Widziałem Armię Pana, co dzień Ją widzę, gdy jarzącym zielonym okiem wypala moje wnętrzności, a ja idąc kulę się pod gromnicą Jej szlachetnego wejrzenia. Wielka to Armia, zaiste Armia samego Pana naszego. Armia Pana, nie Boga, ale Pana Jedynego, nie Armia, co dziś w Częstochowie telefonią jarmarczy, by jutro zarzucić targ podpaskami i kapslami z kauczuku, jak przegonieni kupcy z Świątyni. Ja, Armię widziałem prawdziwą. SKOKowa to Armia, naturalnie spłodzona, święci posłowie w niej brali pożyczkę by po przekroczeniu progu Sejmu plugawego tejże Armii wrota otwierać i dla Armii czynić zwolnienia. A brat Tomasz się temu nie dziwił. Wielka to Armia, tak wielka, że nawet wódz jej, w tejże armii na place zaciąga kredyty, by potem place te Armii z zyskiem odnajmować. I Armia nadal działa w imię non profit, tedy zaiste, cudowna to Armia, rozśpiewana, błogosławiona. Armia tak mocą silna, że nie musi daniny składać by dług zabezpieczać, wszak Armia Pana nie obawia kryzysu biczu Bożego.
Ale lada moment inna Armia nadciągnie i między Armią Pana, a Armią Boga, pod pachą Armia Antychrysta się zdoła prześlizgnąć. Tarzać się będzie w błocie i wyć do Boga swego - hedonistycznego Szatana, z zielonej konopi i o czerwonożółtych kopytach. A Przystanek Jezus jej nie uleczy. Nie czas to jeszcze na wiekuistą światłość, Armia Boga nie zdążyła telefonii shandlowć, a święta Monia słowa dać Antychrysta Armii młodzieży. I gdy Antychrysta żołdacy czarną msze dokońzyć raczą, śladem ich nowa Armia podąży. Allo, Allo, to będzie Armia, Armia Madonny ze średnim cycem. W dzień świętego święta narodowego, z prochu powstanie gdy jasność dookoła i końskie zady na defiladzie tańcować pragną. I tejże Armii modlitwa nie skruszy, bo miast modlić się, do Boga dzwonić będzie Jego Armia. A Ten numer dał Jednemu Armii zwycięzcy, wciąż nie wiedzieć któremu.




Komentarze
Pokaż komentarze (20)