98 obserwujących
386 notek
1273k odsłony
  2734   7

Chanuka upamiętnia żydowskie powstanie, bez którego nie byłoby chrześcijaństwa

Można argumentować, że chrześcijanie powinni traktować żydowskie święto Chanuka (zaczyna się dziś wieczorem) jako bardzo im bliskie. Bo bez zwycięstwa Żydów nad Grekami (167–160 p.n.e.), prawdopodobnie nie byłoby chrześcijaństwa.

Chanuka to święto upamiętniające cud, jaki - według tradycji talmudycznej - wydarzył się w Świątyni Jerozolimskiej podczas powstania żydowskiego pod wodzą Machabeuszów, skierowanego przeciw dynastii Seleucydów, za czasów panowania Antiocha IV Epifanesa. Jednak głębsze znaczenie tego święta dotyczy przełomowego momentu w historii świata zachodniego, w historii ludzkości. Jest to bowiem święto upamiętniające ocalenie judaizmu, a więc pierwszej i wówczas jedynej religii monoteistycznej, opartej na podstawach etycznych. Gdyby powstanie nie wybuchło, monoteizm zostałby stłamszony, zniszczony i dalsze dzieje potoczyłyby się inaczej.

Władcy greccy zezwalali podbitym ludom na kontynuowanie lokalnych kultów. Jednak judaizm – jedyny monoteizm tamtych czasów – stanowił wyjątek. Władze greckie, okupujące obszar starożytnego Izraela, rozpoczęły bezwzględną i krwawą kampanię przeciwko religii, która twierdziła, że istnieje jeden, niewidzialny i niematerialny Bóg całej ludzkości. Już sam fakt, że Bóg jest niewidzialny, wywoływał przerażenie u Greków. Greckie wierzenia składały hołd widzialnej Naturze. Bóg Izraela, czyli znajdujący się poza Naturą twórca tej Natury, był niepojętą abstrakcją, która wzbudzała lęk i nienawiść. 

W walce z judaizmem sięgnięto do radykalnych środków: zabroniono np. rytuału obrzezania i żydowscy rodzice, którzy łamali ten zakaz, poddawani byli publicznym egzekucjom wraz z dziećmi. Śmiercią karane było również najpierw posiadanie Tory, a później wyznawanie w jakikolwiek sposób judaizmu. Świątynia Jerozolimska została zbezczeszczona. Na ołtarzu świątynnym, na rozkaz króla Antiocha, składano świnie, aby ołtarz ten sprofanować. Ostatecznie na rozkaz władz greckich Świątynię przekształcono w miejsce kultu Zeusa.

Wówczas wybuchło powstanie, które zaowocowało wygnaniem okupantów greckich. Historyczne znaczenie powstania trudno przecenić. Była to przecież, zakończona sukcesem, rewolta nie tylko w obronie niepodległości i tradycji, ale przede wszystkim w obronie monoteizmu.

Hellenizm był potężną siłą kulturową i polityczną. Stanowił legitymację do uczestniczenia w atrakcyjnej kulturze greckiej. Przyciągał wyższe warstwy żydowskie Judei, którym imponowały uniwersalizm i nowoczesność grecka. Skojarzenie oczywiste: ta uniwersalna kultura grecka jest antycznym odpowiednikiem współczesnego, postreligijnego świata zachodniego w XXI wieku. Grecy to był "postęp". Żydzi to "zabobon". Judaizm stał się wówczas synonimem zaściankowości, plemienności i zacofania w oczach nie tylko greckich najeźdźców, ale także żydowskich klas wyższych, nawet niektórych kapłanów (kohenów). Paul Johnson pisze w "Historii Żydów", że "reformistyczni intelektualiści" żydowscy uważali, iż "Tora pełna jest bajek i absurdalnych zakazów i nakazów". Byli to zhellenizowani Żydzi, jakże przypominający w swojej krytyce religii dzisiejsze elity europejskie. Bo też jest to zjawisko obecne we współczesnej kulturze: zarówno judaizm jak i chrześcijaństwo są dziś często traktowane w kategoriach zaściankowości przez kontynuatorów modelu greckiego.

W Drugiej Księdze Machabejskiej czytamy, że "karano śmiercią tych, którzy nie chcieli przejść na grecki sposób postępowania. Przed sądem postawiono dwie kobiety, ponieważ obrzezały swoich synów. Zawiesiwszy im przy piersiach niemowlęta, oprowadzono je po mieście na oczach wszystkich, a później strącono z muru.". Analogia do obecnie stale powracających prób wprowadzenia zakazu obrzezania w krajach europejskich jest tu dość oczywista. Nawet argument o "barbarzyństwie" obrzezania ma rodowód grecki.

Antyjudaistyczna propaganda Greków oskarżyła Żydów wtedy - po raz pierwszy w historii - o mord rytualny (to oskarżenie powróci później w Rzymie, następnie w średniowiecznej Europie i trwa sporadycznie do dziś). Można nawet argumentować, że echa tych zarzutów powracają we współczesności w oskarżeniach judaizmu (od końca XIX wieku) o szczególne, rzekomo wyjątkowe okrucieństwo "uboju rytualnego".

Politeizm grecki kształtował bogów wedle wizerunku ludzi, podczas gdy judaizm starał się kształtować ludzi według wizerunku Boga. Bogowie greccy pełni byli więc ludzkich wad i namiętności. To istoty zdominowane przez seks i pożądanie władzy, o którą walczyli między sobą. Jeżeli uznać za dzisiejszy Olimp świat celebrytów, to analogie są tu oczywiste. Media kreują na masową skalę współczesną mitologię pełną namiętności, seksu i zbrodni. W końcu czym żyją tabloidy? Dzisiejsze popularne idole kultury masowej są łudząco "greckie".

Lubię to! Skomentuj138 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo