Już żegnaliśmy hucznie M.F. Rakowskiego, W. Cimoszewicza, J. Oleksego, T. Nałęcza, a teraz szykuje się pożegnanie z R. Kaliszem. Łza się w oku kręci.
Dziennik.pl http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=50628
podaje, że Kalisza zdenerwowała szczególnie: "Ta agresja, niemerytoryczne i populistyczne dyskusje i zagrywki." No i dlatego: "Jestem zmęczony" - mówi Kalisz dziennikowi.pl.
Nie taka była umowa, skoro w auli UW oświeceni z tylu stron świata się zjechali z czołowymi reżyserami i aktorami (nie tylko sceny politycznej). Co zrobi lewica bez Kalisza? I czy za Kaliszem nie pójdą inni? M. Borowski? A potem, co - "sztandar wyprowadzić"? I kto wyprowadzi? Może młodzieżówka SLD?
A jak tam zdezerterują wszyscy na lewicy, to co z tą Polską będzie, spyta T. Lis. Tak czy tak lewoblogerzy powinni jakieś oznaki żałoby u siebie wywiesić. Źle się dzieje w państwie polskim.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)