Mam cichą nadzieję, że żaden gej na uroczystości powstańcze nie przyjdzie, bo po tym, co o gejach, rękawiczkach i woni przeczytałem u brata Tomasza Terlikowskiego, włosy (te na głowie) stanęły mi dęba. Ostatni raz na takie, za przeproszeniem świństwa trafiłem za sprawą innego konserwatysty - Artura Bazaka, który cytował fragmenty, bodajże z Frondy. Gdzie niejaki kapucyn Knotz opowiadał jak to mężatka uprawia seks oralny z mężem. Nie wiedząc, co to ów seks oralny (Bazak nie wyjaśnił), poszperałem w Internecie i znalazłem info o tym, że chodzi o to, iż owa mężatka bierze do ust, nic innego jak, p e n i s a swojego, katolickiego męża. Przyznam się, że o mało nie zwymiotowałem, przecież ona potem, tymi ustami, je obiad, całuje dzieci, chodzi do Kościoła i przystępuje do komunii świętej. Albo jestem nienormalny, albo Fronda powinna być uznana za pornografię, a katolicy owego księdza za jakieś zwierzęta. Dopiero potem dowiedziałem się, że ów ksiądz, autor haniebnego bon motu: seks oralany, jest moralny, wydał książkę „Seks, jakiego nie znacie. Dla małżonków kochających Boga”. Mam więc cichą nadzieję, że nie tylko geje, ale i ów ksiądz, i kobiety z mleczakiem na przedzie zostawią uroczystości powstańcze w spokoju.
Jak ważne to uroczystości, wystarczy poczytać, choćby w Internecie. Rocznicy śmierci rotmistrza Pileckiego zdaje się, że pies z kulawą nogą nie obchodził, a tymczasem o Powstaniu, znakomite wspomnienia nie-uczestników krążą od dobrych paru dni. A jeszcze nie mamy 1 sierpnia. Dlatego nie tylko geje i kobiety ze zbrukaną wargą, nie powinny w „godzinę W” udać się na Powązki, ale również w domu zostać winien Władysław Bartoszewski. I nie chodzi o to, że na cmentarz, melexem posła Karskiego, zajechać może Elżbieta Kruk i Cugier-Kotka. Idzie raczej o to, że jest skandalem, żeby uczestnik Powstania Warszawskiego, śmiał na temat organizacji obchodów Powstania, władz Muzeum Powstania, czy innych Powstańców, głos, i to publicznie, zabierać. A jeśli już musi dać upust rzekomej wolności wypowiedzi, to niech zacznie chociaż na cmentarzu wyć albo buczeć, a nie udzielać wywiadu. Prasa nie jest od wywiadów, prasa jest do czytania, tak jak od protestów są w Polsce cmentarze, w końcu umarłym rumor już nie może przeszkadzać. Wiele tolerowano wypowiedzi Pana Bartoszewskiego, ale ani Auschwitz, ani Rakowiecka, Rawicz, Racibórz, Białołęka, czy Jaworzno nie zwalniają go od tego, aby wytykać mu starczy wiek, czy sugerować, że by na powstańczo-patriotyczne tematy zamknął po prostu gębę. Przynajmniej nie w Polsce.




Komentarze
Pokaż komentarze (32)