Widać Nelly Rokita pozazdrościła Sarze Palin i postanowiła wrócić do polityki, na wstępie oświadczając, że nie ma zamiary bojkotować TVN, co pewnie ucieszyło nie tylko widzów Szkła kontaktowego, ale również i pozostałych wyborców Platformy. Zupełnym, rzecz jasna, przypadkiem zbiegło się to z medialnym powrotem Jana Rokity do polityki, choć na razie jedynie w roli publicysty Dziennika. Co ciekawe powrót ten obsobaczyli dziennikarze Rzepy, pisząc, że jest złamanie jakiegoś obyczaju, tak jakby w naszym dziennikarstwie jeszcze jakieś obyczaje były. Tymczasem nie tylko Czech w Wyborczej, ale Miller i Nałęcz we Wprost czy Zawisza w Gazecie Bankowej, pokazują iż jeżeli już, to ów obyczaj złamany został dość dawno. Dopóki Rokita będzie w Dzienniku występował jako Rokita, a nie np. jako bloger, tudzież anonimowy komentator to nie widzę nic zdrożnego w tym, aby jako niezależny publicysta mógł serwować swe wzniosłe myśli.
Ulubioną grą Pana Cogito była gra Kropotkin, ulubioną grą polskich konserwatystów jest gra w Rokitę, czyli bajanie o niebywałych państwotwórczych umiejętnościach tego męża stanu, którego jedynym sukcesem (na tle pasma politycznych klęsk i desantów) był udział w komisji Rywina, sukces i tak zresztą nie do końca zdyskontowany. Teraz Rokita swoim powrotem nie tylko udowadnia, że internetowa inicjatywa Polska XXI wieku jest kompletnie nijaka, ale także że bez solidnego zaplecza mediów tradycyjnych, nie da się w Polsce zdobyć choćby cząstki władzy. Zresztą znamienna jest tu UPR, która po tym jak licznie grasuje w internecie, w realu de facto nie istnieje.
Doskonale rozumie to Robert Krasowski, kopry choćby w swych żenujących polemikach z funkcjonariuszami z Rzepy, wielokrotnie dawał wyraz swym marzeniom o tzw. nowoczesnej prawicy. Czyli prawicy bez religijnego zacięcia, republikańskiej w treści, nie tylko w formie, prawicy środka, liberalnej i umiarkowanie konserwatywnej, czyli właśnie prawicy a la Rokita. To jest ten wyrafinowany (copyright by Paliwoda) pomysł Krasowskiego, by pokazać, że prawica tez potrafi być cool, a nie jest to wciąż jęcząca gromada zelotów spod krzyża, że nie tylko Fronda, Tekiel ,Terlikowski i reszta mnichów, bo w takiej dychotomii Gazeta Wyborcza zawsze jest na wygranej pozycji. Przekonać do prawicy z ludzką twarzą, a potem wychować wedle własnych, gotowych wzorców. Był czas kiedy ten pomysł realizować mogła Platforma, ale ta obsunęła się już w rejony takiej nieudolności i medialnego hokus pokus, że gdyby dziś zamknąć Sejm to pewnie nikt z PO by tego nie zauważył.
Krasowski, czy szerzej Springer zawiódł się po raz kolejny, wpierw na PoPiSie, teraz na PO, więc prawdopodobnie cały koncern gra na nową prawicę, prawicę Marcinkiewicza, Rokity, Ujazdowskiego, Dutkiewicza, Sikorskiego, Zalewskiego, a może nawet Poncyliusza i Dorna. System finansowania partii politycznych mamy jaki mamy, ale w przypadku gdyby dla Platformy, która trzyma się tylko dzięki szarpaninie Kaczyńskich i impotencji lewicy, pojawił się merytoryczny konkurent z tego samego podwórka, słupki poparcia szybko by mogły stopnieć. Naprawdę nietrudno punktować Chlebowskiego, Niesiołowskiego czy posła Nowaka, ale przecież nie zrobi tego Gosiu, Suski czy Szymajdziński. O kandydowaniu Dutkiewicza na prezydenta szepcze Warszafka od dawna, czy będzie to czas na skok „czterdziestolatków” do polityki I szeregu, pewnie w końcu się przekonamy, tyle tylko że strategię trzeba zacząć planować już dziś. A Rokita, czy raczej wiara w jego wszechumiejętności, na koło zamachowe się doskonale nadaje.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)