„Oczyszczenie jest niezbędne. Sprawiedliwej, uczciwej, bezpiecznej, sprawnej, nowoczesnejPolski nie sposób zbudować na peerelowskich fundamentach. Przekonanie żywione przez większość elit, że do odrodzenia naszego kraju wystarczy zbudowanie procedur i instytucji demokratycznych oraz wprowadzenie w życie podstawowych mechanizmów wolnorynkowych, było głęboko błędne. Polska komunistyczna, jak każde niedemokratyczne państwo, była głęboko spatologizowana. Choroby toczące PRL wraz z nowymi zagrożeniami czasu transformacji ustrojowej, którym nieliczni chcieli przeciwdziałać, deformowały rodzące się instytucje wolnej Polski. W ten sposób narodził się, zamiast demokratycznego kapitalizmu
To fragment z programu Prawa i Sprawiedliwości
Mało jest w Polsce partii, która na sztandary wypisała tak zdecydowana walkę z postkomunizmem. Mało jest tez partii, która tak często przekonuje, że realizuje swój program.
Jak wszyscy wiemy tuż po wyborach nie doszło do zawarcia koalicji Pis-PO. Tylko czy ta koalicja w ogóle miała szanse powstać? Po ujawnieniu przez Rzeczpospolitą powiązań Andrzeja Urbańskiego z biznesmenem związanym z SLD , prezydencki minister udzielił wywiadu Gazecie Wyborczej (10.06.2006r.).
To nie Kamiński załatwił głosy Leppera przed drugą turą wyborów prezydenckich?
- Nie załatwił nawet pół głosu.
A kto?
- Ja. To było po pierwszej turze, w poniedziałek, kiedy spłynęły wyniki. Pod Donaldem napisałem: "Borowski i pozostali". Pod Lechem napisałem: "Lepper, Giertych i pozostali". Dodałem to - i zadrżałem, bo wyszła różnica 50 tys. głosów! Mam tę karteczkę do dziś. Gdyby Donald zrobił cokolwiek, żeby pozyskać głosy innych kandydatów, to nie przegrałby drugiej tury różnicą aż 1,250 mln głosów.
Czyli Pan pomyślał tak: pójdę do tego "marnego watażki", "wycieraczki SLD" i namówię go, żeby przerzucił głosy na Lecha...
- W ogóle nie myślę o bliźnich w tych kategoriach. Także o panu Lepperze.
Jednak koledzy z PiS tak mówią, np. wicepremier Ludwik Dorn.
- Ale nie ja. I pod Warszawą doszło do pierwszego spotkania Jarosława z Lepperem. Byłem przy tym spotkaniu i następnych.
I co Jarosław obiecał Lepperowi?
- Otóż daję słowo honoru: nic. Pan Lepper przez całe spotkanie milczał, co było zresztą dla Jarosława i dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Odezwał się dwa razy. Raz, kiedy Jarosław zajął się konsumpcją czegoś. Drugi raz, kiedy ustalili, że będzie następne spotkanie.
A co mówił Jarosław?
- Że wygrana Lecha Kaczyńskiego to największa szansa na zmianę dotychczasowego sposobu funkcjonowania III RP. Lepper odparł, że on walczy z tym tyle lat, więc to dla niego nie jest programowo żaden problem. Jarosław mówił też, że Samoobrona musi przestać być partią watażki, buntu i destrukcji, a do polityki może wejść jako poważna firma.
Jeśli poprze Lecha Kaczyńskiego.
- Tak, jeżeli będzie wspierała te zmiany, które oznacza prezydentura Lecha Kaczyńskiego. To było pierwsze spotkanie. Potem były kolejne. I pojawiały się następne kwestie, np. Centralne Biuro Antykorupcyjne.
A Lepper siedział cichutko i zgodził się bezwarunkowo przerzucić głosy na Lecha.
- Potem troszkę się to zmieniło. Pojawiła się kwestia wicemarszałka Sejmu dla Leppera.
Obiecaliście mu to przed drugą turą?
- Nie, naprawdę nie.
Czyli Lepper przekazał Wam swoje głosy, choć nie wiedział, co dostanie w zamian?
- Tak. Funkcji wicemarszałka zażądał dopiero po drugiej turze.
Prezydent zaakceptował, że Lepper będzie wicemarszałkiem?
- Nie było z tym problemu. Lepper uzyskał trzeci wynik w wyborach.
Nie było problemu, żeby przestępca, cztery razy skazany, został wicemarszałkiem w państwie, które ma dokonać odnowy moralnej?
- Nie przypominam sobie.
Można wierzyć w to, że smok wawelski jest dowodem przeciw teorii ewolucji albo że homoseksualizm zainfekuje heteroseksualne małżeństwa, ale uwierzyć w to, że Lepper za darmo poparł Kaczyńskich nie sposób. Moim skromnym zdaniem koalicje przyklepano już wówczas. Prawo i Sprawiedliwość walczy z postkomunizmem, a Samoobrona jest już dzisiaj inną partią…taka zdaje się linia polityczna obowiązuja aktyw partyjny.
Oddajmy teraz głosliderowi Samoobrony w Lubelskiem: Należał Pan wcześniej do partii?
Bolesław Borysiuk - Tak, wstąpiłem świadomie do PZPR po studiach.
Co Pana do tego skłoniło?
- Gierek. Zawsze interesowała mnie Polska. Wtedy nie było lepszego wariantu pracy dla niej. Byłem pracownikiem ZSP. byłem młodym chłopakiem ze wsi, uczyłem się wszystkiego. Gierek powiedział, że potrzebuje młodych ludzi i to było atrakcyjne.
Pan poczuł wtedy potrzebę pomagania Gierkowi?
- Nie na tym to polegało. Koledzy dostali propozycję merytorycznej pracy w aparacie państwowym, administracji, trzeba było pracować w ZSP, pomagać innym. Chcieliśmy zmieniać partię od środka, o opozycji nie myśleliśmy.
Rzucił Pan legitymacją, czy wytrwał z nieboszczką PZPR do jej końca?
- Tak, byłem w partii do końca jej istnienia w 1989 roku. Zawsze w życiu chciałem realizować rzeczy bliskie człowiekowi. Byłem sekretarzem w TPPR wybranym bez rekomendacji wydziału kadr KC PZPR.
Jak ocenia Pan PRL?
-To bardzo trudno syntetycznie ocenić. Ten system gospodarczo nie wytrzymywał. Mimo wszystko była wtedy wspaniała atmosfera odbudowy kraju zaraz po wojnie, wyrywania się wielu ludzi z nizin społecznych, zagospodarowaliśmy ziemie zachodnie i północne. Gomułka był wielką nadzieją, Gierek pozwolił ludziom pożyć parę lat w luksusie. Ale na nim skończyło się też to, co wiązało się z moją osobistą nadzieją. Stanu wojennego - powiem szczerze - bardzo się bałem, bo znałem realia radzieckie. Widziałem siłę armii radzieckiej, była potężna.
Jak podaje wikipedia W latach 80. Borysiuk był zastępcą redaktora naczelnego tygodnika "Rzeczywistość", skupiającego wokół siebie członków nacjonalistycznej frakcji PZPR.
Trzeba przyznać, że życiorys typowo nie postkomunistyczny. A, zapomniałbym syn pana Borysiuka jest członkiem KRRiTV. Ale drugi koalicjant ten ponoć zdecydowanie bardziej ideowy, to nie tylko wspaniali młodzieńcy zamawiający piwo starosłowiańskim gestem, ale także Maciej Giertych. W czasach stanu wojennego jednych internowano a drudzy pili herbatkę na posiedzeniach Rady konsultacyjnej u gen. Jaruzelskiego. Tym drugim był właśnie Giertych. Pan Maciej którego hobby jest wydawanie rozmaitych broszurek dzisiaj tak się tłumaczy
Podaje za gazeta.pl
"Ludzi najbardziej bulwersuje to, że ja się wypowiadałem za stanem wojennym. Wyobrażają sobie, że był wybór między PZPR a +Solidarnością+. A to nie było tak. To był wybór między stanem wojennym a wkroczeniem wojsk radzieckich. Przynajmniej ja tak to wtedy oceniałem, a historycy do dziś się sprzeczają, czy rzeczywiście Rosja by wkroczyła, czy nie" - oświadczył Giertych.
"Uważałem w tym momencie, że lepiej, żeby był stan wojenny zorganizowany przez istniejącą władzę, niż inwazja Układu Warszawskiego i rozbiór Polski, na co się zanosiło" - dodał.
"W 1981 r. nie było koniunktury zewnętrznej na to, żeby odebrać władzę PZPR i oddać ją +Solidarności+" W poselskich ławach zasiada też inna gwiazda poseł Witold Hatka, który jak doniosłoŻycie Warszawy był udziałowcem spółki Hatrol razem z… Edwardem Mazurem.
Antypostkomunistyczny charakter dinozaurów z LPR jest zadziwiający, nawet jak dla mnie. Ale nie tylko w szeregach koalicjantów, zdarzają się „postkomuniści inaczej”.
Wojciech Jasiński –minister skarbu pracował w MSW w Płocku.
Sędzia Kryże natomiast jak podaje wikipedia „ w 1980 skazał na więzienie Andrzeja Czumę, Wojciecha Ziembińskiego, Bronisława Komorowskiego i Jana Józefa Janowskiego za zorganizowanie w Warszawie 11 listopada 1979 obchodów Święta Niepodległości. Część środowiska prawniczego (m. in. były I prezes Sądu Najwyższego Adam Strzembosz) twierdzi, że Kryże jako przewodniczący Wydziału IV Sądu Okręgowego w Warszawieorganizował usuwanie sędziów wydających łagodne wyroki wobec działaczy podziemnej opozycji”.
Pewnym symbolem jest dla mnie sprawa Kornatowskego i domniemanie wiary premiera nie na rzecz ówczesnego opozycjonisty Rokity tylko ówczesnego prokuratora.
Wcześniej była sprawa Biegańskiego, który krwawo tłumił bunt więźniów w tym opozycjonistów. Środowisko służby więziennej jest niewielkie i hermetyczne. Nominacja Biegalskiego jest dowodem na to, że w Ministerstwie postkomunistyczna przeszłością kandydatów nikt nie zawraca sobie głowy.
Im dalej w las tym więcej postkomunistów. Ale zwolennicy Pis potrafią to sobie wytłumaczyć.
Filip Memches pisze np.tak. „Sprawa jest jeszcze bardziej prostsza.Różne były stopnie i formy zaangażowania w realny socjalizm. Różne są też konsekwencje owych zaangażowań po roku 1989. Stąd te rózne miary w ocenie poszczególnych osób. Jasiński z Kryżem nie tworzyli w III RP postkomunistycznej sitwy, które racją istnienia było zachowanie przywilejów politycznych i majątkowych elity PRL. A Kwaśniewski, Miller i Oleksy wręcz przeciwnie.Nie jest rzecz w tym, żeby postkomunistów tłuc lub odbierać im prawa obywatelskie. Chodzi o właściwe miejsce w szeregu. Żeby nie mogli realnie wpływać na sytuację w kraju. Tylko tyle i aż tyle”.
Wybrałem ten komentarz dlatego, iż jest esencją myślenia pisowczyków. Otóż teraz nie liczy się już bycie postkomunistą, liczy się to co robiłeś po 1989r. Jeżeli zaś są dobrzy-nasi postkomuniści i postkomuniści źli- obcy, to postkomunizm nie jest żadnym wyznacznikiem, staje całkowicie irrelewantny. Ponadto skoro wyznacznikiem jest stosunek do III Rp, to okazuje się, że III Rp jest pod pewnymi względami gorsza od PRL. A to już niestety pachnie pewnym obłędem.
***
W czwartek 29. 03.2007 r. minister Ziobro zapowiedział że prokuratura wytoczy proces Donaldowi Tuskowi za jego wypowiedzi dotyczące „wycieków” taśm Oleksy- Gudzowaty. Odszkodowania mają być „Nie mniejsze niż, te których pan Donald Tusk domaga się od pana Jacka Kurskiego.”
To było w czwartek, w piątek było glosowanie w sprawie immunitetu posłanki Ostrowskiej. Na głosowanie nie przyszłą cześć posłów koalicji w tym słońce Karpat –Jarosław Kaczyński.
Wniosek oparty na sprzecznych zeznaniach byłych gangsterów, z których jeden był skazany za składanie fałszywych zeznań, dotyczył nie tylko postawienia posłanki w stan oskarżenia, ale także tymczasowego aresztowania.
Gdyby tej niebezpiecznej postkomunistycznej „zbrodniarce” premier chciał rzeczywiście uchylić immunitet, to zarządził by dyscyplinę partyjną. Wszyscy pamiętamy jak w sandałach na głosowanie biegł Jacek Kurski, a Marek Jurek zarządzał głosowania pod osłoną nocy. Nota bene w sprawie uchylenia immunitetu Kurskiego nieobecnych było zaledwie 10-u posłów PiS. Oprócz Jana Szyszko wszyscy byli oczywiście przeciw. Niezawisłe sądy nie mogą więc orzec, czy Kurski jest przestępcą. Może dlatego, że oskarżycielem nie jest tym razem przestępca.
Ostrowska zapowiedziała oskarżenie ministra Ziobro. Ciekawe jak będzie tym razem wyglądało głosowanie nad immunitetem ?
W świetle powyższych uwag wydaje się więc, że cała ta akcja była z góry zaplanowana i na każdym możliwym scenariuszu Pis by skorzystało. Zauważyłem to nie tylko ja ale także zwolennicy braci Kaczyńskich. Przykładowo internauta obserwator, którego celnie wypunktowała
Renata-Rudecka-Kalinowska .
Od siebie tylko więc dodam, że zachwycanie się nad fortelem Kaczyńskiego, jest niczym innym jak przyznaniem, że premierowi nie chodzi o prawo, o sprawiedliwość tylko o zwykłą intrygę. Nie chodzi mu również o walkę z postkomunizmem. Bo co ta za walka gdy nie przychodzi się na głosowanie. Jak podaje kancelaria Sejmu z istotnych spotkań premier miał tego dnia …konferencje prasową o godz.13.30.
Pis nie tylko więc chroni swoich postkomunistów, ale także odpuszcza innym, jeżeli tylko nam się to opłaca. Okazuje się, że walka choć głośna w dużej mierze jest pozorowana
Na koniec jeszcze jeden cytata z programu PiS
„Przywrócimy pamięć historyczną, pokażemy, kto był kim. Przypomnimy,na czym polegała istota komunizmu i PRL”.
PiS-jak mówią tak robią :)
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka