Niepokorny Bronek, z którym jak wspomina Pilch były problemy już w liceum, znowu stał się przedmiotem ogólnonarodowych dociekań. Tym razem nasz „pistolet" nie bił się z milicją, nie skakał z okien komendy Mo, nie płakał nawet po rozbiciu grupy Bieder- Meinchoff, wreszcie nie szmuglował żadnych tajno-jawnych list. Ot po prostu wywalili go z roboty, którą to robotę dostał na polityczne zamówienie i na takie też ją stracił.
Na miejsce Pan Bronka przyszedł pan Andrzej, znany froterysta , kumpel SLD-owskiego biznesmena, wielbiciel kard.Dziwisza, który co prawda finansowo położył pewien Ekspress , ale teraz .min Telekspresu nie położy, bo ten opłacany jest z abonamentu.
Ale miało być o pracy dla Pana Bronisława, wielbiciela ciemnobrązowych marynarek ( tez je lubię i nawet jedną taką mam) Gdzie autor „Mistrza powieści i z kluczem" może pracować czyli pisać, co mu wychodzi najlepiej.
Gazetka Polska odpada, bo bida tam niesłychana. Dochodzi nawet do tego, że red.Sakiewicz musiał założyć blog aby ją reklamować.
Być może odzyskana „Rzepa". Paweł Lisicki, który jak każdy prawicowy patriota zapewne nepotyzmem się brzydzi, sprowadził sobie całe grono wybitnych dziennikarzy, który tylko przypadkiem są jego kolegami. Prym wiedzie niezatapialny Piotr Semka, który pracuje akurat tam gdzie pampersowe towarzystwo akurat zacumuje. Ostatni jego debiut w nowodzyskanej Rzepie to fantastyczny artykuł, o tym jak był na inscenizacji bitwy napoleońskiej. Ni to reportaż, ni esej, ni nawet wyjście do rozważań o historii, ale cała płachta w Rzepie zapisana. Smecz ze swoim pamiętnikiem musiał się już posunąć, m.in. dla Jana „40% skuteczności prezerwatyw" Pospieszalskiego. Czy dla Pana Bronisława starczy miejsca ?
Jest jeszcze najbardziej humorystyczna gazeta, a mianowicie „Wprost". Tylko aby tam pisać, trzeba albo dowalić Herbertowi, albo być szpiegiem WSI, względnie rycerskim Sekretarzem Propagandy KC PZPR, albo wreszcie plagiatorem. Trudny wybór, co robić?
Zostaje jeszcze niezawodny Axel Springer z Michałem Karnowskim, który niedawno odkrył zapomnianą sztukę reportażu dworskiego. Dziennik coraz bardziej lichy...może Pan Wildstein wspomoże.
Na pewno koledzy na głodową śmierć go nie zostawią.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)