Etyka PiSowskich sędziów w Trybunale
Prof. Teresa Liszcz, podaje za wikipedią
Od 1977 należała do Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego i z ramienia tej partii, przy poparciu "Solidarności", została wybrana posłanką na Sejm w czerwcu 1989. Weszła następnie do Naczelnego Komitetu ZSL (od lipca do listopada 1989 była członkinią Prezydium Naczelnego Komitetu) oraz pełniła funkcję wiceprzewodniczącej klubu parlamentarnego. W 1990 była w gronie członków-założycieli Porozumienia Centrum, a po zjednoczeniu Porozumienia Centrum z Partią Chrześcijańskich Demokratów została członkinią Porozumienia Polskich Chrześcijańskich Demokratów (1999)".
Dalej na stronie obywatelskiego monitoringuczytamy
"Profesor T. Liszcz sprawowała kilkakrotnie mandat parlamentarny. Była posłanką w latach 1989-1991 (z listy ZSL), 1991-1993 (z listy PC), 1997-2001 (z listy AWS) oraz senatorem w latach 2001-2005 (z listy Blok Senat 2001)".
A teraz złote myśli Pani senator Panie Marszałku! Wysoki Senacie!„Ustawa sejmowa, którą rozpatrujemy, zmieniająca ustawę o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-1990 osób pełniących funkcje publiczne, zawiera kilka pozytywnych rozwiązań. Pokrótce je tylko przypomnę.(…)
Utajnianie tego postępowania utrudniało w gruncie rzeczy pracę rzecznika, uniemożliwiało dotarcie do opinii publicznej pełnego kontekstu sytuacji. Brak jawności leżał w zasadzie w interesie lustrowanych i to oni się sprzeciwiali wprowadzeniu jawności. A uczynienie postępowania lustracyjnego jawnym leży w interesie publicznym. I to jest duża zaleta uchwalonej przez Sejm nowelizacji tak zwanej ustawy lustracyjnej.Za pozytywne rozwiązanie uważam także zapis o obowiązku informowania przez rzecznika osoby, której dotyczy podejrzenie, że złożyła nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne, o tym, że powzięto wątpliwości w stosunku do tego oświadczenia.
To jest na rękę również rzecznikowi interesu publicznego, ponieważ wprowadza się coś na kształt postępowania przygotowawczego, co sprawia, że niekiedy rzecznik może uniknąć wniesienia sprawy do sądu apelacyjnego, znając już różne okoliczności, mogąc uzyskać wyjaśnienia osoby lustrowanej. To są niewątpliwe pozytywy.
Można dyskutować nad tym, czy jednoznacznie pozytywne jest rozwiązanie, które wstrzymuje skutki prawomocnego orzeczenia sądu lustracyjnego, w sytuacji gdy wniesiono kasację oraz do czasu wniesienia kasacji. Są pewne argumenty za tym przemawiające. Zwłaszcza publikacja orzeczenia o nieprawdziwości oświadczenia może uczynić szkody, które trudno będzie odwrócić, jeżeli nawet potem w wyniku kasacji to prawomocne orzeczenie zostanie uchylone. Jest to bardzo istotna wyrwa w dotychczasowym systemie postępowania cywilnego, w którym orzeczenie prawomocne oznacza orzeczenie wywołujące skutki materialno-prawne.
Ale powiedzmy, że kwestia czystości konstrukcji tego postępowania, pewnych zasad proceduralnych, powinna ustąpić przed interesem osoby lustrowanej, aczkolwiek nie interes tej osoby jest głównym dobrem, które powinna chronić ustawa lustracyjna - ona przede wszystkim służy interesowi publicznemu.
A to z 2002 r, za portalem money.pl „W obronie ustawy wystąpiła Teresa Liszcz z Bloku Senat 2001.
- Wywiad i kontrwywiad był elementem służb bezpieczeństwa. Ich zadaniem była inwigilacja środowisk polonijnych, Radia Wolna Europa, wnikanie w wewnętrzne sprawy Watykanu - przekonywała. - Jest rzeczą powszechnie znaną, że członków PZPR nie werbowało się do SB, natomiast do wywiadu i kontrwywiadu - tak. Za tą poprawką kryje się więc interes polityczny SLD, który chce chronić przed lustracją swoich członków - uważa Liszcz.”
Czy będąc działaczem PC można było być przeciw lustracji? A i przypominam sobie taki argument Galby o sędziach Trybunału
-
Ciemniewski: (a) jako eks-członek partii (UD), która obecnie (pod zmienioną nazwą) jest przybudówką strony procesu (SLD) nie gwarantuje bezstronności wyrokowania, (b) w swoich wypowiedziach wielokrotnie prezentował sprzeciw nie wobec takiej czy innej formy lustracji lecz wobec lustracji jako takiej
-
Mazurkiewicz: (a) jako eks-członek partii będącej stroną sporu (SLD, partia która złożyła wniosek do TK) nie gwarantuje bezstronności orzekania, przez wiele lat pozostawał w ścisłej relacji z jedną ze stron procesu, (b) w swoich wypowiedziach wielokrotnie prezentował sprzeciw nie wobec takiej czy innej formy lustracji lecz wobec lustracji jako takiej
Jak ktoś spotka Galbę to niech się go spyta czy czasem
-
Teresa Liszcz: (a) jako eks-członek partii (PC), która obecnie (pod zmienioną nazwą) jest stroną procesu nie gwarantuje bezstronności wyrokowania, w swoich wypowiedziach prezentowała aprobatę nie wobec takiej czy innej formy lustracji lecz wobec lustracji jako takiej
Teraz o WIELE ważniejsza sprawa z 16 marca 2006 r.
Za portalem gazeta.pl
„Blisko setkę nazwisk "tajnych współpracowników" i funkcjonariuszy aparatu PRL zamierza w poniedziałek podać do publicznej wiadomości lubelska grupa Ujawnić Prawdę- Publikując hurtowo nazwiska dawnych "agentów", wyrządza się niektórym z nich wielką krzywdę - mówi ks. prof. Andrzej Szostek, były rektor KUL.
Grupa Ujawnić Prawdę działa pod patronatem Regionu Środkowowschodniego NSZZ "Solidarność". W jej skład wchodzi kilkunastu działaczy podziemnej opozycji. Wczoraj na stronie internetowej Zarządu Regionu Środkowowschodniego "Solidarności" podali pierwsze 27 nazwisk. - Lista powstała na podstawie not, które otrzymali z IPN nasi współpracownicy - informuje Marian Król, przewodniczący Regionu. - Gdyby któryś z dawnych TW przyszedł do nas, opowiedział o tym, co robił, wyraził skruchę - jego nazwiska na pewno nie podalibyśmy do publicznej wiadomości. Ale do tej pory nie zgłosił się nikt.
Wczoraj, obok dawnych lokalnych działaczy, swoje nazwisko na liście znalazł m.in. Leszek Liszcz (mąż Teresy Liszcz, byłej posłanki i senator). W 1981 r. pracował w zarządzie regionu "S". - Bezpieka zatrzymała mnie kilka dni po wprowadzeniu stanu wojennego. Trafiłem do komendy wojewódzkiej milicji. Byłem w potwornym stresie, podpisałem zobowiązanie do współpracy. Dali mi pseudonim "Henryk". Opowiadałem im o tym, co i tak wiedzieli z biuletynów informacyjnych "S". Wypuścili mnie na drugi dzień. Już nigdy więcej nic im nie powiedziałem. O tym, że moje nazwisko jest na liście, usłyszałem od dziennikarzy. Nikt z grupy Ujawnić Prawdę nie kontaktował się ze mną. Nie mogłem sobie poradzić z tym, że podpisałem deklarację. W 1981 r. natychmiast po wyjściu powiedziałem o tym moim bliskim i przyjaciołom. Jedną z tych osób był ks. Andrzej Szostek.”
Epilog
Teresa Liszcz złożyła zdanie odrębne do orzeczenie o lustracji Dotyczyło poszerzenia lustracji o wszystkich dziennikarzy i prawa do publikowanie przez IPN listy agentów.
Na mocy art. 3a ustawy lustracyjnej
1. Współpracą w rozumieniu ustawy jest świadoma i tajna współpraca z ogniwami operacyjnymi lub śledczymi organów bezpieczeństwa państwa w charakterze tajnego informatora lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji
2. Współpracą w rozumieniu ustawy jest również świadome działanie, którego obowiązek wynikał z ustawy obowiązującej w czasie tego działania w związku z pełnioną funkcją, zajmowanym stanowiskiem, wykonywaną pracą lub pełnioną służbą, jeżeli informacje przekazywane były organom bezpieczeństwa państwa w zamiarze naruszenia wolności i praw człowieka i obywatela.
3. Służbą w rozumieniu ustawy nie jest pełnienie jej w organach, o których mowa w art. 2, której obowiązek wynikał z ustawy obowiązującej w tym czasie.
Zgodnie z tą definicją istnieje duże prawdopodobieństwo, iż mąż Pani Teresy mógłby mieć kłopot lustracyjne.
Ale Trybunał w punkcie 5 sentencji orzekł o konstytucyjności art. 3a pod warunkiem, że definicja ustanowiona w tym przepisie będzie ponadto polegać na zdobywaniu informacji i na rzeczywistym działaniu. Na podstawie tej definicji mąż Pani sędzi kłopotów uniknie.
I choć Pani Teresa w zdaniu odrębnym do wyroku opowiedział się za poszerzeniem lustracji o dziennikarzy i ujawnianiu prze IPN listy agentów, to jednak w sprawie punktu 5 sentencji odrębnego zdania nie złożyła…
Pozostawiam to wszystkim do oceny…
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka