Czy nie ma jakiejś dziwnej reguły, że nowopowstające w Polsce ugrupowania natychmiast "się cieszą" dużym poparciem? Tak przynajmniej wynika z "badań sondażowych", które - czego nie można wykluczyć - przeprowadzane są chyba na próbie branej nie tyle z sufitu, co z grupy pracowników danej sondażowni.
Oto w Onecie.pl ogłaszają, że:
Co czwarty Polak jest gotowy rozważyć głosowanie na koalicję Ligi Polskich Rodzin i Samoobrony. Takie są wyniki sondażu GfK Polonia dla "Rzeczpospolitej".
W sobotę Andrzej Lepper zapowiedział współpracę obu partii pod wspólną nazwą LiS - czyli komitet Ligi i Samoobrony.
Dziennik zwraca uwagę, że popularność nowej formacji może być większa niż wynikałoby ze zsumowania głosów dla LPR-u i Samoobrony. Poparcie dla Samoobrony oscyluje na granicy progu wyborczego. Partię Romana Giertycha popiera w sondażach maksymalnie 3 procent wyborców.
Potencjalne nowe ugrupowanie ma na razie spory elektorat negatywny. Dwie-trzecie ankietowanych powiedziało, że nie rozważa swojego poparcia dla nowej siły politycznej.
"Rzeczpospolita" podkreśla, że zaledwie 14 procent badanych chciałoby, żeby to Andrzej Lepper stanął na czele LiS-u. Co dwunasty ankietowany chce, by był to Roman Giertych, jednak zdecydowana większość - bo aż dwie-trzecie badanych -widziałoby na tym stanowisku nowego polityka.
Telefoniczny sondaż GfK Polonia został przeprowadzony w sobotę na 500-osobowej dorosłej próbie dorosłych Polaków.
(http://wiadomosci.onet.pl/1572301,11,item.html)
Jeśli ktokolwiek coś wie o sondażowaniu, to wie też, ile warte jest takie badanie telefoniczne na "500-osobowej próbie", ale co tam. Grunt, że jakieś badanie jest. To jednak nie wszystko, jeśli chodzi o zaklinanie rzeczywistości. W tym samym doniesieniu już mówi się o starej-nowej koalicji PO-PiS (z powrotem Marcinkiewicza na premiera), ale też o starej-nowej koalicji PO-LiD, choć aż prosiłoby się o skonstruowanie jakiejś zupełnie nowej koalicji z LiS-em, skoro takie poparcie już jest widoczne.
Jakim sposobem LiS miałby mieć poparcie większe niż suma głosów na poszczególne "partie koalicyjne" to jedynie badacze z GfK wiedzą (no i konstruujący taką wiadomość w Onecie.pl). Wydaje się bowiem, że skoro poparcie dla SO drastycznie spadło, tudzież dla LPR-u (znikome), to poparcie dla LiS-a nie będzie jakoś nadzwyczajnie wyglądać (i do takiego wniosku skłania zwykła obserwacja nie żadne pseudo-ankietowanie), ale czy my, ciemny lud, możemy coś takiego wiedzieć, skoro w GfK wiedzą lepiej i więcej? Czy jeśli Lepperowi zostaną postawione mocne zarzuty i wyląduje w areszcie, a potem będą następne aresztowania w szeregach "działaczy" SO, to LiS uzyska jakiekolwek poparcie w nadchodzących wyborach? Czy po dwuletnim okresie występów Giertycha i jego wybitnych kolegów naprawdę na taką koalicję SO z LPR-em zagłosuje pies z kulawą nogą? No, może zagłosuje. Problem tylko w tym, że GfK nie bierze pod uwagę takich czynników sprawczych, jak media. A ich współudział w kreowaniu sceny politycznej nie może być niedoceniany, odkąd w 2005 r. wydarzyły się rzeczy, których w sondażach w ogóle nie było "widać". Warto by zajrzeć, jaki skład parlamentu i jakiego prezydenta prorokowała GfK wtedy, bo być może widziała, to, co niby miało nastąpić, a dziwnym trafem, nie nastąpiło. Może tak być i tym razem.
Tajemnica, jak podejrzewam tkwi w poparciu (lub jego braku) ze strony środowisk skupionych wokół RM. O ile można się spodziewać, że nie tylko GfK czy Onet.pl, ale i wiele innych mediów wykreuje LiS-a na nowe "ludowo-konserwatywne" ugrupowanie, jakby nie było "seksafery", "weksli", "korupcji", "fałszowania list wyborczych" itp. drobnych wad SO i jakby Giertych nigdy nie był przedmiotem szyderstw (nie wspominając o "zagrożeniu faszyzmem" ze strony Młodzieży Wszechpolskiej") i miał znakomite wystąpienia oraz pomysły w kraju i za granicą - o tyle poparcie RM wcale nie jest przesądzone.
W. Wybranowski w dzisiejszym "NDz" wspomina o powstaniu LiS-a, lecz bez większego entuzjazmu, zaznaczając jednocześnie, że PiS wcale się takiej koalicji/partii nie obawia. Przywołuje wypowiedzi P. Gosiewskiego, zdaniem którego:
jeśli LPR i Samoobrona utworzą wspólny komitet wyborczy, to "ich wspólne szanse wyborcze są szansami dość ograniczonymi".
Podobnie politycy PiS bagatelizują zapowiedzi Giertycha o rzekomo "podpisanej dymisji, jaka leży u niego na biurku", i poparciu wspólnie z PO wniosku o powołanie komisji śledczej w sprawie dotykającej Leppera "afery gruntowej". Nic dziwnego. Giertych groźby dymisji i wyjścia z koalicji powtarzał już tak często, że na nikim one nie robią już wrażenia.
(http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20070716&id=po31.txt)
Nie jest to ton, który zdradzałby poparcie dla inicjatywy Leppera i Giertycha, a ponieważ tego typu artykuły nie ukazują się w "NDz" bez przyczyny, podejrzewam, że LiS wcale nie powinien liczyć na RM. Zaś dla LiS-a brak poparcia ze strony RM to pewna śmierć. Mnie to akurat nie martwi, gdyż jeśli zniknie SO i LPR, zrobi się na scenie politycznej jakoś normalniej, dziwne jednak, że wcale też nie martwi to analityków rzeczywistości społecznej z GfK. Z tymże ich nie martwi to dlatego, że LiS jednak "ma poparcie". A może ankietowanych po prostu pytano o PiS?


Komentarze
Pokaż komentarze (64)