Oj nie sprawdziło się społeczeństwo angielskie, a właściwie to nawet się nam skompromitowało, jak bowiem się okazuję, angielska opinia publiczna oburzona jest nie tylko tym, że posłowie za państwowe pieniądze kupowali sobie mieszkania, ale także karmę dla psów, pintę mleka czy nawet szczotki klozetowe. Widać degrengolada naszej Anglii postępuję i nikt nie śmieje się ha, ha, ha to tyko dorsz za 8 zł, a cztery karty telefoniczne czasami też się mogą popsuć.
Na szczęście my w Polsce takich problemów nie mamy, u nas na państwowe mienie patrzy się nieco inaczej, powiedziałbym, że bardziej pragmatycznie. Nie znaczy to oczywiście, że nie śrubujemy standardów i nie oburzamy się, gdy ktoś zagranicą powie, że Polska to kraj złodziei. By jednak poziom ów utrzymać, a nawet go zwiększyć, potrzeba nam tęgich głów, które szast prast i system zreformują. O ile bowiem na zewnątrz powinniśmy każdego absolutnie zapewniać, że kraj nasz jest sprawiedliwy, o tyle już u nas, nad Wisłą, o sprawiedliwość tą powinniśmy walczyć. Czyli coś jak z Wałęsą, który w filmikach europejskich pokazywany ma być jako ten co obalił komunizm, a w filmikach polskich, niejako do użytku wewnętrznego, jako TW Bolek (oby tylko, cholera, omyłkowo do Brukseli złego filmu nie posłać, bo pomyślą, że jednak tego komunizmu nie obaliliśmy tylko mamy razwiedkę).
Ale wróćmy do tęgich głów, co to nam system zreformują. Jeżeli tęga głowa, i w dodatku tęga głowa w sprawach praworządności, to, rzecz jasna, niezawodny Bronisław Wildstein, który z racji tego, że jest na zewnątrz systemu, może go lepiej sobie obejrzeć. Ty razem Pan Bronisław nie zapewniał więc Monisi Olejnik, jak to był przeciw Farfałowi, zasiadając z nim w Zarządzie (petunia non olet?), ale dał radę jak sobie poradzić z naszymi bolączkami:
W Krajowej Radzie Sądownictwa nie powinni zasiadać sędziowie i politycy, którzy stają się rzecznikami korporacji, ale szanowani obywatele, których celem jest sprawowanie nad nią pieczy. Zadaniem takiej rady nie powinno być strzeżenie niezależności sądów i niezawisłości sędziów, które są tylko środkami do osiągnięcia celu, ale zabieganie o sprawiedliwy osąd dla obywateli.
Cóż, należy się chyba cieszyć, że są jeszcze osoby, które wierzą w to, że gdy system nie działa, to należy wziąć jakiś dobrych, mądrych, no i szanowanych obywateli, choć niekoniecznie wykształconych, a już oni wszystko naprawią. I będą czuwać. Cieszyć się też trzeba, że są tacy, co wierzą, iż owych dobrych, mądrych, no i szanowanych, można spotkać w Polsce. Pytanie tylko kto ma ich wybierać? No bo chyba nie wszyscy. Trudno oczekiwać, żeby zły, niemądry i nieszanowany, wybrał szanowanego. Wystarczy popatrzeć na poparcie dla Palikota. Ktoś więc musi wybrać tych, którzy będą wybierać owych szanowanych. Ale zostawmy to. Przypuśćmy, że szanowani wyborcy jakoś szanowanych obywateli wybiorą. Pytanie, czy skoro Krajowa Rada Sądownictwa, zbiera się tylko od czasu do czasu, to czy owi szanowani obywatele nie mogli by w wolnych chwilach sprawować pieczy np. nad NBP. A zaraz potem nad TVP, Radą Etyki Mediów, czy wreszcie nad Sejmem. Choćby nad pierwszym czytaniem. Trudno bowiem uznać, że KRS jest ważniejsza, niż dajmy na to Sanepid, kancelaria premiera, czy MSZ. Gdyby zaś jakimś cudem okazało się, że szanowani obywatele, stworzyli swoją korporację i nie strzegą niezależności sądów i niezawisłości sędziów, bo to nie jest celem samym w sobie, tylko narzucają sądom swoje sprawiedliwe i szanowane osądy, to zawsze można powołać do ich kontroli „super szanowanych obywateli”, a potem „bardzo super szanowanych, obywateli”, by wreszcie znaleźć „naprawdę bardzo super szanowanych obywateli”.




Komentarze
Pokaż komentarze (13)