Jeżeli istnieje pojęcie inżyniera duszy to musi nim być właśnie Adam Michnik. Od pewnego momentu (trudno okreslić od kiedy) idee fixe redaktora dotyczy historycznego pojednania części opozycji z postkomunistami, sojusz białych z czerwonymi. Stąd trafne określanie zwolenników Michnika mianem "różowych".
Adam Michnik operację na polskiej duszy, na duszy polskiego inteligenta, który mocą swojego autorytetu pociągnie za sobą resztę społeczeństwa, rozpoczął być może już od pierwszego numeru Gazety Wyborczej. Jego prawo, choć nie wiedziec czemu tego prawa wielu mu wciąż odmawia. Może dlatego, że Wyborcza to zawiedziona miłość wszystkich opozycjonistów, ona był de facto pierwsza, ona była nauczycielką. A jaka nauczycielka takie i dzieci, wystarczy teraz poczytać manipulacje w każdym dzienniku opinni. Czasami trzeba dużego nonkonformizmy by nie ulegać demagogi i czytać między wierszami. Przewaga Wyborczej to jej przewidywalność. Kto czyta od lat ten zna agorowe szajby, odrzuci antysemityzm, zamordyzm i inne poprawnościowo zdegenerowane zarzuty. Wówczas znajdzie szereg całkiem trafnych argumentów. Czasami wystarczy mała korekta, lekka zmiania kierunku myślenia i informacja w Wyborczej okazuje się celna.
Artur Nicpoń w komentarzach do genialnego postu o swojej córce Oli, pisał że on to najbardziej lubi chyba wychowywanie swych córek. Tu nacisnąc tu popuścić. I gdy przychodzi mi ocenić te ostatnie lata działalności Wyborczej to przypoimnaja mi one owe nicponiowe wychowywanie.( Artur mam nadziej,że sie nie obrazisz). Michnik tu popuszczał tu naciskał, wszystko po to by zrealizowac swój sen.Sen, który sie mu przyśnił podczas nocnych sporów z Kuroniem. Sen o innej Polsce, niż PRL, ale także co waniejsze, innej niż II RP.
W środowiskach nielewackich cokolwiek to by oznaczało, istnieje pełne przyzwolenie na Michnika obrzygiwanie, Najzabawniejsze jest to, że tuż po wytarciu śliny z pyska najczęsciej padają wzniosłe apele o prawdę czy o sprawiedliwość.
Zadziwiające jest jak niektórym łatwo przychodzi rzygać patrząc w górę na sztandary. Może dlatego tak często "chodzą ufajdani".
Przeciwnicy Michnika już dawno stracili trzeżwy osąd sytuacji. Tak jak dziś trudno w Rzepie czy Dzienniku znaleźć chłodną analizę powrotu Kwaśniewskiego do polityki, tak od lat trudno jest znaleźć kogoś kto bez emocji oceni na ile Michnik swój plan zrealizował. Pewien rolnik, ścigający się z innymi profesorami michnikologi stosowanej niczym Fukyama obwieścił koniec Adama Mchnika, koniec jego marzenia. Ale ten rolnik tradycyjnie myli się z prawdą. Widać przy obsiewaniu pola trudno się skupić i coś wydumać.
Adam Michnik jest dziś bliżej realizacji swego zamierzenia niż był kiedykolwiek. Wykonwcą będzie Aleksander Kwśniewski, który jak już dziś widać po panice prawicowych mediów, nadal uważany jest za zręcznego gracza. Dla niego to dobrze, żaden elektorat nie lubi mięczaków. Swego czasu były prezydent wspominał jak Tadeusz Mazowiecki na ciągłe prośby o stworzenie centrolewu za każdym razem odpowiadał... to będzie o jeden most za daleko.
Paradoksem dzisiejszej sytuacji politycznej jest to, że mosty przerzucił ten kto miał owe mosty niszczyć. Mosty przerzucił Jarosław Kaczyński. Gdyby spojrzeć z punktu widzenia centrolewu, to znając polityczne wymagania wyborców, i z centrum, i lewicy, należy dojśc do wniosku, że nic lepszego niż ta koalicja nie mogło sie wydarzyć. Mało która zaprawa wiąże tak mocno jak niechęc do braci Kaczyńskich. Chyba tylko Giertych albo Leper w pałacu, ale ten stopień absurdu sobie odpuśćmy. Akordem do realizacji biało-czerwonego sojuszu jest lekceważony LiD. Niesłusznie, tu nie chodzi o sondaże, tu chodzi o symbol. Teraz LiD przyklei sobie do klapy maryanarki znaczek z Wałęsą, symbol Solidarnosći. Już sie nie da wmówić, że Solidarnosć to tylko bracia Kaczyńscy. Teraz wszystkie partie mają wśród swoich członków przedstawicieli Solidarności. Przy czym ten najwybitniejszy opowiedział się po stronie LiD-u. Czyż nie zakrawa to na ironię historii? List ruchu NRD podpisała Wisława Szymborska, bynajmniej docelowym wyborcom centrolewu, niekojarząca się ze stalinizmem tylko z pewną nagrodą wręczaną co roku w Oslo.
I ci, którzy również na blogach non stop dezawuują dorobek tego politycznego ruchu nie rozumieją , że cokolwiek by nie napisali to i tak wszystko to marność w zderzeniu z chłopcami o rumianych twarzach podnoszących swe pięści w przykusych marynarkach. Po prostu wizerunek oszołoma Kaczyńskiego ( wedle centrolewicowej definicji) ma tak wielki elektorat negatywny,że tylko iść i zbierać plony...jak ten rolnik powyżej. A jeżeli ktoś chce dziś dyskutować o poparciu PiSu- to powinien brać pod uwagę przepływy symaptii politycznych wewnątrz obecnej koalicji. PiS-owi nie spada kosztem Samoobrony i LPR-u, ale przecież te chłopsko-nacjonalistyczne studnie nie są bez dna.
Ale istnieje też druga teoria,że genialny strateg Kaczyński celowo polaryzuje scene polityczną na dwa obozy-konserwatywno-ludowy i liberalno-kosmopolityczny. Ale jeżeli tak jest, to znaczy, że dopuszcza do powstania drugiego obozu. Trudno bowiem posądzać Kaczyńskiego o wiarę w zagarnięcie całego puli. A jak nie zgarnie on to zgarnie Centrolew, o ile w ta idee włączy się Tuskowa Platforma. Jeżeli J.Kaczyński jest strategiem to prowadzi walkę w stylu I wojny światowej. Okopał się na pozycjach i zamiast zdobywać nowe pozycje (przeć w kierunku centrum) broni sweo stanu posiadania. A to ciągle wymaga gomułkowskiej retoryki, zpunktu widzenia Adama Michnika sytuacja bezcenna.
W swym pierwszym wpisie wspomniałem opowieść Jarosława Kaczyńskiego jak to wienm uczcił zwycięstwo Kwaśniewskiego.
Panie Adamie czyżby pora na zakupy u Marka Kondrata?


Komentarze
Pokaż komentarze (28)