Ach, gdy się dowiedziałem, że i prezes Kaczyński czyta salon24.pl to całe moje jestestwo niejako zarżało, a kopytka inteligencji uderzyły o bruk mego dobrego smaku. A więc i Prezes czyta salon - w duchu szeptem zionąłem, a myśl grzała mnie niczym owca pastucha. Czy czyta wszystkich, czy tylko niektórych, jak niektórych to których, owsiki z odwłoku poznania kłębiły mi się pod peleryną, a wątpliwości rosły, rosły, aż mi zakisły. Czy czyta lewaków, czy mnie czyta – to chyba najważniejsze pytanie, bo jeśli czyta niezgrabne me bukwy, to zaiste, sławnych się dorobiłem czytelników-smyków. Ale chyba nie czyta mnie prezes, bo jak mówił swemu kronikarzowi: Natomiast jest wielu bardzo sprawnych, nie gorszych niż ci publicyści, a nawet lepszych blogerów, którzy mnie popierają.
No to chyba dylemat mój końca dobiega, prysnął jak bańka z mlekiem ekologicznej krowy, prezes czyta raczej tych co go popierają. Tedy mógł się Pan prezes rumienić, gdy do Ufki zajrzał: Ale i tak jestem pełna podziwu - trwa kampania, Jarkacz jeździ, pisze listy do premiera, zajmuje się problemem niemieckim i innymi a jeszcze ma czas na media !!!
No niesamowity ten Jarkacz, tyle robi, jeździ, pisze, i nawet zajmuje się problemem niemieckim. Może ma siedmiomilowe buty? U tad9 z kolei dowiedzieć się mógł Pan prezes nie tylko co to jest rewolucja (grabież + mord założycielski), dzięki czemu już wie jak przeprowadzić rewolucję IV RP, ale że Turowicz był częścią establishmentu "Polski Ludowej". Fakt, był zwłaszcza gdy nie miała co do garnka włożyć – jak wspominał Tyrmand, ale diabli wiedzą czy ten z pochodzenia Norweg miał rację, w końcu Skandynawom-lewakom ufać się nie powinno.
A jeśli już Jarkacz trafi na analizę FYMA, to się dowiedzieć może, żeW 20-leciu postpeerelu zadbano o to, by polska literatura była polipoprawna aż do bólu, czego znakomitym dowodem są książki Tokarczuk, Gretkowskiej, Masłowskiej, Chwina etc. i jednocześnie pilnowano, by znakomite tradycje literatury nieobecnej w peerelu (J. Mackiewicz, S. Piasecki, A. Bobkowski, W. Grubiński, M. Hemar i wielu innych) pozostały na marginesie lub miały łatę oszołomstwa, archaiczności etc.Kto dbał, pomyśli JarKacz, pewne jakieś nieczyste siły, wala się Piasecki po antykwariatach, pies z kulawą nogą się po niego schyla, może trzeba by metodą na Krońskiego – zagnać czytelników kolbami by ciągle czytali o komunizmie, choć oni, komunizmem, antykomunizmem, postkomunizmem, antypostkomunzimeme, już nieco rzygają i chcą choć trochę współczesności. Choć współczesność to przecie komunizm więc kołchozowe gusta i kolektywistyczne, odgórne iśc powinny prikazy. Kto wie, może więc JarKacz Masłowskiej zakaże pisać a razem z Biblią powysyła Szkice piórkiem albo chociaż joki Pietrzaka – niech młodzież też się na siłę pośmieje? Straszna granda ta wolność, ludzie kupują to co chcą, a przecie ludzie gustów nie mają. Niechże im JarKacz pomoże.
I wreszcie może Pan Prezes dokopać się i do mainstreamu w salonie t.j. do Łukasza Warzechy, który pracując w Fakcie, ubolewa nad poziomem publicystki w Polsce. Ale nie tylko, bo od red. Warzechy się może niesamowity Jarkacz dowiedzieć jak zła jest obecna Polska i jak świetna była ta po rozbiorach. Np. po rozbiorach była scalona, a teraz by nam obecne elity zrobiły 33 Polski. Dlaczego 33 a nie 567- nie wiem, ale na pewno jest na to jakiś magiczny wzór. Co prawda, w przypadku kodeksu karnego to scalanie trwało, bagatela, 14 lat, czyli zaledwie jakieś 2/3 całej niepodległej polski, no ale się udało. Choć chyba nie za dobrze, bo konstrukcję kodeksu Makarewicza przejęli współcześni, a przecież red. Warzecha pisze, że obecne kodeksy są źle skonstruowane. Więc się prawnik JarKacz może zaplątać. Zresztą w III RP chyba nic się nie udało, a zwłaszcza system wymiaru sprawiedliwości, wystarczy poczytać jak świetnie działał przed wojną, zwłaszcza w przypadku biedoty albo procesów politycznych. Bo w II RP stosunek Państwa do obywatela był wyśmienity, poziom debat jeszcze lepszy (won, Żydy, wynocha bo w mordę), no i gdzie byśmy dziś byli gdybyśmy mieli Dmowskiego i Piłsudskiego. Ja nie wiem gdzie (może za granicą), ale jakby Jarkacza pyszczył to by był w Berezie, a felietony Warzechy zawierałyby białe plamy.
Gdy więc prezes doczyta jeszcze parę wnikliwych uwag, komplementów czy geostrategicznych analiz (Polska do morza do morza już za 5 lat) to może rzeczywiście coś z tą Polską zrobi, w końcu nie byle kto mu doradza, ale sami blogerzy z salonu24.pl, czyli inteligencja niemalże przedwojenna. I tylko Tuska żal, bo z takim merytorycznym wsparciem, musi polec, tak jak poległ z kretesem w debacie, wyborach do Sejmu, a teraz polegnie w wyborach do Europarlamentu.




Komentarze
Pokaż komentarze (38)