Jedną z najcharakterystyczniejszych cech współczesnego systemu finansowego jest oparcie się na wirtualności pieniądza, a w szczególności na możliwości zajmowania krótkiej pozycji. Poniżej nie zamierzam jednak wdawać się w zawiłości inżynierii finansowej, a tylko przedstawić grę światłocieni w kontekście niegdysiejszych systemów aksjologicznych.
Lata przed tym, zanim zająłem się studiowaniem matematyki finansowej, niezwykle zajmowały mnie koncepcje tomistyczne w filozofii i teologii, nic dziwnego zatem, że w jednym z opuscula Tomasza natknąłem się na tekst, który obecni nasi ekonomiści uznaliby za śmieszny i ciemny, a który skłonił mnie do moralnej i społecznej refleksji nad praktyką zaciągania kredytów. Oto on: www.corpusthomisticum.org/opw.html .
Doctor Angelicus, najgenialniejszy umysł średniowiecza, potępia spekulacje finansowe! Fakt, że usprawiedliwia go nieznajomość pojęcia kredytu inwestycyjnego...
Zabawne zestawienie - pomyślałem - średniowieczny feudalizm z dzisiejszym systemem finansowym opartym na wolności kupna i sprzedaży.
Fakt, wiosna średniowiecza dawała członkom społeczestwa w założeniu pewien wybór: tak zwani chłopi, bezorężni, pokojowo nastawieni, mieli teoretyczną możliwość pozostawać niezależnymi od jakichkolwiek feudałów. Z uwagi na niespokojne czasy oddawali się jednak w opiekę ekwitom, zobowiązywali się dostarczać pewną część swoich plonów w zamian za obronę przed anarchią i zagwarantowanie praw. Zupełnie, jakby kupowali ubezpieczenie albo zaciągali kredyt, pomyślałem.
Czas płynął naprzód, państwowość umacniała się, rycerze rośli w honorze, a chłopi coraz bardziej uzależniali się od nich. W końcu właściwie wszyscy niemieszczanie zostali poddani feudałom... A potem nastała nędza, upokorzenie i, last but not least, rewolucje.
Zaniepokoiłem się. To nie wygląda szczególnie egzotycznie. Wręcz... podobnie do czegoś znanego.
Współcześni otrzymali od losu niezwykle szczodre możliwości. Startując z zerowym kapitałem, są w stanie nabyć dobry samochód, dom, niemal wszystko czego zapragną. Taka praktyka życia ponad stan stała się powszechnie obowiązującym zwyczajem, wszak "każdy ma kredyt". Czy to coś złego? Ja mogę sobie zacząć korzystać z życia, a bank będzie za to rokrocznie otrzymywał część mojej wypłaty. It's not a big deal!
An vero? Człowiek zaciągający kredyt oddaje się bankowi analogicznie jak chłop oddawał się feudałowi. Zależność ta jest niemożliwa do zerwania do czasu spłacenia całego kredytu, co w przypadku kredytów hipotecznych trwa często całe życie, przy czym praktyka prawna niektórych państw pozwala przenosić długi na spadkobierców. Co miesiąc kredytobiorca zobowiązuje się oddawać bankowi dziesięcinę swojej krwawicy, a jeśli ośmieli się zaprzestać pracy (czy choćby stracić ją), zostaje wypędzony ze swojego dobytku lub uwięziony.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt absurdalnie dużego wzrostu zależności cywilów od banków na Zachodzie. Prowadzenie konta w banku, w pewien sposób obowiązkowe, również wydaje się pewnym rodzajem zależności feudalnej - o tyle czuję się uprawniony do wygłoszenia tego twierdzenia, że banki otrzymały istotny wgląd w prywatność swoich klientów z uwagi na coraz popularniejsze płatności elektroniczne.
Tak więc uważam, że współczesny system finansowy upodabnia się coraz bardziej do systemu feudalnego - i obym się mylił!



Komentarze
Pokaż komentarze (15)