A jednak jest jakiś sposób by Pana gen. Jaruzelskiego ci do cna mali, tchórzliwi ludzie mogli pogrążyć i głodową sprowadzić nań sprawiedliwość. Oto okazuje się, że Pan generał nie tylko ma prawo do emerytury WRON-owskiej, ale także do prezydenckiej. O ile więc naszemu Leonidasowi, dodatki WRON-owskie zabierze sejmowy ciemnogród, o tyle w sprawie prezydenckiej emerytury wypowiedzieć się musi chyba obecny prezydent? Nie chcielibyśmy przecież, aby Pan Piotr Kownacki znów był zaskoczony i raczył nas tym swoim zaciętym wyrazem twarzy. Czy Pan prezydent poświęci się dla dziejowej sprawiedliwości i pańskim gestem z emerytury nam zrezygnuje, trudno zgadywać. Jedno jest pewne, potrafi nas zaskakiwać, jak choćby chwaląc TVN, które, wedle wpatrzonych w ekran katolickich ojców rodzin, jest przecież gadzinówką.
Ale nie tylko Pan prezydent się nam może poświęcić. Oto minister Drzewiecki wprowadził do PZPN komisarza, czym z miejsca zaskarbił sobie tych antykomunistycznych kibiców, którzy bolszewickimi metodami gardzą, chyba, że akurat miasto ma odgórnie ustalać cenę biletów. Minister zrobił to tuż przed rejestracją kandydatów na Prezesa, co może narażać go na zarzut zemsty, za nieuwzględnienia kandydatów z ministerstwa. A wydawało się, że po tym jak tęgi znawca - Ryś Czarnecki nie został szefem związku, polska piłka złapała trochę oddechu. Dostaliśmy Euro2012, Roger „Perejro” zagrał dwa dobre mecze w reprezentacji, no i mamy Leo Beenhaakera, który niejeden remis na światowych imprezach osiągnął. Parafrazując klasyka było dobrze, ale nie beznadziejnie. Tymczasem za sprawą kandydatur pzpnowskich świat piłki dosłownie dostał kręćka (kręciny?) i teraz wszyscy czekają na ruch Pana ministra. Są tacy, co obstawiają, że prezesem powinien zostać Pan Jan Tomaszewski, który nie tylko zna się na zarządzeniu (Pan Jan zna się na wszystkim), ale, co ważne, swego czasu publicznie agitował za ministrem Drzewieckim. Ale są i pewnie tacy, co stwierdzą, nie bez szans jest Sławku Nowaku, gdyż Sławku Nowaku jest jednym z tych, co grają z Panem premierem w piłkę, a więc też musi mieć niezły potencjał.
Pytanie co w sprawie polskiej piłki zrobi troszcząca się o standardu UEFA, która w obronie kartelu, znaczy w sprawie etyki i zasad fair play, może stanąć po stronie Listkiewicza, a nie polskich kibiców. Być może UEFA Polskę ukaże, przez co nie będzie już trzeba budować stadionów i całej tej infrastruktury, co byłoby dla rządu koszmarną nowiną, bo pamiętają wszyscy jak do budowy stadionu paliła się Hanna Gronkiewicz Waltz. Zresztą patrząc na kazus stadionu Legii, budowanie stadionu przez właściciela, a więc przez miasto, dla owego miasta mieszkańców, jest w Polsce zwane skandalem i wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Sam fakt wykluczenia Polski z rozgrywek byłby dla nas zbawienny, niczym odrzucenie planu Paulsona przez Amerykę, bo tutaj też przecież może coś nowego powstać na zgliszczach, a być może nawet, Polska zorganizuje własną federację, dajmy na to trzynastoosobowej piłki nożnej. Być może jednak nas nie wykluczą, ale tylko karnie Euro przeniosą do Niemiec, co potwierdzi tylko tezę o niemieckich korzeniach Donalda Tuska, więc i tak będzie sukces. Wreszcie być może UEFA tylko palcem pogrozi, a szefem PZPN zostanie Zbigniew Boniek, do czasu jak mu się oczywiście Polska znowu nie znudzi. Tak czy inaczej jest się z czego się cieszyć, bo albo okaże się, że nas zlewaczała Europa szykanuje, co jest winą Drzewieckiego, albo, że nie szykanuje, co znaczy, że winę ponosi Drzewiecki, bo się z wprowadzeniem komisarza pospieszył.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)