Na końcowy wynik inwestycyjny wpływa znacznie więcej czynników niż tylko sama zmiana ceny akcji, ETF-u czy obligacji. Dużą część wypracowanego zysku mogą po cichu pochłonąć: rosnąca inflacja, koszty zarządzania funduszami, prowizje maklerskie, spready za przewalutowanie oraz pewne jak śmierć podatki.
Oczywiście, nie każdy z tych kosztów dotknie każdego inwestora w takim samym stopniu. Osoba kupująca na IKE polskie obligacje skarbowe poniesie zupełnie inne koszty niż ktoś, kto co miesiąc aktywnie dokupuje zagraniczne akcje i ETF-y.
Warto sprawdzić, jak poprawnie to liczyć.
Zysk nominalny na rachunku a rzeczywisty wynik inwestycji
Zacznijmy od przeanalizowania prostego scenariusza. Inwestycja początkowa wynosi 20 000 zł, a po roku wartość portfela to równe 21 600 zł. Nominalny wynik to 8%, czyli 1 600 zł wypracowanego zysku. Wszystko wygląda świetnie, ale to dopiero punkt wyjścia do dalszych obliczeń.
Jeśli w tym samym czasie oficjalna inflacja wyniosła 5%, a ukryte koszty inwestowania zabrały kolejne 0,5%, realny efekt będzie dużo skromniejszy. W dużym uproszczeniu: z ładnie prezentujących się 8% zostaje zaledwie około 2,5% realnego wzrostu i to jeszcze przed zapłaceniem ewentualnego podatku Belki.
Jednocześnie nie oznacza to, że taka inwestycja była zła! Taki portfel doskonale realizuje swój cel: chroni środki przed utratą wartości i buduje poduszkę finansową. Kluczem jest jednak to, aby nie ulegać iluzji i nie mylić optymistycznego wyniku nominalnego z rzeczywistym zyskiem.
Inflacja: portfel może rosnąć, a pieniądze i tak tracą na wartości
Inflacja to podstępny wróg inwestora, ponieważ nigdzie w aplikacjach brokerów nie znajdziemy wyników skorygowanych o inflację. Jej skutki widać dopiero wtedy, gdy po roku czy dwóch staje się przy kasie i porównuje, co można kupić za określone pieniądze dziś, a co można było kupić wcześniej lub gdy dom, na który oszczędzaliśmy przez lata, jest o kilkadziesiąt tysięcy złotych droższy.
Zasada jest tutaj prosta i bezlitosna. Jeśli ceny w gospodarce rosną średnio o 6%, to zainwestowany kapitał również musi wzrosnąć o minimum 6%, aby zachował podobną siłę nabywczą. Dopiero każda nadwyżka ugrana ponad ten poziom inflacji oznacza rzeczywisty, realny wzrost majątku.
6% zysku na papierze. Co zostaje po zderzeniu z inflacją i opłatami?
Załóżmy, że ostrożny portfel (np. złożony z lokat i detalicznych obligacji) zarobił równe 6% w ciągu roku. W tym samym, trudnym gospodarczo czasie:
- inflacja wyniosła 5%,
- koszty inwestowania (np. opłaty za przewalutowanie) wyniosły 0,8%.
Na ekranie smartfona nadal widnieje przyjemny, dodatni wynik. Jednak po uwzględnieniu inflacji i opłat okazuje się, że realna siła nabywcza pieniędzy praktycznie stała w miejscu (zostało 0,2% zysku). To częsty problem najbezpieczniejszych form inwestowania. Lokaty czy konta oszczędnościowe są ważne dla płynności na codzień, ale zawsze należy sprawdzać, czy ich oprocentowanie faktycznie goni rynek.
Koszty funduszy i ETF-ów: mała opłata, która wraca jako wielki rachunek
Kupując pasywny ETF lub fundusz inwestycyjny (TFI), bezwzględnie należy sprawdzić jego roczny koszt utrzymania. W przypadku popularnych ETF-ów najczęściej można znaleźć tę wartość ukrytą pod skrótem TER (Total Expense Ratio).
TER to nic innego jak koszt, który dany fundusz pobiera za swoje usługi zarządzania. Można powiedzieć, że jest to opłata widmo. Dlaczego? Ponieważ nigdy nie płaci się jej osobnym przelewem, przez co łatwo o niej zapomnieć, podobnie jak w przypadku inflacji. Jest ona codziennie, po mikroskopijnym ułamku, automatycznie potrącana z wyceny jednostek funduszu, który zdecydowaliśmy się zakupić.
Opłata na poziomie 0,2% rocznie może wydawać się śmiesznie mała, podobnie jak 0,8% czy 1%. Różnica robi się jednak widoczna przy inwestowaniu z myślą o emeryturze przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. Każda złotówka wydana dziś na opłaty to złotówka, która bezpowrotnie przestaje pracować w portfelu i nie będzie mogła przyczynić się do budowania efektu inwestycyjnej śnieżnej kuli.
Czytaj dalej: Jak inflacja, opłaty i ukryte koszty obniżają wynik portfela inwestycyjnego?


Komentarze
Pokaż komentarze