Nie mogą w spokoju odetchnąć kibice NBA w Polsce, a już na pewno nie mogą odetchnąć kibice czytający o NBA na stronach gazety.pl. Na ich nieszczęście niejaki Marcin Gortat - rezerwowy Orlando Magic z oszałamiającą średnią, coś około 4 punktów na mecz – nie odpadł jeszcze z rywalizacji w play off. Tym samym wciąż, dzień po dniu, kibice zasypywani są niebagatelnymi newsami o postępach naszej gwiazdy. I tak po tym jak Gortat zagrał dobry mecz, a raz nawet, uwaga, udało mu się zrobić wsad, polski kibic mógł się dowiedzieć, że Uznania dla gry Polaka nie kryją media na całym świecie. Cóż, ostatni raz to tak chyba media na całym świecie uznania nie kryły, pisząc o naszym kochanym Papieżu. Ale to nie koniec, gdyż ów heroiczny wsad Polaka skomentował także klubowy kolega Dwight Howard i to nie byle jak, i nie byle gdzie, bo aż na twiterze: Yeaaaa polish Hammer. Tych rewelacji o polskiej gwieździe jest jednak więcej. Oto jak pisze gazeta.pl blogerzy Orlando określają grę Gortata jako wow,zaś Amerykanie,to znaczy, gdzieś, ktoś w sieci, napisał nawet, że Marcin Gortat jest kluczem do awansu. Jak tak dalej pójdzie to się Amerykanie będą pytać: wow, co to za murzyn stoi w Białym Domu obok Gortata?
Przeżyłem w swoim życiu parę manii, pierwszą była Citkomania, czyli Marek się kiwał, opowiadał jak kocha Jezusa, a inni (zdaje się Jacek Chańko) opowiadali jak to Marek przemycał papierosy. Potem była mania z Małyszem, smsem dostawałem „pietrzakowe” joki o Małyszu co lata na pocztę, polscy kibice rzucali w Hannawalda śnieżkami, no i każdy znał się na skokach. Gdzieś w międzyczasie mignęła Engelmania, czyli „Futbol na tak”, który polegał na tym, żeby po pierwsze „tak” Engel nie prał swojego płaszcza, i po drugie „tak” żeby podawać piłkę tylko do Olisadebe. Wreszcie była Otylmania, a od niedawna Kubicomania, więc teraz czas na Gotartomanię. Do tej pory jednak mania polegała na pudelkowatych pytaniach, tudzież fotkach: Otylka rozdaje pluszowe misie, Marek karmi kaczki, Adam kocha żonę, a Giani i Świr lubią pomidorówkę w proszku. Słowem, bywało jak na obecnej ulotce Michała Kamińskiego, który dziadkiem, Tosią, Nastką i kotkiem, zapaskudził mi wczoraj całą klatkę schodową. Teraz jednak dziennikarze się uzbroili w Internet, język angielski, więc powiało zachodnim światem. Teraz wystarczy poszperać w googlach, by dokopać się do jakiegoś 13 latka na Florydzie, który po lekcjach napisze, że Gortata swędzą stopy, by zaraz potem dziennikarz zrobił z tego sensację, a cała (no prawie cała) Polska czytała, co tam w NBA trzeszczy i dlaczego akurat świerzbem. Intelektualnym.




Komentarze
Pokaż komentarze (18)