O tym, że program IV RP odniósł realny sukces możemy się właśnie naocznie przekonać, gdyż, jakże bliska tej idei problematyka homoseksualizmu, właśnie znowu rozpala światłe umysły Polski katolickiej.
I tak o gejów, zwanych w Polsce przyjaźnie pederastami (jak bowiem wiemy geje czują pociąg tylko do chłopców, ale już nie do mężczyzn) postanowił wziąć w opiekę sam profesor Stefan Niesiołowski. W brawurowym wywiadzie dla Rzepy Pan profesor słusznie stawia tezę jakoby geje nie byli w Polsce prześladowani, lecz zamiast tego to raczej oni prześladują parodiując Ojca Świętego czy zakonnice. Co prawda ze znanych nam przypadków Ojca Świętego parodiował Marek Siwiec czy Joanna Senyszyn, którzy mimo wszystko są zdeklarowanymi heteroseksualistami, ale jak wiadomo kto z kim przestaje takim się staje i oczywiście nie ma to nic wspólnego z odpowiedzialnością zbiorową.
Senator słusznie piętnuję również przebieranie się przez gejów za zakonnice, gdyż uciekanie w takim stroju przed przyjaznym kamieniem polskiego patrioty, może skończyć się tragicznie zwłaszcza gdy pederasta potknie się o swoje obcasy. Zresztą nie wiedzieć czemu geje domagają się kolejnych przywilejów, skoro jak na razie część ich rodaków chce im na własny koszt zafundować historyczną podróż w czasie, choćby do pamiętnych lat 40 tych minionego wieku.
Ale nie tylko senator Niesiołowski dba o kondycję naszych homoseksualistów, gdyż od lat z powodzeniem robi to Robert Biedroń, który jak ostatnio powiedział, brak związków partnerskich w Polsce stawia nas w szeregu z Zimbabwe i Białorusią. Oczywiście zawsze znajdzie się grupa oszołomów, którzy stwierdzą, że brak obrączki ślubnej na palcu, to jednak nie to samo, wyłamywanie tudzież owego palca odrąbywanie, ale ten nietolernacyjny margines raczej nie zasługuje na tolerancję. Nie wiadomo tylko czemu Pan Biedroń obok Białorusi i Zimbabwe nie umieścił Watykanu, gdzie wprowadzanie związków jednopłciowych strasznie się ślimacze, ale z drugiej strony, jak pokazało życie, akurat na plebaniach i seminariach świat homoseksualnej miłości wcale nie ma się najgorzej.
Do rozważań Biedronia z filozoficzną werwą postanowił odnieść się Pan Michał Szułdrzyński, który stwierdził, że porównanie z Zimbabwe obraża różnorodność kulturową Afrykańskiego państwa i przez to nosi znamiona rasistowskie. Obecnie co prawda ta różnorodność kulturowa polega głównie na kolektywizacji własności rolnej, przy idealnie liberalnym podejściu do obrony koniecznej i dostępie do broni, ale przecież jak wszyscy wiemy gdy mówisz Mugabe, myślisz Mandela.



Komentarze
Pokaż komentarze (69)