Pomnik dla Jaruzelskiego
Ile by się Krzysztof Leski nie zaperzał, nie protestował, to jest oczywiste, że opinia, wedle której, gen. Jaruzelski mógł jedynie „prosić” (a nie rozkazać) czechosłowackiej armii strącić samolot, jest wybielaniem, a być może nawet gloryfikacją Pana generała. Zwłaszcza gdy red. Leski osąd swój opiera na mitycznej i wszechwładnej „machinie” funkcjonowania PRL i Układu Warszawskiego. W swym uporze przypomina redaktor tych oszołomów z IPN, którzy twierdzą, że logika, sposób działania, a więc owa wszechwładna machina funkcjonowania Służby Bezpieczeństwa, uniemożliwiała jej oszukiwanie samej siebie. Albo, że logika systemu nie pozwalała na to by rok 68 uznać za spontaniczne tarcia w ośrodkach władzy. Dlatego zarówno Krzysztof Leski, jak i Panowie z IPN, powinni czym prędzej zgłosić się do komitetu budowy pomnika dla gen. Jaruzelskiego, gdyż już samo stwierdzenie, że PRL to był jakiś „system”, kwalifikuje ich do miana ojców-założycieli całego przedsięwzięcia.
Sam pomysł by honorować kogoś znanego oczywiście zbytnio oryginalny nie jest. Wystarczy wspomnieć pomysł na honorowanie Vadera, bo jest na świecie rozpoznawalny, czy pamiątkowe tablice z serii: w tym domu nocował Napoleon, tu mieszkał Wokulski, na tym placu Kościuszko się drapał za uchem. Z popularnością generała chyba nie będzie problemu, z widzenia zna go niemal każdy Polak, a w roku 81 poznał go cały świat. Swego czasu był Pan generał zapraszany, i to nie tylko przez Ojca Świętego, ale również przez rozmaite media, aczkolwiek, jak zauważył jeden ze świadków, telewizja francuska nieco się do Pana generała przypieprzała. Dziś dowiadujemy się, że mógł Pan Wojciech rozkazywać innym armiom Układu Warszawskiego, co, biorąc pod uwagę rozmiar owego Układu, każe go postrzegać jako ostatniego polskiego hetmana Polski „od morza do morza”.
Nie będzie chyba również problemów z przesłaniem historycznym, nie tak znowu dawno IPN wycofał się z pomysłu patronowania akcji zmiany ulic nazwanych imieniem i nazwiskiem Brunona Jasieńskiego. I bardzo dobrze, bo w przeciwnym wypadku trzeba by i zmieniać ulicę Broniewskiego, Schillera, Kruczkowskiego wszak wszyscy oni należeli do jednej, wielkiej, przedwojennej rodziny komunistycznej. No i walczyli o czerwoną Warszawę, więc być może również i o Warszawę Pana Jaruzelskiego. Zresztą zawiązał się już komitet budowy pomnika Edwarda Gierka, a przecież Adam Gierek, poparł Lecha Kaczyńskiego, więc przynajmniej partia Pana Prezydenta nie powinna protestować. Owszem, jak mówił Stalin do Wasilewskiej: Twój ojciec z nami walczył, a Ty jesteś z nami, komunistami. Dialektyka, ale doktryna genetycznego patriotyzmu akurat bunt dzieci wobec rodziców unieważniła.
Rząd się niestety dorzucić nie może, bo właśnie ma zamiar zbudować plac zabaw w każdej szkole. I choć nie wiadomo czy pomysł ten zrodził się w ramach dostosowywania poziomu matury do poziomu uczniów, czy może to szerzej zakrojony gospodarczy interwencjonizm (ktoś te rury musi przecież poznosić) to jednak na pomnik Pana generała nie starczy. W końcu edukacja jest najważniejsza,
Na szczęście ani Krzysztof Leski, ani IPN, nie będą w swych wysiłkach osamotnieni, bo z pewnością wesprą ich nie tylko ci, co stan wojenny uważają za mniejsze zło (60% Polaków?), ale i pewne Gazety swoje trzy grosze dorzucą.




Komentarze
Pokaż komentarze (15)