motto:
„Ośmiu podatników płacących podatek dochodowy od osób fizycznychutrzymuje rolnika lub pobierającego rentę lub emeryturę z KRUS”
Bożena Wiktorowska
Na blogu Rafała Ziemkiewicza zaczęły znikać wpisy. Nie są to wpisy chamskie, wpisy autorstwa mend internetowych, których cenzurowania domaga się „liberał” Ziemkiewicz. Wycinane są wpisy zawierając pewien wulgaryzm na „K”. Ten wulgaryzm to słowo: KRUS.
Wydawałoby się jednak, że Pan Rafałnie musi się wstydzić swego owego KRUSU-u, a wszelka taktyka „na Elizę” jest po prostu infantylna. Ale czy aby na pewno?
W Newsweek-u Ziemkiewicz pisał
„Otóż jestem właścicielem gospodarstwa rolnego o powierzchni jednego hektara przeliczeniowego, a zatem, w świetle prawa, rolnikiem. Jako taki nie płacę składek na ZUS. Tak zwane "powszechne" (czytaj: przymusowe) ubezpieczenie rentalno-emerytalne załatwia mi przynależność do Kasy Rolniczych Ubezpieczeń Społecznych. Tym samym, zamiast być okradanym przez państwo na sumę około 500 złotych miesięcznie, jestem okradany tylko na około 200 złotych kwartalni’e”.
Niby nic, każdy może być rolnikiem, zresztą znajda się tacy, co stwierdzą, że chłopski image do Pana Rafała jak najbardziej pasuje. Ale coś mnie i paru innych tknęło, że owy KRUS nie zawsze był tak dobrze oceniany przez Ziemkiewicza.
Niejaki Wasyl ze stali na blogu mad doga cytujeR.A.Z-a:
„Tego słodkiego życia pozazdrościli zawodowym związkowcom działacze rolniczy. Aby im z kolei dogodzić, wykrojono przed dziesięciu laty
z ZUS-u osobną kasę ubezpieczeń dla rolników. Z ekonomicznego punktu widzenia był to pomysł katastrofalny, dotacje do KRUS-u stanowią od lat jeden z największych ciężarów dla budżetu państwa. Ale z samego KRUS-u z kolei wykrojono fundusz, z którego utrzymuje się działaczy rolniczych. To właśnie za te pieniądze pan Lepper ze świtą wyprawia się do Brazylii, kiedy uzna, że czas sobie na tamtejszych plażach poprawić opaleniznę”.
Czy Pan Rafał nie ma więc czasem słodkiego życia? No i gdzie lata żeby poprawić sobie opaleniznę?
Ale oczywiście jak dodajeZiemkiewicz „Sugestie, jakby płatnik KRUS kogoś okradał, mam za bardzo brzydkie i głupie. KRUS nic mi nie daje, poza kwitkiem, którym mogę się wylegitymować przed władzą skarbową, żeby się odwaliła”.
A ten ciekawy fragment
„To cała filozofia dotychczasowej transformacji ustrojowej zakładała, że na wsi ma być skansen. Da się wieśniakom osobną KRUS, zwolni ich z podatków, nawet coś dopłaci, tylko niech tam siedzą, każdy z kurą, świnką i krową, aż wreszcie wymrą”.
No nie wiem, czy Ziemkiewicz jest wieśniakiem ? Dla mnie nie jest, no ale jak sam tak twierdzi, to nie będę się upierał.
Czasami zastanawiam się skąd u Ziemkiewicza taka pewność siebie. W przypadku KRUS-u odpowiedź jest banalna
„Mało prawdopodobne, by rolnicy zgodzili się na jakiekolwiek propozycje, mogące zmniejszyć dopłaty budżetu do KRUS. [...]Gdyby to nie dotyczyło nas wszystkich i stabilności całego państwa, można by z satysfakcją rzucić: A nie mówiliśmy? A nie pisaliśmy? Rząd zbiera to, co sam zasiał”.
Oczywiście, że się nie zgodzą drogi Watsonie. Wiesz to bo przecież jesteś jednym z nich i nie po to nabyłeś ziemię, żeby teraz płacić podatki jak inni…
W pewnym momencie Pan Rafał chyba jednak przesadza
„Mamy za to najwyższy nie tylko w Europie, ale w całej OECD poziom tzw. transferów społecznych, czyli największą w stosunku do PKB część dochodów, które rząd zabiera bogatym, żeby pompować do biednych.(…)Jeśli to nie jest budowanie państwa dla hołoty, panie premierze, to co nim jest?
Czy naprawdę R.A.Z. nie ma dla siebie litości, czy naprawdę uważa się za hołotę? Panie premierze ratuj go Pan.
Na koniec Ziemkiewicz ujawnia swój nowy chytry plan:
„Pieniądze, jakie można udoić z twórców, to w skali budżetu grosze, więc chyba nie o nie chodzi. I na pewno nie o żadne "ujednolicanie", proszę mnie nie rozśmieszać, przynajmniej dopóki istnieje KRUS i kopalnie. Prędzej o społeczną sprawiedliwość, która każe, by ktoś utalentowany dostał kopa w imieniu mas, którym Bozia tego talentu odmówiła. Może profesor Gilowska miała dość opinii jedynego sensownego ministra w rządzie? A może to po prostu taka gra? Szykując się do rezydencji w Irlandii, deklaruję w stosownym języku: catch me if you can, Zyta”.
Czy Zyta schwyta RAZ w Irlandii pewnie nie, ale gorzej jak schwytają go tam rodacy.
Bo to nie nikt inny, jak właśnie Ziemkiewicz jest dla nich pełen szacunku:
„Na stoku w Krynicy spotkałem faceta, Polaka, od lat w Brighton. Jego opowieści o Polakach, których napłynęło tam mnóstwo, brzmiały bardzo podobnie do tego, co napisano we wspomnianym artykule. Ci ludzie, mówi, siedzą w Anglii od paru lat, a słowa po angielsku nie potrafią. W domu tylko TVN, onet, polska gazeta, polski sklep, po robocie piwko, a najważniejsze - pojechać do rodziny i tam poodstawiać panisko, czyli błyskawicznie wszystko przepuścić. Nie zdobywają żadnych kwalifikacji, nie rozwijają się. Zarabiają pieniądze, ale nie potrafią ich utrzymać przy sobie”.
Ale kto wie, może w Irlandii też mają KRUS
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka