oni rozpędzić eurokratów na cztery wiatry."
Nie wiem, czemu tego typu "herezje" można usłyszeć tak rzadko z ust naszych komentatorów.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)