Rynek książek pęka w szwach. Codziennie wydaje się kolejne powieści, poradniki, reportaże, biografie… Mam wrażenie, że współczesna literatura to taka niekończąca się uczta – wybór jest tak ogromny, że czasem aż trudno się zdecydować, co wybrać. I to jest piękne, bo wbrew pozorom czytanie wcale nie umiera. Ludzie wciąż sięgają po książki, choć może nie zawsze w tradycyjnej formie. Księgarnie, biblioteki, e-booki, audiobooki – każdy znajdzie coś dla siebie. Ale… czy w tym szale nowości ktoś jeszcze sięga po klasyki?
Klasyki – skarb czy zbieracze kurzu?
Przyznaję, mam do klasyków literatury ogromny sentyment. Kiedy myślę o „Dumie i uprzedzeniu” Jane Austen, „Zbrodni i karze” Dostojewskiego czy nawet „Chłopach” Reymonta, czuję ciepło w sercu. To książki, które przetrwały próbę czasu, bo mają w sobie coś uniwersalnego – opowiadają o ludziach, emocjach, relacjach, które są aktualne niezależnie od epoki.
Ale czy ktoś jeszcze po nie sięga? Wśród moich znajomych to różnie bywa. Jedni wzruszają się nad Szekspirem, inni wzdychają, że te „stare książki” są nudne i zbyt rozwlekłe. A ja uważam, że klasyki to trochę jak rozmowa z mądrym dziadkiem – trzeba się wsłuchać, dać sobie czas, żeby zrozumieć, o co chodzi. I wtedy można odkryć w nich prawdziwe perełki.
Co z poezją?
A co z poezją? Przyznajcie się – kiedy ostatni raz czytaliście wiersze? Bo ja, szczerze mówiąc, rzadko po nie sięgam. A szkoda, bo poezja to taki inny wymiar literatury. Nie da się jej czytać w biegu, między przystankiem a spotkaniem w pracy. Wiersze wymagają zatrzymania się, skupienia, a tego w dzisiejszym pędzącym świecie chyba nam brakuje.
Mimo to, czasem wieczorem sięgam po tomik Różewicza albo Miłosza i przypominam sobie, jakie to jest piękne. Poezja potrafi złapać za serce jednym zdaniem, wbić się w pamięć na zawsze. Współczesne wiersze bywają trudne, ale klasyki? Kochanowski, Norwid, Mickiewicz – czy jest coś bardziej uniwersalnego niż „O, gdybym był młodszy, z tobą iść przez światy…”?
Dlaczego warto wracać do klasyki?
W świecie literackiej obfitości łatwo się pogubić. Często łapiemy to, co modne, bo wszyscy o tym mówią. Ale czasem warto się zatrzymać i sięgnąć po coś starszego. Dlaczego? Bo klasyka daje perspektywę. Pokazuje, jak świat się zmieniał, ale też, jak wiele rzeczy pozostaje niezmiennych.
Czy „Anna Karenina” Tołstoja różni się od współczesnych romansów? Pewnie tak, ale emocje bohaterów – miłość, zazdrość, samotność – są takie same jak te, które opisują dzisiejsi autorzy. W klasyce można odnaleźć nasze korzenie – to, jak myśleliśmy, kochaliśmy, baliśmy się wieki temu.
A Wy?
Ja staram się łączyć jedno z drugim – sięgam po nowości, ale zawsze gdzieś w tle mam klasykę. Czasem tylko kawałek, kilka rozdziałów, czasem jeden wiersz na dobranoc. A jak jest u Was? Czy wśród współczesnych hitów znajdujecie jeszcze czas na „stare” książki? Czy klasyka to dla Was coś wspaniałego, czy raczej przestarzałego? Podzielcie się swoimi myślami – chętnie usłyszę, co Wy czytacie!





Komentarze
Pokaż komentarze (18)