W telewizji leci ostatnio serial o pazernych Borgiach, a w podręcznikach szkolnych głównie mowa o Janie XII (nastolatku, który z Rzymu zrobił burdel) oraz Leonie X (symbolu zepsucia Kościoła sprzed reformacji). Młodzież zapamiętuje ich, a nie pamięta już o Anaklecie czy Piusie V. Czasami dorośli nie znają lepiej historii i jako katolicy niezbyt entuzjastycznie myślą o papiestwie. Papieże w najlepszym razie kojarzą się z oderwanymi od rzeczywistości starcami, którzy plotą coś o moralności, a w najgorszym – z hipokrytami, którzy pod maską pobożności ukrywają chciwość i seksualne wybryki podwładnych.
Chciałbym zaprosić Salonowiczów na wycieczkę do Rzymu od pierwszego do dwudziestego wieku, by zajrzeć do łoża Linusa i przekonać się, że nie było tam prostytutki, a także zapuścić żurawia do rachunków Anakleta i uświadomić sobie, jak bardzo brzydził się chciwością. Po krzepiących odwiedzinach u tych panów zajrzymy też do nieszczęsnego Aleksandra VI i Leona X.
Po co? Bo to ciekawe i warto. Dlaczego warto? Beda Czcigodny: Jeżeli historia zapisuje dobre czyny ludzkie, to czytelnik lub słuchacz czuje się zachęcony do tego, by czynić dobro. Jeżeli natomiast wspomina złe czyny złośliwców, to ten, kto o nich czyta lub słucha w duchu religijnym, stara się unikać wszystkiego, co perwersyjne i grzeszne, a naśladować to, co uważa za dobre i miłe Bogu.
Mam nadzieję, że spotkamy się jutro w sypialni Linusa J
Fronda Młodych
Janusz Roszkiewicz



Komentarze
Pokaż komentarze (2)