Free Your Mind Free Your Mind
252
BLOG

Fotyga vs reszta świata

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 86

Jak to jest, że ktokolwiek popada w niełaskę PiS-u natychmiast staje się ulubieńcem mediów? Przeżyjmy to jeszcze raz - Paweł Zalewski, do niedawna wiceprzewodniczący (znienawidzonego, faszystowskiego, zamordystycznego itd.) PiS-u nagle, jak pisze nieoceniona w takich sytuacjach (i diagnozach) "GW":

"W ostatnim rankingu tygodnika "Polityka" (....) został wybrany najlepszym posłem mijającego sezonu. Doceniono jego wiedzę nt. dyplomacji i umiejętność prowadzenia dialogu z opozycją. "Biegle porusza się w trudnym temacie polityki międzynarodowej, bez zgrzytu kieruje komisją spraw zagranicznych i udowadnia, że są w PiS politycy potrafiący rozmawiać o Unii Europejskiej, Rosji, Niemczech spokojnie, kompetentnie. Typ arystokraty w najlepszym tego słowa znaczeniu" - pisze "Polityka"."
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4292948.html

Czy nie żal arystokraty? Żal. Zwłaszcza, że akces do arystokracji klepnęła tym razem elitarna, jak najbardziej, "Polityka". Red. Igor Janke pisze na dodatek, że premier pozbywa się: Kolejnego bardzo dobrego człowieka w PiS.

http://jankepost.salon24.pl/22046,index.html

Przypomnijmy, że tych arystokratów mieliśmy dużo więcej. Do pierwszych należał chyba premier K. Marcinkiewicz (z początku "Kaziu", który "może być", jak podśmiewywał się z niego poseł Jamajka-Komorowski, a potem "jedyna twarz PiS-u" i "najpopularniejszy polityk w Polsce", czyli osoba niezastąpiona), później "żelazny Ludwik", gdy szykowała się jego dymisja zaczął się w obrazie medialnym zmieniać w fenomenalnego i "jedynego racjonalnego" polityka PiS-u (tego PiS-u, od którego uciekają "najlepsi" i "rozczarowani podejściem braci Kaczyńskich"). Bronisław Wildstein, który z początku oceniany był jako pacyfikator dziennikarzy telewizyjnych - odchodząc z TVP żegnany był niemal ze łzami w oczach jako jeden z najinteligentniejszych prezesów telewizji. A marszałek Marek Jurek, gdy wystąpił z PiS-u? Zupełnie przestał być dla mediów "kostycznym ultrakatolikiem" i "hiperantyaborcjonistą", tylko "ekstra gościem", który pokazuje "prawdziwą twarz prawicy" i "polityczną konsekwencję". Co ciekawsze, mechanizm działał też w drugą stronę - wyszydzany jeszcze jako szef kancelarii prezydenta, a potem jako kandydat na szefa TVP, A. Urbański  (ileż to M. Olejnik się nadenerwowała z tego powodu przy śniadaniu w Radiu Zet), nagle stał się odnowicielem telewizji, zwł. reanimując peerelowską popkulturę, no i (jak to sam wszem i wobec ogłaszał) "widząc miejsce" dla odpowiednich publicystów z odpowiedniej strony.

Janke opowiada nam w swoim dzisiejszym wpisie, jak to wprawił w ruch koła historii i jak obnażył tym samym mechanizmy polityki. Oczywiście, nieudolnej - innej przecież nie mamy (co do tego chyba 90 % komentatorów Jankego nie ma wątpliwości):

Paweł Zalewski nie jest człowiekiem skorym do ostrych wypowiedzi. Tym razem, rzeczywiście uderzył mocno. Mocno, jak na relacje wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Sam byłem zaskoczony w trakcie rozmowy, ale oczywiście - takie moje zadanie – podkręcałem go jeszcze w trakcie wywiadu.

 

Wyszło ciekawie, zaczęli cytować jego wypowiedzi. Wiem, że w MSZ był spory szum. To się do tej pory nie zdarzało. Przez chwilę miałem nadzieję, że skutkiem tej rozmowy i tego, co powiedział Zalewski, będzie dymisja Fotygi. 

Wydaje mi się jednak, że Janke nie tylko nie ma powodu do satysfakcji, ale i całe to święte oburzenie znawców geopolityki nie tylko z salonu (bo tu oczywiście, co drugi publicysta się na niej zna, wystarczy mu włączyć telewizor lub parę gazet poczytać), ale z wielu mediów, świadczy o bardzo niedobrym zjawisku w naszej współczesnej rzeczywistości społeczno-politycznej. Dotąd bowiem wydawało się, że jeśli polski minister spraw zagranicznych prowadzi jakieś poważne negocjacje, to zadaniem obserwatorów jest czekać na ostateczny ich wynik i - stosując język medycyny - primum non nocere. Co natomiast u nas się dzieje? Jak nie listy otwarte eks-ministrów przeciwko polskiej polityce zagranicznej, to totalna krytyka ze strony nie tylko opozycji, ale i mediów, aż w końcu nawet ze strony polityków z tej samej partii i - było nie było - niższych rangą od urzędującej minister Fotygi.

Jak na mój gust nie ma w decyzji władz PiS-u nic nadzwyczajnego - nielojalność w takiej chwili świadczy, że Pawłowi Zalewskiemu chyba nagle zaczęło bardziej zależeć na jego emploi w specjalizujących się w atakach na Fotygę mediach, aniżeli na pomyśłnym zakończeniu wielomiesięcznych negocjacji. Jeśli zaś w takiej chwili dziennikarze stają po stronie Zalewskiego, to już trudno ocenić, w czyim interesie to robią. Na zdrowy rozum: czy Zalewskiemu jakaś krzywda się dzieje? Nie sądzę. Natomiast polskiej polityce zagranicznej szkodzi to na pewno, gdyż ten nieustający rejwach medialny i co rusz napędzane przez rozmaitych życzliwych "protesty społeczne" nie mogą nie skutkować osłabieniem pozycji Polski na - jak to elegancko ujmują publicyści - arenie międzynarodowej.

Mam jakieś dziwne wrażenie, że nawet za czasów rządów Millera czy Belki prawicowa opozycja nie atakowała działań ministerstwa spraw zagranicznych z taką bezmyślną furią, jak to dzieje się dzisiaj. O "ochach" i "achach " mediów nie wspomnę. Gdzie dziś się podziała jakaś przynajmniej... no nie powiem, solidarność, ale sportowa przyzwoitość, która nakazuje nie atakować kogoś z tej samej drużyny, dopóki mecz trwa? (Chyba, że gra się w drużynie przeciwnej, a tylko z pozoru nosi się biało-czerwoną koszulkę, ale chcę wierzyć, że tak nie jest). Mam jednocześnie nadzieję, że ci wszyscy "kontestatorzy Fotygi" czy "polityki zagranicznej" mają świadomość, że w przypadku Zalewskiego chodzi o coś więcej niż po prostu "wypowiedź dla Radia TOK FM", choć takich wątpliwości nie ma "GW", powtarzając za Zalewskim, że wcześniej był "nadlojalny" wobec PiS-u. Widocznie każdy lojalność pojmuje po swojemu. 

Nie chcę być pompatyczny (a wszystko to, co piszę jest jakoś podwójnie pompatyczne, gdyż w odróżnieniu od większości salonowców wcale nie uważam, że dobrze się stało, że znaleźliśmy się w UE), ale z całej tej wrzawy wokół Fotygi wynikałoby, ze minister w ogóle nie dba o polskie interesy. To dopiero. Tymczasem ja odnoszę wrażenie, że Fotyga stara się konsekwentnie ich bronić, co bardzo się nie podoba zwł. państwom starej WE przyzwyczajonym do przytakiwania ze strony wcześniejszych polskich ministrów SZ. 

Naprawdę łaska pańska jeździ na pstrym koniu mediów - wystarczy popaść w niełaskę PiS-u, by stać się medialnym bohaterem.

Janke kończy swoją kompozycję mocnymi akordami:

Myślę, że tym razem może być gorąco. Czekam, co zrobi Kazimierz Michał Ujazdowski i ich koledzy z konserwatywnej części PiS. Jeśli przełkną to, to znaczy, że już nigdy w PiS ani poza PiS nie będą się liczyć. To dla nich cios. I na ten cios powinni odpowiedzieć. Czekamy więc.  

Szykuje się nam zatem kolejny "koniec świata", których to już mieliśmy za "kadencji" PiSu chyba z setkę. Kto pierwszy wystartuje z propozycją "dymisji całego rządu"? 

(Uwaga formalna: Przepraszam, czy taki tekst można jeszcze dziś publikować, czy obowiązuje już nakaz powszechnego obśmiewania PiS-u? Ha, żebym ja chociaż należał do zwolenników tego rządu. Ale cóż zrobić - minister Fotyga może się cieszyć: na bezrybiu i rak ryba.)     

PS. Domorosłym znawcom geoolityki poleciłbym w formie elementarza "Najnowszą historię polityczną Polski 1939-1945" W. Poboga-Malinowskiego. Tam znaleźć można opis, jak wyglądają kulisy rozmaitych negocjacji i jak niewiele z tego, co widać na powierzchni (np. w oficjalnych wypowiedziach) jest tym, co dzieje się naprawdę w stosunkach międzynarodowych. I jak należy być ostrożnym w ocenie ministra spraw zagranicznych.

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (86)

Inne tematy w dziale Polityka