Tales z Miletu twierdził, że magnes ma duszę, bo się rusza, jaki więc kaliber duszy drzemie w trzewiach byłego premiera, powiedzieć mógłby tylko ojciec Pio, wszak on też posiadł dar bilokacji. Ale że wszystko płynie, świat się zmienia, atomy są w ciągłym ruchu, to i bilokacja jest już passe i teraz się okazuje, że owszem Pan premier był feralnego dnia w sejmie, jak pokazały to kamery, tfu, tfu TVN-u. Był, a potem podpisał jakieś papiery, bezwiednie, bezrefleksyjnie, zupełnie ich nie czytając, słowem podpisał jak leci. Czy jak leci podpisywał też papiery gdy rządził Polską, trudno powiedzieć, ale ważne by jak leci nie podpisywał papierów za PRL-u, bo był już taki co jak leci podpisał i teraz jest na szwagierkę premiera nagrzany. Czyli zdaje się, że na pierwszą damę po prostu leci.
Jak leci za to, Józefa Hellenowa nie podpisała oświadczenia lustracyjnego, więc się musiała z fuchą w komitecie odbudowy Krakowa pożegnać, bo prawo ma tu działać niejako z automatu, a więc jak leci. Czy zaś laptop siłą sprawczą posła Ziobry „umyślnie leci”, nie mogła ustalić prokuratura, przez co musiała odstąpić od oskarżenia. Teraz już wie min. Ćwiąkalski, co, ile razy i jak może mu lecieć z rąk, na wypadek zapowiedzi jakiejś, nie daj Boże, kontroli. Za to, co do tego, że pilot do Gruzji dobrze nam leci, nie ma wątpliwości, wszak min. Klich odznaczył pilota orderem i być może to ten właśnie pilot z pośmiertnym orderem dla Reagana poleci. I choć na order Orła Białego bardziej zasłużył Gorbaczow to i tak nasz bohaterski pilot powinien przesyłkę sprawdzić, bo zdaje się, że podpisywanie jak leci jest jakąś rodzinną przypadłością naszych oblatanych braci Kaczyńskich.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)