Jeżeli ten Czuma z e-maili to rzeczywiście Krzysztof Czuma (na co zwraca uwagę lestat) i jeżeli Igor Janke ma rację co do wyzywanie od s-synów to cały ten Supermocny Czuma to jakaś hołota, a nie żaden gigant i nie ma co sprawy owijać w bawełnę, czas przestać uważać bydło za niebydło.
Sprawa kataryny jest dość kuriozalana, gigant Czuma uroił sobie, że od zwrotu kataryny Przytaczam bo jestem dziwnie przekonana, że lada dzień informacje Newsweeka się potwierdząodetnie sobie końcówkę lada dzień informacje Newsweeka się potwierdzą i w ten sposób wyjdzie mu, że Zapowiedź "lada dzień informacje Newsweeka się potwierdzą" zawiera fałszywy i obraźliwy zarzut kłamstwa przez wydawcę strony www.czuma.pl, a także stanowi potwierdzenie obraźliwych i fałszywych insynuacji Newsweeka n/t Andrzeja Czumy.
Ja nie wiem co on tych w Stanach robił, ale jestem dziwnie przekonany, że te kawały o tych z Jackowa to były też o nim.
Z drugim zarzutem sprawa jest poważniejsza, bo kataryna pisząc Przytaczam bo jestem dziwnie przekonana, że lada dzień informacje Newsweeka się potwierdzą i okaże się, że minister sprawiedliwości kolejny raz minął się z prawdąmusi udowodnić, że Czuma senior choć raz minął się z prawdą. Owszem są gazety, doniesienia mediów, ale z tym może być problem, bo to, że w NIE napisali, że Kaczyński to agent nie znaczy, że ja mogę wyzywać Kaczyńskiego od agentów, a w razie czego wymigać się, że przecież tak napisał Urban i to jest dowód na prawdziwość mej tezy. Co innego „kłamał Pan”, a co innego „wedle doniesień mediów Pan kłamał”.
A swoją drogą czy Czuma Supermocny wytoczył sprawę wszystkim mediom, czy gania tylko za blogerami wzywając ich od s-synów do administracji, to sprawa ciekawa? Wie ktoś jak jest z tymi pozwami?
Kataryna może mieć więc problem, na jej miejscu pogonił bym gościa na drzewo, niech szuka jej danych, gdyby sąd orzekł odszkodowanie (w co wątpię, raczej śmiechem zabije) z przyjemnością się na nie zrzucę. Zapewnienia blogerów: „kataryna jesteśmy z Tobą” to trochę mało, choć myślę, że paru prawników-praktyków (jerry?, Łazarz?) i nie tylko (Wojtku Sadurski?) koleżance dopomoże.
Krzysiu Leski negatywnie pisze o blogerskim immunitecie, a groźbę wyłudzeń danych pod pozorem wytoczenia powództwa kwituje naiwnym przestrzeganiem ustawy o ochronie danych osobowych. Dalej zaś dodaje W razie zaś procesu jestem przekonany, że sąd mógłby orzec, iż dane nie będą upublicznione, a rozprawa - niejawna.
No jeżeli Krzysztof naprawdę uważa, że w tym kraju da się utrzymać dane osobowe z procesu w tajemnicy, no to ja jestem szczerze zdziwiony, no a rada, że sąd mógłby orzec, to raczej marna pociecha, bo owszem sąd mógłby orzec, ale to znaczy też, że mógłby i nie orzec. Jestem przekonany, że dane kataryny da się ustalić, pewnie to kosztuje, ale się da. Kwestia dobrowolnego ujawnienia danych to kwestia honoru, ale nie może być mowy o honorze gdy się ma do czynienia z chamem.




Komentarze
Pokaż komentarze (13)