Iluż to gęślarzy już się witało z gąską i już było w ogródku? Mijają dni i naraz okazuje się, że nie ma podstaw do zwolenienia M. Kamińskiego ze stanowiska szefa CBA. Twierdzi to nie kto inny, a sam premier D. Tusk.
"Dopytywany przez Monikę Olejnik w programie "Kropka nad i" o rezultaty kontroli o wyniki kontroli w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym powiedział, że nie ma mowy o "żadnych zbrodniach" czy przestępstwach. "Mamy natomiast do czynienia z urzędniczą niechlujnością" - przyznał premier."
(http://www.dziennik.pl/polityka/article112082/Tusk_Nie_ma_podstaw_do_odwolania_szefa_CBA.html)
Urzędnicza niechlujność. No, dobre i to, choć nieco za mało, by urządzić kolejną wywózkę na taczkach. Swoją drogą, ciekawe, jak wygląda dbałość o porządek w urzędach J. Pitery i Z. Ćwiąkalskiego, może tam by się kontrolerzy porozglądali, skoro tak niewiele znaleźli w CBA?
Ale jak zwykle, gdy jakaś sprawa się Partii Okrągłego Stołu (bez względu na frakcję) rypie, gęślarze udają, że deszcz pada. Co teraz powiedzą gęślarze z "GW", "Polityki", "Przeglądu", "Newsweeka" itd., którzy zjedli zęby na wytykaniu Kamińskiego do odstrzału i opowiadaniu dyrdymałów o "policji politycznej PiS-u" i o "państwie totalitarnym"? A Graś? Co ma teraz do powiedzenia? O salonowych24 mędrcach nie wspomnę, rzecz jasna, bo z miłosierdziem w Nowy Rok wchodzić należy.
Nie ma sprawy? Najwyraźniej, nie ma. Sprawa bowiem jest gdzie indziej. Niejaki K. (vel premier z Włoch Kononowicz), którego lingwistyczne popisy tak wielu nas zachwycały, wciąż cieszy się niebywałą admiracją odpowiednich mediów i oto RMF głosem zdyszanych prezenterów donosi o nowym kandydacie na prezydenta, Z. Ziobrze (http://www.dziennik.pl/polityka/article112166/Rydzyk_chce_Ziobre_na_prezydenta.html). Oczywiście nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt (RMF, więc fakty, ma się rozumieć), że kandydat ten zgłoszony jest przez o. Rydzyka, którego już od paru lat usiłują rozmaici krzewiciele wolności słowa i demokracji europejskiej utopić w łyżce wody. Kto ten fakt ujawnia? Ano nieśmiertelny K., który jeszcze niedawno opowiadał, że w sprawę - jak to przedstawiały media - "zabójstwa Blidy" zamieszani są nawet jacyś księża ze Śląska. Czorni na Czornym Ślunsku, to wiadome.
Wydawało się, że z tymi rewelacjami K. dadzą sobie specjaliści od dezinformacji spokój, a jednak nie. Cóż to w końcu za rewelacja, że Kamiński jest czysty jak łza? Żadna. Może w końcu Ziobro okaże się bydlakiem. Rzeźbić propagandowo należy więc bez ustanku. Zresztą, nawet, jeśli nie Ziobro, to znajdzie się innych. Na tym to w końcu polega.


Komentarze
Pokaż komentarze (45)