Janina pilnuje kurnika. Ostatnio trochę popiła i sypnęła kurom dość trefne żarcie. Zapomniała też zamknąć kurnik na noc. Do kurnika wpadły lisy i zżarły kury. Jedni mówią, że to wina Janiny, a inni, że to wina lisów. Są też tacy co krzyczą, że nie powinno być kurników, bo kury swój rozum mają i uciekną przed lisem. I mają skrzydła, więc niech się do cholery nauczą fruwać. Niektórzy twierdzą, że Janina od dawna powinna za pysk złapać żarłoczne lisy. Ale Janina lubi popijać i ciągle lisy jej gdzieś spieprzają. Janina jest nieudolna. Mówią, że kocha zwierzęta, zwłaszcza te futerkowe.
Lisy teraz zdychają i niektórzy w lesie się cieszą. Nie będziemy pomagać lisom niech szczezną, przetrwają tylko te najbardziej odporne. Lisy zdechły, koleżanki Janiny nie miały futra, pchły nie miały na czym żerować i nikt już nie chciał kupować siatki do ogrodzenia. W lesie zaczęli obdzierać ze skóry inne zwierzęta, zaczęły się bunty. Potem przyszedł Pan Edek. Powiedział, że Janina sypia z lisami i dał jej solidnego kopa. Wysprzedał majątek Janiny i zlikwidował ogrodzenie. Kurnika nie było. Wkrótce nie było też lasu, bo drzewa Edkowi były potrzebne. Ponoć do budowy jakiegoś płotu.


Komentarze
Pokaż komentarze