Portfeo
Portfeo
Independent Trader Independent Trader
12
BLOG

Jak inflacja, opłaty i ukryte koszty obniżają wynik portfela inwestycyjnego?

Independent Trader Independent Trader Inflacja Obserwuj temat Obserwuj notkę 0
Logowanie do aplikacji maklerskiej i widok portfela, który jest 8% na plusie, to z pewnością świetna informacja i powód do satysfakcji. Niestety, w świecie finansów to jeszcze nie jest pełna odpowiedź na najważniejsze pytanie: ile faktycznie udało się zarobić?

Na końcowy wynik inwestycyjny wpływa znacznie więcej czynników niż tylko sama zmiana ceny akcji, ETF-u czy obligacji. Dużą część wypracowanego zysku mogą po cichu pochłonąć: rosnąca inflacja, koszty zarządzania funduszami, prowizje maklerskie, spready za przewalutowanie oraz pewne jak śmierć podatki.

Oczywiście, nie każdy z tych kosztów dotknie każdego inwestora w takim samym stopniu. Osoba kupująca na IKE polskie obligacje skarbowe poniesie zupełnie inne koszty niż ktoś, kto co miesiąc aktywnie dokupuje zagraniczne akcje i ETF-y.

Warto sprawdzić, jak poprawnie to liczyć.

Zysk nominalny na rachunku a rzeczywisty wynik inwestycji

Zacznijmy od przeanalizowania prostego scenariusza. Inwestycja początkowa wynosi 20 000 zł, a po roku wartość portfela to równe 21 600 zł. Nominalny wynik to 8%, czyli 1 600 zł wypracowanego zysku. Wszystko wygląda świetnie, ale to dopiero punkt wyjścia do dalszych obliczeń.

Jeśli w tym samym czasie oficjalna inflacja wyniosła 5%, a ukryte koszty inwestowania zabrały kolejne 0,5%, realny efekt będzie dużo skromniejszy. W dużym uproszczeniu: z ładnie prezentujących się 8% zostaje zaledwie około 2,5% realnego wzrostu i to jeszcze przed zapłaceniem ewentualnego podatku Belki.

Jednocześnie nie oznacza to, że taka inwestycja była zła! Taki portfel doskonale realizuje swój cel: chroni środki przed utratą wartości i buduje poduszkę finansową. Kluczem jest jednak to, aby nie ulegać iluzji i nie mylić optymistycznego wyniku nominalnego z rzeczywistym zyskiem.

Inflacja: portfel może rosnąć, a pieniądze i tak tracą na wartości

Inflacja to podstępny wróg inwestora, ponieważ nigdzie w aplikacjach brokerów nie znajdziemy wyników skorygowanych o inflację. Jej skutki widać dopiero wtedy, gdy po roku czy dwóch staje się przy kasie i porównuje, co można kupić za określone pieniądze dziś, a co można było kupić wcześniej lub gdy dom, na który oszczędzaliśmy przez lata, jest o kilkadziesiąt tysięcy złotych droższy.

Zasada jest tutaj prosta i bezlitosna. Jeśli ceny w gospodarce rosną średnio o 6%, to zainwestowany kapitał również musi wzrosnąć o minimum 6%, aby zachował podobną siłę nabywczą. Dopiero każda nadwyżka ugrana ponad ten poziom inflacji oznacza rzeczywisty, realny wzrost majątku.

6% zysku na papierze. Co zostaje po zderzeniu z inflacją i opłatami?

Załóżmy, że ostrożny portfel (np. złożony z lokat i detalicznych obligacji) zarobił równe 6% w ciągu roku. W tym samym, trudnym gospodarczo czasie:

  • inflacja wyniosła 5%,
  • koszty inwestowania (np. opłaty za przewalutowanie) wyniosły 0,8%.

Na ekranie smartfona nadal widnieje przyjemny, dodatni wynik. Jednak po uwzględnieniu inflacji i opłat okazuje się, że realna siła nabywcza pieniędzy praktycznie stała w miejscu (zostało 0,2% zysku). To częsty problem najbezpieczniejszych form inwestowania. Lokaty czy konta oszczędnościowe są ważne dla płynności na codzień, ale zawsze należy sprawdzać, czy ich oprocentowanie faktycznie goni rynek.

Koszty funduszy i ETF-ów: mała opłata, która wraca jako wielki rachunek

Kupując pasywny ETF lub fundusz inwestycyjny (TFI), bezwzględnie należy sprawdzić jego roczny koszt utrzymania. W przypadku popularnych ETF-ów najczęściej można znaleźć tę wartość ukrytą pod skrótem TER (Total Expense Ratio).

TER to nic innego jak koszt, który dany fundusz pobiera za swoje usługi zarządzania. Można powiedzieć, że jest to opłata widmo. Dlaczego? Ponieważ nigdy nie płaci się jej osobnym przelewem, przez co łatwo o niej zapomnieć, podobnie jak w przypadku inflacji. Jest ona codziennie, po mikroskopijnym ułamku, automatycznie potrącana z wyceny jednostek funduszu, który zdecydowaliśmy się zakupić.

Opłata na poziomie 0,2% rocznie może wydawać się śmiesznie mała, podobnie jak 0,8% czy 1%. Różnica robi się jednak widoczna przy inwestowaniu z myślą o emeryturze przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. Każda złotówka wydana dziś na opłaty to złotówka, która bezpowrotnie przestaje pracować w portfelu i nie będzie mogła przyczynić się do budowania efektu inwestycyjnej śnieżnej kuli.

Czytaj dalej: Jak inflacja, opłaty i ukryte koszty obniżają wynik portfela inwestycyjnego?

Portfeo – najlepsza aplikacja do monitorowania portfela

Nigdy nie byłem prymusem. To, czego nie mogłem wykorzystać w praktyce niezbyt mnie interesowało. Już jako nastolatek wiedziałem, że system szkolnictwa nie jest skonstruowany tak, jak być powinien. Byłem prawdziwym utrapieniem dla nauczycieli :) W trakcie studiów na UW moje podejście do nauki zaczęło się trochę zmieniać, ponieważ otaczali mnie coraz ciekawsi ludzie. Z uczelni nie skorzystałem jednak zbyt wiele, gdyż sytuacja zmusiła mnie do nagłego podjęcia pracy. Jak się szybko przekonałem, rola pracownika nie za bardzo mi odpowiadała więc wraz z kolegą założyłem pierwszą firmę. Był to strzał w 10! Firma zaczęła się rozwijać, a my zatrudnialiśmy coraz więcej osób. W ciągu pięciu lat przeszliśmy od gwałtownego rozwoju, przez kontrolowany chaos, aż do ładu korporacyjnego, który okazał się być złem koniecznym. W międzyczasie ukończyłem MBA na University of Illinois. Po kilku latach, wszystkie firmy, które kontrolowałem zatrudniały prawie 50 osób, a łączny obrót przekraczał 20 mln zł. Lata harówki od rana do późnego wieczora sprawiły, że się wypaliłem. Sprzedałem wszystkie udziały i zacząłem jeździć po świecie. W ciągu kilku lat odwiedziłem prawie 30 krajów, mieszkając w niektórych przez dłuższy czas. Poznawanie innych kultur w fantastyczny sposób otwiera umysł oraz rzuca całkiem nowe spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Inwestowaniem zajmowałem się równolegle do pracy zawodowej, aby w rozsądny sposób zagospodarowywać nadwyżki. Jednak dopiero od 2008 roku zacząłem intensywnie uczyć się, poznając prawa rządzące rynkami finansowymi. Pierwsze artykuły na łamach bloga zacząłem pisać, aby usystematyzować swoją wiedzę. Z czasem jednak okazało się, że to co robię przyciąga wiele osób i należy to kontynuować. Obecnie, moim celem jest stworzenie portalu na miarę The International Forecaster ś.p. Boba Chapmana. To właśnie jego praca otworzyła mi oczy na wiele rzeczy, za co zawsze będę mu bardzo wdzięczny. Kolejne lata pokazują, że to co robimy ma sens. Każdego tygodnia nasze artykuły czyta ponad 60 tys. osób, z czego 25 tys. to stali czytelnicy. Zainteresowanie portalem potwierdzają dotychczasowe nagrody. Zaczęło się od II miejsca w konkursie "Ekonomiczny Blog Roku 2014" organizowanym przez Money.pl. Dalsze sukcesy przyniosły konferencje FxCuffs, gdzie w 2016 roku otrzymaliśmy nagrodę w kategorii "Blog Roku". Rok później wyczyn ten udało się powtórzyć ("Blog Roku 2017"). Dodatkowo, otrzymałem również nagrodę w kategorii "Osobistość Roku 2017". Każde z tych wyróźnień stanowi świetną motywację do dalszej pracy. Trader21

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka