Salon24 był jest i pozostanie miejscem, w którym spotykają sie ludzie o bardzo róznych poglądach politycznych. Nie ma drugiego miejsca w polskich mediach i polskiej sieci, w której prezentowana jest taka róznorodnośc. W wprzypadku łamania prawa bądź dobrych obyczajów - reagujemy."
Taka deklaracja Igora Janke padał swego czasu na blogu Maryli, która jak wiadomo kulturą ma się za Pan brat, a czasami wręcz za Pan siostra (won ty bolszewicka hołoto). Igor Janke mówi o regulaminie i obyczajach, tyle że co jest regulaminem mniej więcej (raczej mniej) wiemy (wszak jest spisany), zaś co jest obyczajem, wciąż pozostaje tajemnicą?
Niektórzy twierdzą, że złym, a więc niepożądanym obyczajem jest przybranie nicku ketman. Sprawa jest na tyle oburzająca, że nawet blogerka kataryna, publicznie nawoływała by ketman ujawnił czy jest tym Ketmanem Maleszką, gdyż jak wiemy kataryna nie raz, nie dwa swą tożsamość nam ujawniała, że hej. Bloger ketman miał być blogerem Maleszką, bo pisał o donoszeniu „w pierwszej osobie”, choć nic nie wiadomo jakoby bloger Mimochodem, który właśnie „w pierwszej osobie” parafrazuje nauki Jezusa (katolicy, gdzie u licha jesteście?) rzeczywiście był tym Jezusem, z tego Nazaretu.
Tymczasem po tym jak Igor Janke wstrzymał puszczanie ketmana na stronie głównej salonu, ja pozwoliłem sobie zostać galopującym majorem/ketmanem II, Jan Osiecki Ketmanem III, kriskul ketmanem IV, a Koteusz ketmanem MMVIII/DUPA. A chłopaki, dopklejajcie sobie ksywę ketman do Waszych nicków, mnie to nie przeszkadza. Każdy ma takich idoli jakich lubi :) - odpisał Igor Janke, więc skoro kriskul/ketman III jest ok., to chyba ok. jest też ketman – ketman. A więc nie ma siły i nick ketman łamać obyczajów nie może.
Co może być więc nieobyczajne? Być może pisanie nieuczciwych postów, a nawet komentarzy, np. takich jak w poniższej sytuacji.
MOżecie byc złośliwi, wojujący, jacy chcecie, ale bądźcie uczciwi. Nicpoń, choć go prywatnie bardzo polubiłem, zwykle nie lądował na SG właśnie dlatego, że jego teksty łamały zasady. I jeśli bloger Ketman wypisuje rzeczy, które wiem, że wywołają awanturę, to ich nie daję Igor Janke
Dla bystrego czytelnika pytanie czym się różni zdanie dobry lewak, to martwy lewak, od postów ketmana i czy ketman pisze coś o obciąganiu? A skoro martwy Żyd, to dobry…, przepraszam martwy lewak, to dobry lewak też jest zgodne z regulaminem, co zdecydowanie pole badań nam może poszerzyć.
Nie ketman, nie martwy lewak, to być może nieobyczajna jest treść niektórych notek ketmana? I najprawdopodobniej chodzi właśnie o to, bo cały rejwach z ketmanem odbył się po tym, jak ten wyśmiał świętego Wildsteina, który z pisania o lustracji zrobił sobie całkiem niezłe źródło dochodu i zawodowych awansów. To od tego momentu administracja się usztywniła i przestała promować ketmana. Wcześniej jakoś nie przeszkadzał. Bloger ketman oburzył bowiem tak strasznie nie swym językiem (nie ma nic o cyckach pewnej blogerk jak u innego wciąż krzywdzonego blogerka), ale tym, że trafił w czuły punkt nowej prawackiej idei.
Tą ideą jest budowanie wspólnej świadomości na kontrze Maleszka – Wildstein. Potrzebuje prawica jakiegoś mitu założycielskiego, jakiegoś lepiszcza, symbolu, który byłby czytelny i łapał za serca, a wszystko co jest dotychczas, zbytnio „skundlone" było lewackim KOR-em i Michnikiem. Nie da się zawłaszczyć pamięci Stoczni i Solidarności, bo to nie te czasy by retuszować zdjęcia i dokumenty, więc trzeba czegoś gdzie michniowców nie ma, albo gdzie są, ale jako symbole upodlenia, czyli tego za co się ich dziś uważa. Dlatego ten mit niezłomnego Wildsteina i kapusia Maleszki tak bardzo się na taką protezę nadaje, gdzie mamy dobrego i złego, gdzie mamy autorytet moralny (bo prawica musi mieć autorytet) i siły zła, które trzeba pokonać. Stąd cała ta hucpa związana z mierną Doliną Nicości, z agitacją na salonie, ze wstrzymywaniem negatywnych recenzji książki na stronie głównej, z tymi wszystkimi ochami, achami, Junon, Bazaków i reszty. Bloger ketman musi być nieobyczajny, bo administracja salonu jednoznacznie bierze udział w budowaniu legendy, więc wszelkie, nawet wyrafinowane, plucie na tę legendę, jest niedopuszczalne. Salon, czy jego administracja przypomina więc wczesne lata 90-te i pałkarzy z salonu III RP, którzy każdy niepochlebną ocenę Michnika zagłuszali skowytem. Teraz dzieje się to samo, więc ketman jest tym samym co Hitler, gdzie można prowadzić jakieś koszmarne równania jeden donos na Bronka = jeden Żyd spalony w piecu. Bo bardziej całe te towarzystwo z salonu wzrusza sprawa Maleszki, niż miliony zamęczonych Polaków, chyba że akurat trzeba dopieprzyć Niemcom, to wtedy owszem, ktoś sobie przypomina o zbrodniach. Na co dzień zbrodnie Hitlera funkcjonują zaś jako podręczny oręż z walką Che Guevarrą.
Dlatego opowieści o tym, ze ketman jest kontrowersyjny są jak najbardziej prawdziwe, bo na salonie wszystko co nie szczytuje przy sprawie Maleszka- Wildstein takowy status posiadać musi. I choć salon to miejsce, gdzie "spotykają się ludzie o różnych poglądach", to niekoniecznie "nie ma drugiego takiego miejsca w sieci", gdyż mam wrażenie, że miejsc gdzie wildsteinofilom nie robią dobrze, jest w sieci całkiem wiele.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)