Tylko tchórze śmieją się z katolików, pośmiej się judaizmu albo islamu , co rusz czytam na blogu i to bynajmniej nie od wpisujących się ateistów. A wydawałoby się, że skoro polskich katolików (czy szerzej chrześcijan) tak bardzo dotykają żarty ze sfery sacrum, to sami potrafią to uszanować i śmiechy-chichy z ogólnie pojętej religii, ich oburzają i są ich zdaniem niesmaczne. Tymczasem nic bardziej błędnego, z religii śmiać się można i to nawet głośno, byleby nie była to religia chrześcijańska. Ba, jak widać powyżej wielu z nich jeszcze zachęca do rechotu z islamu widząc w tym materiał na świetny, a przede wszystkim, odważny dowcip.
Niestety humor to nie dekalog, nie można go z góry narzucić, jest efektem odczuć, a nie potęgi autorytetu, śmiejesz się z tego co ci się wydaje śmieszne, a nie co być śmieszne powinno. Nie śmiejesz się z Żydów bo się ich boisz, spróbuj a zobaczysz co cię spotka – znowu pewnie ktoś doda, nie rozumiejąc, że kogoś żydowskie kawały po prostu nie śmieszą, tak jak nie śmieszą go kawały z psów dingo i Aborygenów. W dodatku setki razy słyszał te odważne dowcipy z ust kogoś, kogo poglądy go brzydzą. Wyśmiewanie judaizmu ma być dowodem odwagi z powodu łatki antysemity, która rujnuje życie w salonie III RP. Tyle, że ci którzy do tego namawiają salonem tym w istocie gardzą. Zaiste, ciekawa to rzecz, gdy fan Legii, na forum swego ukochanego klubu wpisze Widzew to śmiecie , a potem z dumą obwieści jaki to on jest odważny. Najciekawsze jest jednak to, że śmiechy z pejsatych rabinów nie są antysemityzmem (patrz Horacy Safrin) lecz jeżeli już to „judajskim antyklerykalizmem”, a wbrew powszechnemu mniemani miłujących Żydów, Izrael to kraj podzielony, gdzie goje i ortodoksi nie mniej się wyśmiewają, ateiści i antyklerykałowie w Polsce. Których więc Żydów mam ja wyśmiewać, by być tym odważnym ? Skoro wyśmiewając jednych, idę na rękę drugim, to zawsze jakiemuś Żydowi będę musiał robić dobrze. Chyba, że śmiać się mam po prostu z Żydów za to że są Żydami, tyle że wówczas będzie to czystej wody antysemityzm, a przecież tym polscy katolicy brzydzą się niejako z definicji.
Odwaga to słowo klucz, zwłaszcza w przypadku śmiechów z Arabów i ich religii, bo w Polsce (w której Arabów oczywiście nie ma) doszło już do takiej histerii, że antymuzułmański dowcip blogowy ma być dowodem jakieś niebywałej odwagi. Tymczasem gdyby tego rodzaju dowcipy przejrzeć w internecie, to okazuje się, że absolutna antymuzułmańska większość dworuje sobie (często pod nazwiskiem) z Arabusów w najlepsze i żadne bomby im w domach im nie wybuchają. Ba, jak to bywa na prawicowych portalach, za tą heroiczną niepoprawność zbierają brawa i gwizdy zachwytu, co oczywiście, w żadnym razie, nie można uznać za zgniły konformizm. Ten zaś, kto zechce śmiać się z chrześcijan jest tchórzliwym pętakiem, bo pętakiem jest każdy, kto nie śmieje się z obcych.
Bo rzeczywiście gdybym był wychowany w żydowskiej, tudzież arabskiej rodzinie, chodził do medresy, posłowie polscy nosiliby turbany i zamiast zamykać na niedzielę hipermarkety, zakazywaliby pić mi wódkę, to pewnie śmiałbym się z moich rodaków Arabów. O ile oczywiście nie dostałbym maczetą po głowie, co nie byłoby dowodem mojego tchórzostwa, ale realizmu. Tak jak dowodem realizmu naszych rodziców i dziadków był fakt, że swego czasu nie śmiali się głośno batiuszki Stalina.
PS Poprzedni wpis był parodią interpretacji sztuki współczesnej, co jest dość oczywiste, choć salonowym mędrcom, nigdy za wiele wyjaśnień.


Komentarze
Pokaż komentarze (38)