Nie jestem przeciwny istnieniu seksklubów, także tych dla publiczności o szczególnych gustach, jeśli tylko mają charakter zamknięty i wpuszczają jedynie dorosłych. Chcącemu nie dzieje się krzywda, stanowi stara maksyma rzymskiego prawa. Ale jeśli seksklub udaje teatr, doniesienie do prokuratury nie wydaje się bezzasadne. A już po co przy takiej okazji plotą dziennikarze o wolności sztuki, doprawdy trudno mi pojąć.
To tylko jeden z przykładów, że miano artysty postrzegane jest jako coś, co powinno dawać przywileje. Nie tylko dojenia podatników, ale także łamania prawa.
http://new-arch.rp.pl/artykul/590303_Plac_i_nie_wymagaj.html
A tu już komornicy siedzą na łbie. Więc lepperowcy idą na bezczelnego: wymachują komornikowi przed nosem poselskimi legitymacjami, straszą znajomościami z ministrem...
Konkretny przypadek opisuje dzisiejsza "Gazeta Wyborcza", i oczywiście trudno się z nią nie zgodzić co do oceny całej sprawy. Tylko ja mam jedno ale - przecież ledwie co i ta gazeta, i szereg innych, zachwycały się "obroną" warszawskiego klubu "Le Madame". Jeszcze tydzień temu pogonienie precz komornika, i to bez prawnej podkładki, którą posłowie "Samoobrony" przynajmniej sobie załatwili, tylko tak, po prostu, było czynem, któremu ta sama gazeta, bodaj czy nie ci sami dziennikarze, zawzięcie kibicowali.
Nieważne, że komornik przyszedł do "Le Madame" z prawomocnym wyrokiem, bo zresztą przecież inaczej być nie może. Dziennikarze, aktywiści i "celebrities" protestujący pod drzwiami wiedzieli lepiej niż sąd, wydali inny wyrok i uznali, że to sąd powinien słuchać ich, a nie odwrotnie.
Nie wnikam, czy właściciel głośnego gej-klubu miał rację, twierdząc, że długi namnożyli mu sztucznie urzędnicy, czy nie, chodzi mi tylko o to, że formalnie rzecz biorąc obie sprawy były identyczne. Jedyną różnicę stanowi tzw. orientacja seksualna dłużnika.
Jak Kali ukraść krowy, to dobrze? Przykładów hołdowania tej filozofii mamy tyle, że trudno zliczyć. A potem się media bardzo dziwią, że im ludziska nie ufają, że w Polsce panuje podejrzliwość względem elit, co utrudnia nam budowanie demokracji.
Mam dla posłów Pilarza i Dębickiego radę: zostańcie, panowie, gejami. Rozumiem, że to może was brzydzić, pewnie też na początku trochę boli, ale za to "Gazeta Wyborcza" i inne opiniotwórcze media się od waszych długów odwalą natychmiast.
http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/kalizm,746823,2789
Pani prezydent Warszawy i jej urzędnicy starają się zredukować całą sprawę do sporu prawnego: był wyrok sądu, więc trzeba go było wykonać, i nie ma dyskusji. Nie zgadzam się z argumentacją opartą na takim ślepym prawniczym rygoryzmie. Prawo oczywiście powinno być szanowane. Ale stosowanie prawa tylko wobec niektórych (a każdy przyzna, że stanowczość okazana wobec kupców jest w III RP wyjątkiem, nie regułą) bynajmniej nie uczy obywateli szacunku dla niego, a wręcz przeciwnie.
Nie każdy wyrok sądu jest sprawiedliwy (niektóre przecież ulegają kasacji) i są sytuacje, gdy w imię interesu społecznego mądrzej byłoby się od egzekwowania wyroku powstrzymać. Spór o KDT do takich właśnie należał.
Zresztą, jeśli mamy stawiać prawo ponad wszystko, to nie można nie zauważyć, iż egzekucja prawa wobec kupców odbyła się w drodze bezprawia. Komornik może wprawdzie ustanawiać pomocników przy egzekucji, ale nie wolno im używać przemocy. W cywilizowanym państwie przemocy wolno używać tylko policji. Firma ochroniarska wynajęta przez komornika (za czyje pieniądze? na jakiej podstawie prawnej?) nie miała prawa „wyręczać” policji w pałowaniu i spryskiwaniu gazem obywateli.
http://www.rp.pl/artykul/9133,338723_Ziemkiewicz__Pyrrusowe_zwyciestwo.html
Nie wiem co ciekawsze? Zestawienie, krytyki, że celebryci wiedzą lepiej niż sąd z tym, że wyroki sądu nie zawsze są sprawiedliwe, czy pomysł, że komornik nie może wynająć ochroniarza dla własnego bezpieczeństwa (bez względu na zasadność późniejszego działania ochrony)?
Cóż, jak mówią, Kali kocha, Kali skróci, tylko co ten Kali ma skracać? Intelektualną uczciwość?




Komentarze
Pokaż komentarze (27)