0 obserwujących
1279 notek
1255k odsłon
411 odsłon

Krzysiu Leski i słowa prawdy

Wykop Skomentuj16

Krzysiu Leski zrobił dziś dwa fikołki, stanął na głowie i napisał dziwaczną rzecz o A. Tysiąc. Sam przyznam, że napisałem nie lepiej, bo zamiast szeroko pisać o uprawnieniu, powinienem napisać, że brak owego uprawnienia polegał po prostu na brakach formalnych w procedurze.

 

Co napisał Krzysiu w sprawie A. Tysiąc

 

Oto fakty: A.T. chciała dokonać aborcji. Lekarze jej odmówili. Nie mogąc się poskarżyć Polsce, poszła do Strasburga. Dostała odszkodowanie za to, że nie miała w Polsce drogi odwoławczej, czyli nie mogła dalej walczyć o prawo do aborcji.

Skoro tak, to teza: dostała pieniądze za to, że odmówiono jej prawa do aborcji - jest uproszczeniem, ale bezsprzecznie zbieżnym z intencjami powódki.

 

Niestety sąd nie bada czy uproszczenie jest zbieżne z intencją powódki, tak jak nie bada jak bardzo jest zbieżne i jak wielkie to musi być uproszczenie.

 

Sąd bada czy PRAWDZIWE SĄ STWIERDZENIA:

 

że powódka otrzymała odszkodowanie za to, że nie mogła zabić swojego dziecka;

 

że otrzymuje nagrodę za to, że bardzo chciała zabić swoje dziecko, ale jej nie pozwolono;

 

że 25 tys. euro jest ceną za życie polskich obywateli;

 

że rząd polski został ukarany za to, że córka Alicji Tysiąc nie została zamordowana przed urodzeniem;

 

 „25 tys. euro – czy tyle warte jest tych kilka dioptrii”;

 

 „sprawiedliwość czy życie córki”;

 

 „Alicja Tysiąc dostanie od Polski odszkodowanie za to, że musiała urodzić swoją córkę”.

 

Według sądu A. Tysiąc otrzymała odszkodowanie, na mocy orzeczenia w Strasburgu, bo w prawie polskim nie ma przepisów regulujących w odpowiedni sposób procedury postępowania, które by zmierzały do ustalenia, czy w konkretnym przypadku zachodzi, czy nie zachodzi ta sytuacja przewidziana w ustawie, która uprawnia kobietę do podjęcia decyzji – czy może, czy chce dokonać aborcji, czy nie.

 

Wniosek z tego taki, że gdyby istniały takie procedury i w myśl takich procedur NIE ZEZWOLONO by A. Tysiąc dokonać aborcji, to NIE OTRZYMAŁA by ona odszkodowania na mocy tego wyroku. Jej chęć usunięcia dziecka nie była więc w żadnym wypadku przyczyną odszkodowania. Przyczyną były braki proceduralne w akcie prawnym.

 

Innymi słowy A. Tysiąc otrzymała odszkodowanie bo parlament uchwalił złą procedurę. Tylko tyle i aż tyle. Pisanie, że otrzymała odszkodowanie, bo chciała zabić dziecko jest kłamstwem. Cała sprawa przed sądem mogła skończyć się w 10 minut. Sąd przeczytał ustawę aborcyjną, zobaczył, że nie ma procedury odwoławczej i orzekł o odszkodowaniu.  

 

Albo się więc szanowna brać dziennikarska nauczy mówić prawdę albo będzie płaciła odszkodowania. Oby jak najwyższe.

 

 

 

Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale