Gdy dawnymi czasy (może nie aż tak dawnymi) chodziłem do podstawówki, kilkoro (nie tak znowu pilnych) uczniów opisywano skrótowym „on jedzie na opinii”. Na opinii u nauczycieli jechał ten, który dzięki swym wcześniejszym staraniom utrwalił wizerunek dobrego ucznia, a potem lepiej lub gorzej wykorzystywał to aby jak najmniej się narobić. Znany numer i stosował go, każdy kto zrozumiał, że wielu nauczycieli bardzo często kieruje się głównie sympatiami i antypatiami.
Podobna „jazdę” zaobserwowałem wśród ocen Radosława Sikorskiego. Radek złośliwie nazywany ponoć „Plakietką” jest postacią nietuzinkową. Reporter, wojownik z karabinem, zdobywca Word Press Photo, mąż sławnej Anne Apellbaum ( nagroda Pulitzer’a) i wreszcie szef wpływowego konserwatywnego think tanku, tak to musi działać na wyobraźnię i… działa. Tymczasem jakby się z bliska przyjrzeć działalności Pana Sikorskiego to zobaczymy chyba wszystko, oprócz spodziewanego przełomu. Są wiec pompki, podciąganie na linie, melodyjka „Pierwsza brygada” w słuchawkach w MON-ie, loty samolotem, plany Układu Warszawskiego, rozbijanie WAT-u, publikacja własnej teczki, 1000 żołnierzy w Afganistanie…zapewne coś przeoczyłem, tyle się tego dzieje. Minister Sikorski owszem bryluje w mediach, ale nie tak jak poprzednicy. Nie jest zapraszany jako specjalista od spraw obrony( w końcu jaki z niego specjalista, ot dobrze strzela) tylko pokazywany jako bohater kolejnych medialnych fajerwerków, dodajmy wywoływanych głównie przez samego siebie. Ten Pr jest moim zdaniem tylko trochę mniej nachalny, ale równie infantylny co ten marcinkiewiczowsko-ciesiołkiewiczowski.
Mimo to medialni krytycy IV RP, nie spieszą się z kąśliwymi uwagami względem Pana Radka. Nikt nie wytyka mu, że zachowuje się jak plastikowy żołnierzyk. Wszyscy natomiast jak jeden maż deklarują, że Sikorski dobrym ministrem jest. Dlaczego? Ano, dlatego że zna Busha i ten poklepują się z nim po ramieniu dłużej niż z Jarosławem( o ile w ogóle z Jarosławem ktokolwiek się poklepuje). Dlatego, że Radek zna tylu światowców i jest salonowcem pełną gębą. Bo Radek ma dworek, wieczorami przy kominku zapewne nosi tweedową marynarkę i pali fajkę. Innymi słowy bastion III RP chwali Sikorskiego za jego przeszłość nie teraźniejszość. Jak prowincjusze, do których przyjechał wujek z Ameryki z puszką coca- coli albo buszmeni ( w Polsce to raczej bushmeni) którym pokazano koraliki i paciorki.
Radosław Sikorski po prostu jedzie na opinii salonowego lwa choć tak naprawdę nie ma żadnej znanej publicznej inicjatywy, którą można ochrzcić sukcesem na miarę osobowości takiego kalibru. Od najważniejszego zadania –likwidacji WSI został upokarzającą odstawiony. Elity III RP zamiast zaś podważyć poprzeczkę, to zafascynowane angielskim dżentelmenem, drastycznie mu ją obniżyły, żeby nie powiedzieć zupełnie strąciły.
Redaktor Warzecha (salon Raczej IV RP, ale wszystko jeszcze przed nim) twierdzi, że nie o wszystkich inicjatywach Radosława Sikorskiego można mówić. Pewnie tak , ale taka linie obrony może przyjąć każdy minister zasłaniając się wielkimi wyczynami, które są tak tajne, że nie może puścić pary z ust. Tylko, że wówczas wszelka ocena ministrów byłaby pozbawiona jakiegokolwiek sensu.. Tak więc bez żadnych emocji mogę stwierdzić „Nie będę płakał po Radku Sikorskim”.
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka