Pięćset złotych mandatu maja płacić zabiegani kierowcy, parkujący na miejscu dla niepełnosprawnych, którzy, jak wiadomo, zabiegani być raczej nie mogą. Proceder parkowania w mieście gdzie Hitler i Stalin zrobili co swoje, podziwiam od paru ładnych miesięcy i jestem pod wrażeniem polskiej duszy miłującej swobodę i tradycyjnie niedającej sobie narzucić zniewolenia łańcuchów. Dwa mamy rodzaje owych szwoleżerów wolności, pierwszy – to dostawcy i taksówkarze, którzy parkują gdziekolwiek, jakkolwiek i kiedykolwiek. Druga to właściciele, głownie niemieckiej, myśli technicznej z górnej półki stanów średnich, którzy już tyle dają państwu podatków, że doprawdy jest pewną bezczelnością wymaganie od nich by w swoim kraju, parkowali nie tam gdzie każe im Państwo. Zdarzają się, rzecz jasna, wyjątki, moim osobistym liderem jest Pierogarnia Zapiecek, która na miejscach dla niepełnosprawnych otworzyła sobie po prostu ogródek. Po jakimś czasie jednak, tuż obok stworzono dla niepełnosprawnych tymczasowe miejsce do parkowania. Czyli zabieganym kierowcom nie tylko mlekowy kwas, ale i piach w oczy.
Nikogo chyba przekonywać nie trzeba, że państwo opiekuńcze się nie sprawdziło. Przypadki (nomen omen) chodzą po ludziach, a wszystkim nie uda się pomóc. Każdy jest kowalem własnego losu, choć nie wiadomo co jest komu pisane. Szatan jest sprawcą wszelkiego zła, choć pogląd jakoby Bóg był sprawca jedynie dobra, zdaje się, że oddaje szatanowi nieco z boskiej mocy kreacji. Mamy wolną wolę, sankcje tylko zwiększają nasz opór, a liberalne społeczeństwo zadba o tych gorszych. Od tego jest filantropia i chęć pomagania bliźniemu. Ludzie potrafią się lepiej organizować niż robi to państwo, a najlepszym strażnikiem jest przyzwoitość. Ot jak choćby w kolejce na poczcie, czy też na parkingu dla tych, którym się przecież nie spieszy.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)