Nie wielu mieliśmy w Polsce taktyków, a jak już mieliśmy to śmiałe ich wizję rzadko kiedy bywały realizowane, więc tym bardziej winniśmy nad każdym, dopiero co objawionym, strategiem, pochylić z troską i należytym baczeniem. Zaiste bowiem, powiadam Wam, lata całe należy siedzieć w księgach, a być może i nawet księgarniach, aby wymyślić taktykę jaką przedstawił nam Sztabsoficer Kłopotowski. I nie chodzi nawet o to, że ktoś rzeczywiście może uważać, iż Polacy żydowskiego pochodzenia wychowani być muszą w nienawiści do Polskości, bo przecież nie każdy musi lubić Bronisława Wildsteina. Nie chodzi również o to, że przyjęcie logiki Telegra oznacza, iż Polacy żydowskiego pochodzenia nie należeli do polskiej wspólnoty państwowej przez co mogli być nielojalni. Wszak każdy może uważać że przyjęcie jakiejkolwiek logiki w 2009 r. może mieć wpływ na to czy Sobieski rzeczywiście kochał Marysieńkę, Polacy walczyli pod Grunwaldem a niepełnosprawnyTuwim kochał II RP. Chodzi tylko i wyłącznie o taktykę. Albowiem pomysł by stosujących antysemicką pałkę Żydów pokonać obywatelskimi żądaniami urzędniczej inspekcji w Żydowskim Instytucie Historycznym, wart byłby Nobla, gdyby Nobla nie dostało już tylu Żydów. Nie ma przecież lepszej metody niż walka z antysemickim stereotypem, jak nagonka na żydowski Instytut, w kraju oskarżanym o antysemityzm. Zaiste, po tym jak masa listów z żądaniami kontroli (a nawet likwidacji placówki) napłynie do polskiego rządu, trudno będzie Żydom wmawiać Światu polski antysemityzm. Tak jak trudno było minister Kurdyckiej wmawiać zakusy na wolność słowa, gdy wysyłała inspekcję po magisterce Zyzaka. No chyba, że sam zarzut antysemityzmu jest raczej nieszkodliwy. Jednakże wówczas po co by było wszczynać całą akcję? Skoro antysemicka pałka to pałka z tektury to rząd się nie ugnie, a jak się ugnie, to znaczy, że i tak by się ugiął, bo albo przesadnie strachliwy, albo ma w tym jakiś ukryty interes. I żadne listy by nie pomogły.
Aby jednak nie być posądzonym o defetyzm i urąganie prawdziwym myślicielom, podsuwam inne, rzekłbym nawet talmudyczne, rozwiązanie. Skoro owi Żydzi-wyzyskiwacze zgodzili się na spłatę odszkodowania w ratach, Polska może zgodzić się na zapłatę nawet i 6,5 miliarda dolarów, ale płacąc, dajmy na to, po 650 dolarów rocznie. Dług byłby uznany, jak najbardziej spłacany, budżetu by to zbytnie nie obciążyła, a w ostateczności zrzucić mogli by się ci, których nasz Taktyk namawia na wysyłanie listów. Wszak wcześniej zaoszczędziliby przecież na znaczkach.
Ps. Co do poprzedniego postu polecam idee dobrowolnej umowy o eutanazję, potencjalnego cierpiącego z osobą mu najbliższą. Pamiętajmy, chcącemu nie dzieje się krzywda




Komentarze
Pokaż komentarze (24)