Niedoszły premier Sikorski wraca zadowolony z Moskwy, jakby wydarzyło się coś ważnego, a tymczasem z tego, co się dowiadujemy, był tylko wesoły oberek (ewentualnie kazaczok), nic więcej. Chyba, że coś przeoczyłem. Czy coś konkretnego zostało ustalone?
"Będzie grupa ds. strategii współpracy. Będzie forum obywatelskie, którego pracami pokierują były ambasador Rosji w Polsce Leonid Draczewski i reżyser Krzysztof Zanussi. Będzie też komisja ds. trudnych. Po stronie rosyjskiej pokieruje nią rektor Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych Anatolij Torkunow, a polskiej - były minister spraw zagranicznych Adam D. Rotfeld - wyliczał Sikorski."
(http://www.tvn24.pl/-1,1536133,wiadomosc.html)
Czyli konkretnie na rączkę, co będzie? Bo już jednego specjalistę od trudnych spraw niemieckich mamy, tzw. Wunderwaffe, z którego działań wynika jak na razie tyle, że Niemcy robią swoje, a my udajemy, że jest git-charaszo (haraszo?). To oczywiście cudowne (wonderful), że Zanussi znowu poprowadzi jakiś barwny korowód oraz że Rodfeld nad tym będzie też czuwał. Można by jeszcze S. Cioska na doczepkę, ale to pewnie byłoby za barwnie. Pytanie jednak podstawowe, co po tej wizycie ministra spraw zagranicznych, ponieważ wygląda ona raczej na jakiś zabawny rekonesans? Czekaj więc tatka latka, albo może odwiedziny D. Tuska w Moskwie odsłonią nareszcie jakąś kartę w polsko-rosyjskiej historii XXI wieku.
Wesoło było w Moskwie do tego stopnia, że Sikorski osobiście odtańczył parę figur z generałem J. Bałujewskim:
"Miałbym do niego tylko jedną prośbę: by straszył nas wojną atomową nie częściej niż raz na kwartał - ironizował szef polskiej dyplomacji."
To oczywiście też nas cieszy, że jak generalicja rosyjska straszy prewencyjnym atakiem jądrowym, to polski MSZ kula się ze śmiechu (a może śmichu), no ale poza tym radosnym nastrojem, co więcej? Czy bowiem nie zdarzają się sytuacje, kiedy samoloty rosyjskie robią sobie czasami przeloty po czyichś strefach powietrznych, a łodzie podwodne przepływy po czyichś wodach terytorialnych? A może i to jest powód do wesołego zawijasa i przytupu?
Tak czy tak wiemy, że na razie nic nie wiemy. O tarczy dopiero będą deliberacje i w Moskwie, i w Waszyngtonie, więc na razie można spać spokojnie. Można też spać cały czas. Chyba, że ktoś cierpi na bezsenność, to wtedy, dla jaj, oczywiście, bo i Rosjanie lubią pożartować i Polacy, i nawet inne nacje, można sobie wyskoczyć do stylizowanego na katownię KGB bunkra na Litwie (http://www.tvn24.pl/-1,1536138,wiadomosc.html). Jak się dobrze w euro zapłaci, to może nawet po starosowiecku po ryju dadzą. Cholera, to się nazywa nowoczesność.


Komentarze
Pokaż komentarze (52)