36 obserwujących
282 notki
57k odsłon
  1183   0

[tu coś chwytliwego o wojnie, zamachu i Pospieszalskim...]

Wedle doniesień mediów córka Jana Pospieszalskiego, Barbara, miała zadać ojcu pytanie, czy potwierdzenie hipotezy o zamachu w Smoleńsku 10.04.10 oznacza, że grozi nam konflikt zbrojny z Rosją. Ten raczył odpowiedzieć, że wojna ta już trwa, a to, po czym poznajemy, że nastąpiła mobilizacja, ewakuacja, ruchy wojsk, straty w ludziach i sprzęcie to, między innymi, „zarządzanie nastrojami społecznymi i przemysł pogardy” (więcej TU za 25 PLN), czym po raz któryś z kolei boleśnie udowodnił sobie, że talenty artystyczne stoją w rażącej sprzeczności z predyspozycjami intelektualnymi. (I moralnymi – jakim trzeba być w końcu potworem, by użyć homonimu w stosunku do bezbronnej nastolatki?)

Naturalnie kpię tylko z wrodzonej złośliwości, ale trudno sobie odmówić małej przyjemności, kiedy się nadarza okazja; zwłaszcza, że żadna wojna nam nie grozi. O ile bowiem jakiś Jakub Jakubowicz Bondov nie podleciał na odrzutowym ołówku do zdążającego ku Smoleńskowi TU-154 i nie zainstalował na nim ładunku wybuchowego, całkowitą winą za śmierć pasażerów można teraz obciążyć tylko polskie władze. Rosjanom, którzy właśnie (via biegli) udostępnili redakcji Rzeczpospolitej pokryte materiałami wybuchowymi „energetyczne cząstki” samolotu nie udowodnimy nic. No, chyba, że tego zechcą, ale wtedy „przemysł pogardy” będzie najmniejszym z naszych zmartwień.

f

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale