Ceynowa agentem!
Włodarski też agentem!
Te doniesienia Wprost maja świadczyć jakoby buntem profesorów kierowali byli kapusie.
Taka jest teza, przyjmowana bezkrytycznie, z poklaskiem rozgrzewająca głowy do czerwoności
Policzmy…
Dwóch agentów
Ilość zbuntowanych- co najmniej kiludziesięciu (tyle musi wynieść quorum uchwalenia senackich uchwał)
Na każdego zbuntowanego przypadka…0,? agenta
Jak na razie mamy więc dwóch agentów, którzy ponoć kręcą cała setka innych, a ci inni idą jak barany na rzeź.
Teza iście karkołomna również dlatego, że wcześniej nikt o tym jakoby rektor Ceynowa i prof.Włodarski byli jakimiś liderami, nikt nie słyszał. Ba nawet owy „bunt” wyśmiewano jako rozdmuchana aferę Wyborczej.
Ale jak znalazło się dwóch agentów, to bunt natychmiast stał się buntem, a ci agenci z miejsca awansowali na buntu liderów. Logika nieubłagana…
Logika posła Kurskiego
Czy na uczelniach byli agenci. Ano byli, nie da się ukryć. Jak byli wszędzie to byli też na uczelniach. Telewizyjna gwiazda dr Antoni Dudek głosi, że stopień agenturalnego nasycenia na uczelniach był wyjątkowy. Tylko, że dr Dudek to samo głosił w przypadku dziennikarzy, kleru, aktorów, dyplomatów, opozycjonistów, itd. Innymi słowy skoro prawie wszędzie stopień nasycenia był wyjątkowy, to może ustalmy jakiś punkt odniesienia bo ten dudkowy trochę jest niepraktyczny…
Pisze to też dlatego, iż na naszych oczach odbywa się spektakl. Sekwencja zdarzeń jest następująca:
Uchwala się niekonstytucyjna ustawę.
Ludzie zobowiązani do składania oświadczeń się buntują.
Insynuuje się po adresem buntowników, że to agenci.
„Wprost” oczywiście przypadkowo dostarcza dowodów na agenturalność 2 (słownie dwóch) agentów.
Na tej podstawie oskarża się resztę buntowników albo o agenturalność albo o uleganie wpływom agentów (innymi słowy albo kapuś albo debil).
Na razie to tyle. Oczami wyobraźni widzę jak Trybunał po uchyleniu obowiązywania ustawy lustracyjnej zostanie najpierw obrzucony błotem insynuacji, potem jakaś gazetka przedstawi teczkę jakiegoś sędziego (niekoniecznie z TK) , a gawiedź stwierdzi, że wszyscy sędziów to albo kapusie albo idioci.
Oczywiste dr Dudek powie, że stopień nasycenia środowiska sędziowskiego był bardzo wysoki.
Osobiście gdybym był agentem, to bym do buntu się nie przyłączył, żeby go nie kompromitować. Przeczekałbym aż „czyści” koledzy wszystko załatwią.
Może więc rzeczywiście należy otworzyć akta dla wszystkich, tylko, że wtedy wyleje się szambo grzeszków opozycjonistów, którymi szantażowani byli przez SB. Z drugiej jednak strony tymi grzeszkami szantażowani mogą być przez obecnych posiadaczy ich teczek.
Co robić?


Komentarze
Pokaż komentarze (22)