Od zeszłego roku na ulicach Gdańska straszą lwy. Przy czym nie są to niestety uciekinierzy z oliwskiego ZOO, ale:
Figury lwów wykonane z żywicy epoksydowej – lew kroczący, lew bojowy, lwica i dwa lwiątka - mają wielkość zbliżoną do naturalnej tych zwierząt. Powstały dzięki pracy artystycznej rzeźbiarzy i plastyków związanych z Akademią Sztuk Pięknych w Gdańsku.1.
Z nie wiadomych przyczyn włodarze miasta uznali, że plastikowy zwierzak pomalowany we wzorki kompletnie od czapy świetnie wypromuje miasto. Zastanawiam się, co może sobie pomyśleć przybysz z dalekiej Afryki skonfrontowany na pętli oliwskiej z brudno-zielono-różowym lwem z tworzywa sztucznego. Przypuszczam, że musi to być wrażenie porównywalne z tym, co byśmy poczuli widząc na ulicach Tokio żubry z płyty pilśniowej obleczone w kimona. Zresztą, po cóż słowa, skoro mamy dokumentację wizualną.
Tak, tak, umiłowani w Panu. Lewek we wzorek „piłkarski”. Są również różowe lewki, lewki w logo Dziennika Bałtyckiego, logo portalu trójmiasto.pl. i wiele innych. Za każdym razem, kiedy mijam te potworki w Galerii Bałtyckiej, kiedy w kolejnym gdańskim zaułku natrafiam na pomazane markerami plastikowe straszydło, przychodzi mi do głowy artysta Mitoraj, wypełniający Kraków swego projektu głowami, o których ironicznie wspominał Marcin Świetlicki w swoich kryminałach 12 i 13.

Choć przyznaję, że Mitoraj to jeszcze nie ta liga. Właściwszym porównaniem byłby tu Hasior i jego „konstrukcje”, swego czasu zaśmiecające bodajże trawniki Zakopanego.
1 za www.trójmiasto.pl
FUTRZAK


Komentarze
Pokaż komentarze (2)