Senne wieczór na Krakowskim Przedmieściu. Leniwy ruch pojazdów. Nagle właczają się syreny i z Miodowej wpada na Krakowskie przedmieście wataha czarnych limuzyn. Samochody obstawy rzucają się na deawoo - dosłownie taranują kobietę za kierownicą i kiedy ta desperacko rzuca się w bok, jeden z psów gończych wymusza swym autem, by stanęła przy chodniku - czarne BMW jedzie dalej. Tak wozi się nasza władza - w spokojonym praworządnym krajobrazie letniej Warszawy - jak BANDYCI. Warto pamiętać, że kilka dni temu na taką bojówkę wpadł motocyklista.
W krajach Zachodu błyszczące limuzyny, obstawa, koguty na dachach - to wszystko by nie tylko chronić, ale też dodawać splendoru uznanej władzy. Widok wściekłej watahy zagrażającej mieszkańcom Warszawy daje obraz innej: władzy, uzurpatorskiej, wściekłej i groźnej dla społeczeństwa.
Inne tematy w dziale Polityka