Przyznam się, że od dłuższego kompletnie nic nie rozumiem w sprawie słynnej już Cugier–Kotki i całego zamieszania wokół jej szanownej osoby. Nie rozumiem czemu robi się wywiad na temat polityki z aktorką, która gra w politycznych spotach wyborczych głównie dla pieniędzy. Nie rozumiem, czemu fakt, że raz grała dla PO, a raz dla PiS ma być jakimś wydarzeniem, a już zupełnie nie rozumiem czemu ma być jakąś zdradą. Nie rozumiem czemu PIS brało ją na sztandary i czemu PO ją atakowało, no i czemu wyborcy PO ją wyzywali, przecież ona nie była nawet członkiem PO. Nie rozumiem dlaczego PO miało by rzekomo podżegać do rozwiązań siłowych, skoro byłby to typowe polityczne samobójstwo, a co by o nich nie mówić, to przecież chłopcy Tuska wygrali wybory, więc ostatnimi idiotami być nie mogą. Nie rozumiem, czemu Cugier-Kotka w poniedziałek świergotała do TVN nie wspominając nic o pobiciu i nagle opowiedziała o tym dnia następnego.
Podejrzewam, że do jakiejś bandyckiej próby rozboju, próbuje się dopisać polityczny kontekst, by trochę na tym zyskać. No bo zadając sakramentalne Cui bono, to raczej nie PO na tym skorzysta.
Ale to są tylko moje ostrożne przypuszczenia, bo jak sam piszę, w całej Cugiermanii od początku kompletnie nic nie rozumiem.




Komentarze
Pokaż komentarze (34)