Doradca Ministra Sprawiedliwości, doktorant z Turynu Jacek Czabański popełnił dzisiaj tekst o Trybunale. Pozwoliłem sobie na polemikę
„Warto wspomnieć zresztą, że konstytucja z 1997 roku została przyjęta nieznaczną większością 52,7 proc. głosów za wobec 45,9 proc. głosów przeciw (pozostałe to głosy nieważne). Istnieje więc zgoda społeczna na konstytucję, ale oparta jest ona na dość chwiejnych podstawach”.
Tylko, że została przyjęta w referendum a w polskiej demokracji nie jest to umocowanie chwiejne, ale wręcz przeciwnie.
„Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego wybierani są przez Sejm na długą, dziewięcioletnią kadencję. Zróżnicowane terminy wyboru poszczególnych sędziów oraz długa kadencja powodują, że orzekają oni na ogół w sprawach ustaw uchwalonych przez inny Sejm niż ten, który ich wybrał. Innymi słowy sędziowie Trybunału zostali wybrani przez siły polityczne, które znalazły akceptację społeczeństwa w poprzednich wyborach, acz niekoniecznie w ostatnich. W tym sensie, sędziowie Trybunału są jak upiory przeszłości, które w imię cofniętej już legitymacji demokratycznej, unieważniają ustawy uchwalane na podstawie aktualnej zgody społeczeństwa”.
Zaiste upiorny to argument, wynika z niego ni mniej ni więcej to, że lepszym rozwiązaniem byłoby gdyby w sprawach konstytucyjności ustaw decydowali sędziowie wybrani przez tych, którzy te ustawy uchwalili. W ten sposób istota Trybunału traci sens, gdyż sędzia Kotlinowski, Gosiewski czy Czabański głosowali by w sprawach, które ich partia dopiero co uchwaliła. Dziś pytamy Ciebie drogi Jacku czy popierasz program Pis, a jutro będziesz orzekał czy nasze ustawy są konstytucyjne.
„Dana Trybunałowi moc unieważniania ustaw (czy też właściwie poszczególnych norm w nich zawartych), których przyjęcia chce w danej chwili większość społeczeństwa, wymaga więcej niż tylko wykazania: że ustawy te są sprzeczne z poglądami sędziów, że są ich zdaniem niewłaściwe, że są kontrowersyjne, że można było napisać je lepiej i tak dalej. Podstawą orzeczenia, że ustawa jest niezgodna z konstytucją musi być przekonanie, że sam tekst ustawy zasadniczej w oczywisty sposób pozwala sądzić, iż społeczeństwo jednoznacznie daną kwestię rozstrzygnęło i wykluczyło z kompetencji ustawodawcy możliwość rozstrzygnięcia danej kwestii inaczej niż przez zmianę samej konstytucji”.
Tak też Trybunał działa, a dowodem na to jest kompletny brak merytorycznych argumentów w sprawie poszczególnych orzeczeń Trybunału. Lech i Jarosław Kaczyński, Edgar Gosiewski, Zbigniew Ziobro, Zbigniew Wasserman, Roman Giertych, Rafał Wiechecki… to wszystko członkowie rządu z wykształceniem prawniczym, a mimo to żaden z nich nie potrafi merytorycznie odnieść się do rozstrzygnięć Trybunału. Indolencja umysłowa czy działanie celowe?
„W tym celu TK powinien trzymać się podstawowej wykładni językowej i historycznej, a jak ognia wystrzegać się wykładni funkcjonalnej, która domniemuje zgodę społeczeństwa na rozwiązania niewyrażone w konstytucji wprost. Dopóki ingerencja Trybunału mieści się w granicach zapisów konstytucyjnych, jest akceptowalna, gdyż to konstytucja określa, co może zrobić zwykła większość w parlamencie, a czego bez zmiany konstytucji zrobić nie można. Im bardziej wykładnia prawa odchodzi od wykładni literalnej i zawężającej, tym bardziej osobiste mniemania i poglądy sędziów Trybunału biorą górę nad literą prawa i tym bardziej "grupa mędrców" zaczyna rządzić państwem, bez ponoszenia politycznej odpowiedzialności za skutki”.
Każdy sędzia „rządzi” państwem bez ponoszenia odpowiedzialności za skutki. Podobnie Sąd Najwyższy, czy Naczelny Sąd Administracyjny. W państwie prawa sędzia ma orzekać kierować się prawem , a nie racją stanu, czy odpowiedzialnością za państwo. Zwłaszcza, że to prawo zostało sędziom dane właśnie od Państwa (ściślej jego uchwałodawczych organów)Wykładnia językowa odnosi się do literalnego brzmienia przepisów, wykładania funkcjonalna do ich celów. Wykładania funkcjonalna zgodnie z zasadmi poprawnego interpretowania tekstu, powinna być stosowana tylko w przypadkach, gdy wykładania językowa jest niejasna lub w oczywisty sposób jest sprzeczna z celami ustawodawcy. Tylko, że bez ustalenia owych celów, trudno jest wskazać tą oczywistą sprzeczność. Czy powinno się zakazać wykładani funkcjonalnej. Dobrym przykładem jest Koran- religijne prawo muzułmanów. Koranu nie można funkcjonalnie interpretować już od XI wieku, Biblię i szerzej prawo kanoniczne takiemu ograniczeniu nie podlegały. W którym miejscu jesteśmy teraz my, a w którym Talibowie?
„Wiele jest przykładów twórczej interpretacji konstytucji: np. w głośnej sprawie otwarcia zawodów prawniczych Trybunał uznał za sprzeczny z ustawą zasadniczą zapis o tym, że w składzie siedmioosobowej komisji egzaminacyjnej dopuszczającej do wykonywania zawodu jest tylko dwóch adwokatów. Przy okazji zastrzegł, że jego zdaniem udział ten nie musi być większościowy. Rozumieć więc należy, że zdaniem Trybunału ludzie głosujący za przyjęciem konstytucji zdecydowali, że wynika z niej, iż w składzie komisji egzaminacyjnej ma być dokładnie trzech adwokatów.”
Otóż nie Trybunał uznał, że adwokat to zawód zaufania publicznego z zgodnie z art. 17 ust. 1 Konstytucji jeżeli w w przypadku takich zawodów tworzy się samorząd, to NALEŻY powierzyć im sprawowanie pieczy nad wykonywaniem tego zawodu. A nie da się sprawować pieczy bez odpowiedniego wpływu nad komisją egzaminującą aplikantów adwokackich. Rzemieślnik zawodem zaufania publicznego nie jest, wiec zgodnie z art. 17 ust. 2 Konstytucji można tworzyć samorząd rzemieślników, ale nie ma obowiązku powierzania im pieczy nad wykonywaniem tego zawodu, a samorząd nie może ograniczyć prawa do wykonywania zawodu. Pisze o tym , nie bez kozery, bo decyzją Pis-u samorząd rzemieślników właśnie powstał i będzie organizował jakieś egzaminy, dopuszczające do zawodu. I gdy ten pomysł nie przetrwa próby konstytucyjności, to zapewne podniesie się larum, że Trybunał jest niekonsekwentny…Dostęp do zawodów prawniczych to temat na oddzielny wpis. Można jedynie przypomnieć, że walka o konkurencję na rynku adwokackim nie może dotyczyć pisania wniosków o upadłość konsumencką. Zdaniem posłów Pis, nie tylko prawniczy naturszczyk, ale także doświadczony wyjadacz nie mogą pisac takiego wniosku, gdyż powinien go OBOWIĄZKOWO pisać jakiś doradca umiejscowiony w każdym powiecie. Socjalizm czystej wody pisany zapewne pod Skoki. Na szczęście parlament ustawę odrzucił, a szkoda bo chętnie zobaczyłbym jak na dzieckiem Gosiewskiego i Zawiszy pastwi się Trybunał.
„Ten drobny przykład pokazuje manowce, na jakie prowadzi ekspansywna i kreatywna polityka wykładni stosowana przez Trybunał Konstytucyjny. Taki rodzaj wykładni należy rozumieć po prostu jako element zdobywania władzy przez sędziów. Jest to jednak niebezpieczna gra, ponieważ pozbawia społeczeństwo wpływu na sposób uregulowania życia społecznego, a przy tym odpowiedzialność za prowadzenie tych spraw ponoszą partie rządzące”.
Ten drobny przykład (na więcej nie starczyło wiedzy ?) pokazuje, że gdy eksperci wskazują, że ustawa upadnie to trzeba się ich słuchać, a nie brnąć dalej. Trybunał jest jak ściana, zdaje się, że ktoś to tu niedawno pisał.
„Małym tylko usprawiedliwieniem będzie to, że inne sądy konstytucyjne na świecie również często ulegają pokusie władzy (jak dawno temu zauważył Lord Acton: Każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie). Wszędzie na świecie wybuchają spory co do zakresu władzy, jaki powinien mieć sąd konstytucyjny. Konserwatywni sędziowie zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa naruszenia porządku demokratycznego przez zawłaszczenie roli ustawodawcy. Charakterystyczny będzie tutaj przykład najwybitniejszego konserwatywnego sędziego Sądu Najwyższego USA Antonina Scalii, który powiedział: "Ten sąd żyje chyba w innym świecie. Dzień po dniu, sprawa za sprawą, zajęty jest wymyślaniem tekstu konstytucji, tekstu, którego po prostu nie poznaję."
Tu się zgadzamy, choć sędzia Scalia akurat sam powinien uderzyć się w pierś. Ale system amerykański jest diametralnie inny. Nie warto opierać się tylko na oglądaniu amerykańskich filmów. Wczoraj pewien bloger to zrobił i się skompromitował. I zupełnie na marginesie skoro jest tak wszędzie to Mozę jest coś na rzeczy i Trybunał nie jest w układzie, tylko jak wszędzie jeat atakowany przez sfrustrowanego ustawodawcę
„Im większą rolę polityczną odgrywają sędziowie Trybunału, tym większa jest pokusa nadużywania przez nich władzy do osiągnięcia celów politycznych. Dlatego takim niepokojem musi napawać fakt, że to z biura Trybunału sędzia Ewa Łętowska koordynowała akcję protestu przeciwko działalności jednego z ministrów, iż zarówno były jak i obecny prezes Trybunału mają zwyczaj szerokiego opowiadania o swoich poglądach na wiele spraw o charakterze stricte politycznym, a obecnemu prezesowi zdarzyły się nawet wypowiedzi o orzeczeniach Trybunału, które jeszcze nie zapadły.”
Zgadzam się, że sędziowe powinni milczeć, ale jednocześnie śmieszy mnie wyciąganie im dialogów sprzed lat Nikt nie rodzi się wiedząc, że będzie sędzią Trybunału, no może poza ministrem Ziobro. Idąc tropem tego myślenia Marek Kotlinowski nie będzie mógł orzekać w żadnej sprawie bo publicznie jako polityk wyrażał się tak często i na tak wiele tematów, że w każdej sprawie ma określone stanowisko.
„Problem z Trybunałem polega więc nie na tym, że jego orzeczenia czasami komplikują politykę rządu, lecz na tym, że Trybunał, podejmując decyzje w najdrobniejszych sprawach, nie ponosi za skutki swoich orzeczeń odpowiedzialności politycznej. W ten sposób władza przechodzi z rąk społeczeństwa w ręce sędziów.”
No tak podły sąd komplikuje pracę dobrego rządu, zamyka nie tych co trzeba, wypuszcza tych co niepotrzebna, no i śmie orzekać nie po myśli premiera. Tak to jest rzeczywiście problem trybunału i sadownictwa w Polsce, problem to niewątpliwie największy.
„Czy istnieje jakaś metoda na powstrzymanie tego aktywizmu sędziowskiego? Na pewno samo zapisanie w ustawie zasadniczej, że Trybunał ma interpretować konstytucję ściśle i literalnie, jest niewystarczające - już obecnie Trybunał twierdzi, że jego rozstrzygnięcia wynikają właśnie z odczytania oczywistej normy konstytucyjnej. W takim razie być może należy rozważyć zasadę, że orzeczenia TK winny zapadać nie zwykłą większością głosów, lecz większością kwalifikowaną, na przykład trzech czwartych? A może nawet jednomyślnie?
Zamysł Jacka Czabańskiego jest tak oczywisty, że nie wiem czy nawet wart komentowania. Chodzi o to aby sędziowie mianowani przez jeden obóz polityczny blokowali sędziów mianowanych przez innych. Chodzi o wsadzenie do Trybunału prawniczego trolla, który sabotował by działanie Trybunału, a gdy Trybunał nie podjał by decyzji, to ustawa by wchodziła w życie.
„Jeżeli bowiem istnieją rozbieżności wśród wysoko wykwalifikowanych prawników, jakimi są przecież sędziowie Trybunału, co do tego, czy dana norma jest, czy też nie jest, sprzeczna z konstytucją, to rozsądne jest przyjęcie, że dana kwestia nie została wyraźnie uregulowana w konstytucji, pozostawiając tym samym ustawodawcy zwykłemu swobodę w przyjmowaniu takich rozwiązań, jakie w danej chwili wydają się najlepsze.”
Pięknie, sędzia Gosiewski czy Czabański jako jedyni stwierdzają, że ustawa lustracyjna jest absolutnie zgodna z konstytucją i w ten sposób torpedując jednomyślność pozostawiają sprawę do rozstrzygnięcia parlamentowi. I tylko zastanawiam się dlaczego w amerykańskim Sądzie Najwyższym obowiązuje jednak zasada zwykłej większości.
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka