Nie do końca wiadomo, po co prezydent Kaczyński spotkał się dziś w Pałacu z prezydentem Kwaśniewskim. Być może chodzi o ten wielki zaciąg, jaki PO przeprowadza w postkomunistycznych szeregach, a ludzie Sojuszu są obsadzani w najbardziej strategicznych miejscach, jak choćby Departamentem Wyznań Religijnych oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych w MSWiA czy nie mniej strategiczny Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. Prezydent Kaczyński może chcieć więc powiedzieć swemu poprzednikow: przy Tobie stoimy i stać chcemy, a w razie czego i Tobie możemy zaproponować, bynajmniej nie strategiczne, stanowisko wicepremiera. Przynajmniej do czasu głosowania w sprawie Trybunału Stanu dla ministra Jasińskiego. Ale Kwaśniewski się już ponoć z polityki wycofał (znów trzeba będzie pić wińska z "Napierdalskim") więc chyba idzie o coś innego.
Być może chodzi o to, że Platforma chce zmniejszyć emerytury Ubekom, co może Pana prezydenta nieco zaniepokoić, wszak razem z bratem miała na to tylko dwa lata, ale się nie udało. Trzeba się więc poradzić bardziej (w wetowaniu) doświadczonego kolegi. Znając jednak prawdomówność, a zwłaszcza solidność Platformy, w ciemno można obstawiać, że ów projekt ujrzy światło dzienne lada moment, czyli jak tylko Donald Tusk wygra prezydenckie wybory i wreszcie pozbędzie się hamulcowego z Pałacu. Sprawa, mimo wszystko nie jest więc, aż taka pilna.
Być może chodzi o to jak nauczyć się jeść bezę oraz czy i kiedy zaproszenia wysyłać listownie? Wszak prezydencki bal już wkrótce, a pamiętamy jak na wręczanie nominacji zaproszono Donalda Tuska. Tyle, że fachowcem od bezy jest raczej Pani Kwaśniewska. O co więc tak naprawdę idzie? Trudno powiedzieć, bo chyba nie o to, żeby ustalić wspólne zeznania w sprawie więzień CIA, których przecież w Polsce nigdy nie było.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)