Zadzwonił do mnie Pan z Banku. Z Litości nie powiem jakiego... Był młody, miał jasny głos i używał formy po której robi mi się ciemno w oczach – „Panie Robercie” . Mówił dynamicznie, wartko i miał dobrą dykcję Jako że jestem ich „specjalnym klientem” przygotowali dla mnie „panie Robercie specjalną ofertę”. Polega ona na tym że będę odkładał 100 PLN miesięcznie a przed pójściem na emeryturę dostanę minimum 45 tysięcy... Minimum bo może więcej - kusił. Brzmi dobrze. Pytałem o różne detale, ale Pan właściwie nalegał na to żebym się zgodził i nie wchodził w zbędne szczegóły. Powiedziałem że 30 lat oszczędzania to nie w kij dmuchał i ja pomyślę, zobaczę co i jak a on niech zadzwoni za tydzień bo bardzo mi się taki plan podoba. I chętnie podpiszę umowę, na co Pan ze nic nie podpisywać nie trzeba, bo umowę już mam a wystarczy tylko moja ustna zgoda (sic!) . Wydało mi się to cokolwiek dziwaczne - ustna zgoda przez telefon (!!) na plan 30 letniego oszczędzania po którym mam być bogatym emerytem... Dziwaczne...
Pan już do mnie nie zadzwonił – i to pomimo ze ja powiedziałem że jestem zainteresowany, i to wzbudziło mój najwyższy niepokój, a że ja mijałem taki bank to zaparkowałem i wszedłem.
Plan jest fajny i można odkładać nie tylko 100 PLN ale 200 a nawet 500PLN miesięcznie... Pani w oddziale banku nie była kompetentna, ale – co ważne i godne podkreślenia nie była też niekompetentna – a to wiele.. Wyjaśniła mi jakie to benefity będę miał za 30 lat, ale skrzętnie unikała odpowiedzi na pytanie: a co będzie jeśli po 5 latach zechcę wycofać środki? Odpowiadała: to jest zdecydowanie inwestycja na ponad 10 lat bo już po 20 występuje efekt błotnej kuli czy jakiejś śnieżnej kuli. No to ja znowu: a co jeśli po 5 latach zechcę wycofać środki? Ona na to niezłomnie: to jest zdecydowanie inwestycja na ponad 10 lat. Zobaczyłem, że nic nie wskóram bo najwyraźniej trener na szkoleniu pracowników tego banku przerobił z nimi 100 x metodę „zdarta płyta”.
No dobra! Zacząłem inaczej. Załóżmy że oszczędzam rok i po roku chcę zrezygnować – co wtedy...
Po roku potrącimy Panu koszty operacyjne. Tak właśnie powiedziała – KOSZTY OPERACYJNE. Proszę skup się na tym określeniu – KOSZTY OPERACYJNE. Jak sobie je wyobrażasz?
No tak, powiedziałem to oczywiste, całe zamieszanie a ja po roku rezygnuję,to jest ok. A ile one wynoszą te KOSZTY OPERACYJNE? I tu niespodzianka! Koszty operacyjne nie są kwotowe np 300 PLN, tylko procentowe, i wynoszą ok 95% zgromadzonej kwoty!!! Odsunąłem sobie krzesło i ciężko na nie usiadłem, aż jęknęło pod moimi 125 kg. Jak to 95% zgromadzonej kwoty? To ja załóżmy po roku wpłacając 500 PLN gromadzę 12 x 500 = 6000 ale poznaję dziewczynę z Japonii, chcę zlikwidować rachunek i wyjechać a wy mi zabieracie 5700PLN (!?!) Nooo tak przytaknęła Pani. A w drugim roku - zapytałem? W drugim ponosi Pan koszty operacyjne na poziomie 85% zgromadzonej kwoty , w trzecim 75%, w czwartym 65%, w piątym 55% ,w szóstym 45%, w siódmym 35%, w ósmym 25%, w dziewiątym 15%. Tak mniej więcej. Widzi Pan – tu ucieszyła się Pani, mówiłam Panu że to na ponad 10 lat...
Mogę się mylić o jakieś małe procenty ale raczej niewiele.
Zobaczmy więc co się dzieje przy rezygnacji przy wpłacie 500 PLN/mies.
1rok- 6000 Koszty Operacyjne 5700
2rok- 12000 Ko= 10,2 tys.
3rok- 18tys. Ko= 13,5 tys.
4rok- 24tys. Ko= 15,6 tys.
5rok- 30tys. Ko= 16,5 tys.
Nie wiem jak ma się sprawa z odsetkami, czy one też wchodzą do podziału na koszty operacyjne czy też ulegają przepadkowi...
Dopiero 9 czy tam 10 rok to koszt operacyjny = 15% ale pamiętajmy że wtedy powinniśmy na koncie mieć już 75 tys. PLN więc jest to kwota 11,250 tys. PLN.
A więc wszystko staje się jasne. Myślę że 80% takich "spontanicznych" lokat zawartychpośpiesznie przez telefon skończy się przed czasem właśnie w trakcie tych 10 lat, które nazwałem strefą rzeźni frajerów. I to właśnie te zerwane w czasie 2-4 pierwszych lat umowy będą źródłem zysku banku. A dokładnie to te rabunkowe Koszty Operacyjne na poziomie 95% w pierwszym roku! Przecież żaden mądry i odpowiedzialny człowiek nie otwiera sobie planu emerytalnego pod wpływem bełkotu: „Panie Robercie, specjalnie dla Pana...” Ten Ciechanowski model biznesowy zużył się już 10 lat temu, ale jak widać ciągle działa....
Ciekawe czy Pan telemarketer wie w czym uczestniczy, i czy zna powiedzenie „co posiejesz to zbierzesz”.....
Moją pasją jest świadome, spokojne szkolenie, konsekwentna edukacja i poznawanie świata. Moją pasją jest Piękna Trębaczka, konie i magiczna telegrafia....
Moją pasją jest życie....
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Gospodarka