Nieprzyjaźni komentatorzy, komentarzy wręcz wilczy, nie przebierają w słowach i nazywają nierealnym plan wejścia do strefy Euro, a niektórzy nawet sugerują Panu premierowi fałsz i demagogię. A przecież gdyby tylko łebski poseł Chlebowski się dookoła rozejrzał, to z pewnością by znalazł jakieś fundusze i mógłby sobie sprawdzić cały zastęp własnych ekspertów, bo gdy nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co chodzi. Zwłaszcza, że prezes NBP - jedyny który intelektualnie jest w stanie sprawę ogarnąć, ma jakieś problemy z dyplomem, że niby kilkunastotygodniowy kurs MBA to jednak nie są te wyższe studia ekonomiczne.
Tymczasem jawi się przed polskim rządem nie byle jaka okazja, bo oto ktoś (kto?) w ministerstwie ma pomysł by stworzyć listę kobiet ciężarnych. Sam całkowicie popieram te rozwiązanie aczkolwiek dodałbym jeszcze listę stosunków seksualnych i masturbacji, bo te włosy co rosną między palcami, bywają ponoć nieznośne. Lista jest ważna, ale jeszcze ważniejsze są dane na niej spisane i te właśnie dane można by z zyskiem sprzedać. Brat Terlikowski i ks. Podstawka z pewnością by taką listą nie pogardzili i jak tylko bracia wysupłali by oszczędności, szerokim gestem wkleili by owe dane na forum Frondy. A stąd już tylko kroczek do tzw. internetowej adopcji, gdzie każdy internauta mógłby sobie wirtualnie zaadoptować płód, znaczy d z i e c k o, a potem zaś hurtowo składać zażalenia do prokuratur, sądów rodzinnych, mediów, ubezwłasnowolniać, wsadzać do poprawczaków, pogotowia opiekuńczego, tudzież wykopywać za drzwi mężów, żony, matki, dzieci i w ogóle.
Moralnie rozchełstanym kobietom, które chcą mieć prawo sprzeciwu, łaskawie oświadczam, iż to jest i tak rozwiązanie nie najgorsze. Przecież owa lista ciężarnych nie zlikwiduje nam podziemia aborcyjnego, do tego potrzebna jest kolejna – z porodami i poronieniami. A te dane niekoniecznie będą w kartotekach ginekologów. Co prawda kobieta za usunięcie ciąży w Polsce nie jest (jeszcze?) karana, ale to nie znaczy, że jej nie można postraszyć jako świadka morderstwa. Najbystrzejsze się szybko do aborcji przyznają, mniej bystre sprzedadzą historyjkę, że to podczas wczasów w Hiszpanii, a te „bystre inaczej”, że to podczas snu albo po prostu tak wyszło. Nie mniej jednak jakoś te dane będą zbierane składane i weryfikowane przez wiadome służby. Więc chyba lepiej już by kobieta, w drzwiach, zamiast z Podstawką spotkać frondowca, z pałą spotkała policjanta.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)