Szczerze mówiąc, o wiele więcej spodziewałem się po Bruno Cohena, zwłaszcza mając w pamięci rewelacyjnego Borata. Oczywiście więcej, nie znaczy bardziej obscenicznie, bowiem, rzeczywiście, jak pisał Ostolski, pierwsze sceny „dogłębnie” wręcz są hardcorowe, a i pięknie wpasowały się w stereotypowe fiksacje na temat gejowskiego seksu. Banalnie dodać można, że sam seks, którym gej Bruno dosłownie wyciera się i ocieka, jak to u Cohena, jest ledwie szerokim tłem, plastyczną masą, w której odcisnąć się mają formy już nie tylko pewnych charakterów, ale owego, wciąż ganianego signum temporis. Zresztą seks heretyków wypada niewiele lepiej, co być musi oczywiste, dla każdego, kto zrozumie, że w obleśnym współzawodnictwie niekoniecznie geje „dzierżyć muszą laskę” pierwszeństwa.
Bez względu jednak na piloty (i nie tylko) w odbycie, Cohen to jednak humor angielski, a wiec znaleźć można i nawiązanie do Monty Pythona (piosenka w Palestynie) i Małej Brytanii (geje w łańcuchach), czy bodajże Tak, Panie ministrze (uwodzenie Rona Pula). A wszystko to umorusane w kloacznych prowokacjach rodem z Jackass i w myśl Gogolowskiego: z czego się śmiejecie. No, ale właśnie, z czego się śmiejecie i czy tym razem Cohen błaznując i wpychając sobie tu i ówdzie potrafi przyłapać ofiarę na zakłamaniu? Wydaje się, że udało mu się jedynie połowicznie. Owszem, Paula Abdul ckliwe opowiadając o filantropii siada na żywych krzesełkach z Meksykańców, rodzice wynajmują dzieci jak stado bydła, pastor nawracający gejów zakazuje słuchać Shinead O’Connor, a w finałowej scenie walki w klatce, homofoniczne wieśniaki (biali chrześcijanie?) płaczą z wściekłości, ale to wszystko. A więc za mało.
I choć Bruno się stara, a poprzez wizytę na Bliskim Wchodzie i bezczelność równą Orianie Falacci, obezwładnia przewidywalny zarzut: zrób to Żydom, albo Arabom, to jednak większość ofiar reaguje, co najwyżej zdziwieniem. Świat, który ma być kompromitowany, kolejny raz i to w dużo większym stopniu niż u Borata, zdaje egzamin. A skoro tak, to być może przewrotność Cohena polega na tym, że to właśnie geje rechoczący z homofobicznej paniki, niepostrzeżenie stają się głównym celem szyderstwa.




Komentarze
Pokaż komentarze (24)