Na Dzień Matki o cudzie narodzin albo rozklapiochom spiesząc z poezją
Mama
Cipka ta sama
Błona przerwana
Mama okropnie wręcz rozdymana
Urobiła się krwią
Aż po kolana
Mama
Po porodzie dziergana
Fastrygowana
W śluzie cała jest upaprana
Męczyła się a i tak
Urodziła nam kawał chama
Mama
Naturalna mama
Polskiego, różowego barana
Fizjologicznie wyczerpana
Jak się pospieszy
Zdąży do rana
Tata
Pijacka łata
Spoconym wzrokiem
Butlę omiata
A poród mamy
Koło pióra mu lata




Komentarze
Pokaż komentarze (25)